
Na pewno kojarzycie taki obrazek z filmów science fiction: operator wydaje polecenia komputerowi nie za pomocą klawiatury, gładzika czy ekranu dotykowego, lecz ruchem. Steruje dotykając krążących wokół niego hologramów.
No to mam niespodziankę. To już nie jest wizja przyszłości. Znaczy jest, ale nie tak odległa.
Doświadczanie otoczenia…

Audi kontynuuje premiery aut koncepcyjnych. Do sportowego roadstera skysphere, eleganckiego grandsphere i rodzinnego urbansphere dołącza właśnie kolejny z serii sphere. Tym razem z dopiskiem active. Activesphere to SUV, ale z domieszką coupé i… tu zaskoczenie — pikapa. Wszystko w jednym nadwoziu. Oczywiście zgadzam się z tymi, którzy właśnie pomyśleli, że nieważne, co z czym jest połączeniem w tej formie, bo na ulicy go nie zobaczymy. Ale nie taki jest cel pokazywania aut koncepcyjnych. Opracowywane są, by zademonstrować zdolności stylistyczne i technologiczne oraz pokazać kierunek, w jakim podąża marka. To też technologiczna popisówka. Nierzadko celem pokazywania tego typu pojazdów jest też sprawdzenie naszych reakcji na taki lub inny pomysł. Na przykład na kokpit. Audi activesphere zakłada, że go… nie będzie. Albo inaczej. Będzie, ale niewidoczny. Najwyraźniej w Ingolstadt doszli do wniosku, że auta przyszłości będą miały tak wiele funkcji, że przyporządkowanie im przycisków jest niemożliwe, sterowanie z ekranów byłoby zbyt skomplikowane. Wywalili więc i przyciski, i ekrany. Aby w ogóle móc korzystać z deski rozdzielczej activesphere, trzeba najpierw założyć specjalne okulary, które łączą obraz rzeczywisty z wirtualnym. To ważne, bo przyciski i pokrętła istnieją wyłącznie w tej drugiej rzeczywistości.
Innymi słowy, bez okularów nie pojedziesz, ale za to z nimi dzieje się magia. Rzeczywistość wirtualna ma tę zaletę, że jest elastyczna. Zatem to nie ty naciągasz się, by sięgnąć, powiedzmy, pokrętła od klimatyzacji. To pokrętło podlatuje do twojej dłoni. Wystarczy spojrzeć, a wirtualny potencjometr, przycisk czy ekran podfruwa tam, gdzie chcesz. Nieużywane elementy sterujące lewitują sobie w oczywistych miejscach. Sterowanie klimatyzacją mieszka obok kratki wentylacyjnej, a sterowanie systemem audio — obok głośnika.
W zależności od potrzeb i zadań pasażerowie i kierowcy otrzymują w swoich zestawach rzeczywistości indywidualne treści. Gdy kierowca koncentruje się na prowadzeniu pojazdu, pasażerowie doświadczają zupełnie innych treści.
Proponowana przez Audi koncepcja sterowania autem przyszłości ma też inną zaletę. Oferuje kierowcy możność pokonywania wzrokiem nieprzezroczystych powierzchni. I tak jadąc w terenie, kierowca może widzieć wirtualne koła i ich położenie oraz wirtualną topografię terenu pod autem. Brak kokpitu pozwala bardziej doświadczać otoczenia, które z racji braku tradycyjnego kokpitu jest bardzo przestronne i bardziej przypomina pokój niż kabinę.
…i frajda z jazdy

Audi activesphere to jednak nie tylko wirtualna frajda. Projektanci zapewniają, że za jego spłaszczoną kierownicą można się świetnie bawić. Ma napęd na cztery koła i całkiem niezłe właściwości terenowe. Kąt natarcia wynosi 18,9 stopnia, zaś zejścia 28,1. Na dodatek prześwit można zwiększyć lub zmniejszyć o 4 cm z wyjściowych 20,8 cm, a bagażnik szybko zmienić w otwartą przestrzeń ładunkową à la pikap i wozić sprzęt narciarski czy rowery. Są też osłony podwozia, których zadaniem jest ochrona układu napędowego w terenie. No właśnie — napęd. Jest rzecz jasna elektryczny. Łączna moc silników to 442 KM, a maksymalny moment obrotowy wynosi 720 Nm. Akumulator o pojemności 100 kWh ma pozwolić na przejechanie 600 km. Można go ładować mocą do 270 kW. Już 10 minut wystarczy, by zabrać na pokład energię potrzebną do zasilenia samochodu na ponad 300 km.
Platforma, na której spoczywa activesphere, nie wydaje się tak futurystyczna jak niewidzialny kokpit. Prototyp powstał na kompletnie nowej platformie PPE (premium platform electric) skonstruowanej wspólnie z Porsche. Tej architektury nie ma jeszcze żadne seryjne audi, ale to się zmieni. I to jeszcze w tym roku. W czwartym kwartale Audi ma pokazać model Q6 e-tron, który będzie spoczywał właśnie na PPE. Pierwszym Porsche na tej platformie prawdopodobnie będzie spodziewana za rok kolejna generacja modelu macan.
Nie ma wątpliwości, że activesphere nie wejdzie do produkcji, ale wiele pokazywanych w nim rozwiązań tak. Czy tak będzie z przeniesieniem sterowania wyposażeniem samochodu do świata wirtualnego? Trudno powiedzieć. Z jednej strony to czysty futuryzm. Z drugiej — tak samo myślałem, oglądając kilka lat temu koncepty wyposażone w head-up display z rozszerzoną rzeczywistością czy diody OLED zamiast tylnego oświetlenia, że o światłach matrycowych nie wspomnę. Dziś te rozwiązania są już w cennikach i — co istotniejsze — w samochodach. Wygląda na to, że czas przyzwyczajać się do jazdy w okularach.












