Wymiana ognia w Zatoce Perskiej ujawniła skalę luk w bezpieczeństwie dostaw paliwa lotniczego (Jet-A1). Ruch w Cieśninie Ormuz, przez którą przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy, praktycznie zamarł, a liczba przepływających tankowców spadła o 70–80 proc. IATA ostrzega europejskie linie lotnicze przed zakłóceniami w dostawach — paliwo z tego regionu zapewnia 25–30 proc. ich zapotrzebowania.
Ceny idą w górę, linie ratuje hedging
W obliczu eskalacji konfliktu kurs ropy naftowej jest bardzo zmienny. Rynek reaguje zarówno na działania militarne USA i Izraela wobec Iranu, jak też na propozycję Międzynarodowej Agencji Energetycznej dotyczącą największej w historii interwencji na rynku ropy.
Z danych IATA z początku tego miesiąca (6 marca) wynika, że średnia cena hurtowa Jet-A1 w Europie wzrosła o ponad 58 proc. w porównaniu z poprzednim tygodniem, sięgając 1286 USD za tonę. Hurtowy koszt paliwa na 10 lotniskach, na których operuje Orlen, również mocno poszedł w górę.
— Paliwo Jet-A1 podrożało znacznie bardziej niż ropa. Sytuacja wciąż jest bardzo dynamiczna i trudno dziś o prognozy. Krótkoterminowe wahania cen nie powinny jednak uderzyć w linie lotnicze i nie spodziewam się z tego powodu strat finansowych. Przewoźnicy mają zwykle zabezpieczone ceny paliwa na dłuższe okresy, a w strategiach hedgingowych uwzględniają także wahania kursów walut. Nie sądzę więc, aby obecne zawirowania przełożyły się wprost na cenę biletów lotniczych — mówi Dawid Czopek, ekspert rynku paliw i zarządzający w Polaris FIZ.
Polscy przewoźnicy zachowują zimną krew
Paliwo lotnicze stanowi od 20 do 40 proc. kosztów operacyjnych linii lotniczych. Najczęściej są one przerzucany na pasażerów.
— Jest jeszcze za wcześnie, aby prognozować ewentualny wzrost cen biletów. Nasze kontrakty na dostawy Jet-A1 są skonstruowane zgodnie ze najlepszymi praktykami hedgingowymi i uwzględniają wiele zmiennych, w tym zmiany w kursach walut — powiedział PB Krzysztof Moczulski, rzecznik PLL LOT.
Spokojnie na razie reaguje także Enter Air.
— Dla Enter Air wzrost kosztów paliwa to bardziej wyzwanie operacyjne niż finansowe. Krótkoterminowe zmiany nie będą miały znaczącego wpływu na naszą pozycję kosztową. Nasze umowy z klientami zawierają mechanizmy, które na bazie notowań rynkowych przenoszą wzrost cen na touroperatorów z jednomiesięcznym przesunięciem, a następnie jest on niwelowany hedgingiem. Mamy zabezpieczone kontrakty paliwowe na najbliższy sezon letni, a nasze wyniki nie będą obciążone krótkotrwałym pikiem cen — podkreśla Marcin Kubrak, prezes Enter Air.
Podkreśla jednak, że jeśli ceny w dłuższym okresie utrzymają się powyżej 1000 USD za tonę, przewoźnik rozważy z touroperatorami zmianę cen pakietów turystycznych.
