Czytasz dzięki

Konflikt interesów w galeriach handlowych

opublikowano: 18-05-2020, 22:00

Beata Kokeli, szefowa działu powierzchni handlowych w Cushman & Wakefield, mówi o walce wynajmujących z najemcami i o powrocie Polaków do galerii

„PB”: Z jakimi problemami zgłaszają się teraz do doradców wynajmujący i najemcy powierzchni w galeriach handlowych?

Beata Kokeli, szefowa działu powierzchni handlowych w Cushman & Wakefield: Mamy bardzo burzliwy moment. Trwa walka — i nie obawiam się tego tak nazwać — między wynajmującymi a najemcami. Walka bierze się stąd, że jest ewidentny konflikt interesów. Wynajmujący muszą utrzymywać obiekty, więc muszą otrzymywać czynsze od najemców. Najemcy nie mają z czego płacić, bo nie mają obrotów. Tego konfliktu nie powinno jednak być, bo w momencie gdy zabraknie galerii handlowych, najemcy nie będą mieli gdzie realizować sprzedaży. Jak nie będzie najemców, to wynajmujący będą mieli puste obiekty.

Kto ma na siebie wziąć ból wynikający z zamknięcia galerii?

Trzeba ten ból rozłożyć po równo. Jak centra handlowe powstawały, to kochaliśmy wolność dokonywania zakupów, jakość ich dokonywania, kochaliśmy miejsca parkingowe, klimatyzowane powierzchnie…

Było pięknie i nie było głosów krytycznych, które pojawiają się teraz. Popyt wewnętrzny napędzał możliwość sprzedaży, a najemcy — jak sprzedawali — byli chętni do dzielenia się przychodami z wynajmującymi. W momencie gdy konsumpcja spada, jest absolutnie zrozumiałe, że trzeba wspomóc najemców w trudzie płacenia czynszów. Z drugiej strony są wynajmujący, którzy muszą ponosić opłaty związane z utrzymaniem centrów handlowych — i to nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim finansowym. Bardzo często gubimy w tych dyskusjach to, że prywatnymi właścicielami obiektów są nieliczne podmioty. To często są fundusze zarządzane przez asset managerów. To nie są właściciele realni, oni nie mogą podjąć decyzji, że rezygnują z przychodów. Bardzo często zarządzają pieniędzmi funduszy emerytalnych czy prywatnych ciułaczy. Muszą więc wywiązywać się z odpowiedzialności wobec inwestorów. Dlatego zrozumiałe jest oczekiwanie, że koszty będą rozłożone między uczestnikami rynku.

65937540-8c2f-11e9-bc42-526af7764f64
Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Wynajmujący i najemcy dyskutują o tym, jak rozłożyć czynsze?

Jeśli rozmawiają, to już jest dobrze. Czasem wynajmujący stają przed ścianą i mierzą się z oczekiwaniami najemców. Moja osobista opinia — i to nie jest opinia mojej firmy — jest taka, że bardzo niedobrze się stało, gdy w układ między stronami umów najmu zostały włożone rządowe uzgodnienia. To w sposób nienaturalny zaburzyło negocjacje.

Na niekorzyść wynajmujących?

Tak, to spowodowało nierówność negocjacji. Najemcy otrzymali absolutne wsparcie rządu, a wynajmujący nie zostali potraktowani w ten sposób. Wiadomo, że trudno znaleźć złoty środek, ale lepiej byłoby pozostawić tę sprawę negocjacjom między najemcami a wynajmującymi. Wydaje mi się, że gdyby zaczynano rozmowy od takiego punktu, to łatwiej byłoby osiągnąć porozumienie: pandemia uderza w końcu wszystkich na rynku i jej koszty też trzeba ponieść wspólnie, choć to, kto w jakim stopniu je poniesie, można oczywiście negocjować.

W połowie maja klienci zaczęli powoli wracać do galerii. Czy można liczyć na powrót do takiej skali, jaka była przed epidemią?

Trudno po tygodniu mówić o trendzie. Widzimy, że odwiedzalność w galeriach jest. Przedziwny jest tylko podział między galerie, które są odwiedzane powiedzmy w 50 proc. w stosunku do tego, co było, a takimi, które notują spadek tylko rzędu 20-30 proc. Duże galerie cierpią zdecydowanie bardziej niż mniejsze i galerie w mniejszych ośrodkach.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu "Puls Biznesu do słuchania" pt. "Trzęsienie ziemi w galeriach handlowych".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane