Koniec mody na ekrany

opublikowano: 08-11-2012, 00:00

Przed hałasem mogą nas chronić szpalery drzew i wykopy – twierdzi resort transportu. Będzie gorzej i drożej – ripostują dostawcy ekranów

Strabag zaprojektował fragment autostrady między Łodzią a Warszawą i przedstawił ocenę jego wpływu na środowisko. Po przyrodniczych analizach okazało się, że musi postawić kilometry ekranów, choć pierwotnie plany ochrony przed hałasem były znacznie skromniejsze. Zbudował autostradę, postawił ekrany i przesłał Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) roszczenie o zwrot dodatkowych nakładów, a ta dopłacać nie zamierza.

— Wykonawca z autostrady zebrał tony ziemi, a nie chcąc ponosić kosztów jej wywozu, usypał wały. Między nimi a autostradą postawił gigantyczne ekrany. Mógł na nasypie postawić ekrany o wysokości jednego metra i efekt ochronny byłby ten sam — ocenia Lech Witecki, szef GDDKiA.

Droga w wykopie

Wkrótce jednak i wykonawcy, i drogowa dyrekcja mogą uniknąć podobnych problemów. Resort transportu przygotował projekty nowelizacji rozporządzeń, które zmieniają przepisy dotyczące ochrony przed hałasem i wibracjami. Z rozporządzenia dotyczącego „warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi i ich usytuowanie”, resort planuje wykreślić art. 179 i 180. Dzięki temu zamiast stawiać ekrany, wykonawca będzie mógł np. posadzić drzewa.

„Przepisy obecnie przewidują, iż za podstawowe urządzenia ochrony obiektów i obszarów przed hałasem uważa się ekrany akustyczne (…). Uzasadniając proponowaną zmianę, należy wskazać inne możliwości ochrony akustycznej i przeciwwibracyjnej, takie jak: wały ziemne, pasy zieleni, zadrzewienia i zakrzewienia lub usytuowanie drogi w wykopie. Aktualnie trudno uznać ekrany akustyczne za podstawowe urządzenie ochrony przed hałasem” — napisano w uzasadnieniu do rozporządzenia. Resort zmienia także przepisy dotyczące mostów i wiaduktów drogowych położonych w pobliżu zabudowań. Zamiast ekranów przed oknami można posadzić drzewa. Firmy budujące drogi są za.

— Popieram zmiany dotyczące alternatywnych sposobów ochrony przed hałasem. W wielu rozwiniętych krajach przy drogach są wykopywane rowy, a za nimi sadzone krzewy. Nie tylko chronią przed hałasem, ale także pochłaniają spaliny i poprawiają bezpieczeństwo ruchu drogowego, amortyzując siłę auta, które wypadnie z drogi — podkreśla Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

O zmiany prawne od dawna zabiega także GDDKiA. Wskazuje na wysokie koszty związane z budową ekranów — 1 mkw. ekranu kosztuje od 150 do 230 EUR. Gigantyczne kwoty — ponad 250 mln zł — pochłonęło np. postawienie ekranów wzdłuż autostrady A2 Łódź — Warszawa.

Wahadło w drodze

Dostawcy ekranów uważają, że zmiany przepisów nie przyniosą drogowcom znaczących oszczędności, a ich branży zaszkodzą.

— Jeśli zamiast ekranów można będzie zbudować drogę w wykopie albo usypać wały ziemne, to na budowę trzeba będzie przywieźć gigantyczne ilości ziemi, co jest bardzo kosztowne. Natomiast sadzenie drzew to żadna ochrona. Co zrobi minister, kiedy zimą opadną liście? — mówi Tomasz Kowalik, wiceprezes Invest Remeksu, firmy dostarczającej ekrany.

Jego zdaniem, do tej pory wadliwie projektowano ekrany — często stawiano je tam, gdzie nie są potrzebne.

— Winą za te absurdy obarczono dostawców ekranów, choć to nie my decydujemy o tym, gdzie są stawiane. Teraz forsuje się przepisy pozwalające z ekranów rezygnować. Popieram alternatywne możliwości ochrony przed hałasem, ale obawiam się, że po wdrożeniu nowelizacji wahadło wychyli się w drugą stronę — w modzie będzie rezygnacja z ekranów, nawet jeśli ich postawienie będzie zasadne — ocenia Tomasz Kowalik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu