Na 68 towarów surowcowych, których ceny co miesiąc raportuje Bank Światowy, w styczniu wzrosły ceny ponad połowy. Wzrosty widać szczególnie w przypadku metali przemysłowych oraz wśród niektórych towarów rolnych – m.in. ryżu, kaka kawy. Wzrosty nie są duże, ale symptomatyczny jest fakt, że mamy do czynienia z pierwszym tak wyraźnym wzrostem cen od początku inwazji Rosji na Ukrainę. Tanieją jeszcze surowce energetyczne, co wynika z faktu, że ich ceny w połowie 2022 roku sięgnęły stratosferycznych poziomów. Dotyczy to szczególnie gazu i węgla, czyli dwóch substytutów.


Warto zauważyć, że w skali świata przeciętne ceny surowców są obecnie ok. 30 proc. wyższe niż w ostatnim miesiącu przed pandemią – licząc w dolarach. Dla porównania przeciętny poziom cen konsumpcyjnych na świecie w tym czasie wzrósł o 20 proc., a indeks dolara o ok. 5 proc. To oznacza, że relatywne ceny surowców nie są dużo wyższe niż trzy lata temu, mimo ogromnej hossy, która miała miejsce w 2021 i pierwszej połowie 2022 roku. Można więc zaryzykować tezę, że ceny surowców są już niskie – przynajmniej wielu z nich.
Nasz model statystyczny pokazuje, że dla wielu najważniejszych surowców prawdopodobieństwo wzrostu cen jest obecnie wyższe niż prawdopodobieństwo ich spadku. Model powstaje na podstawie danych makroekonomicznych i finansowych z największych gospodarek świata i jest oparty o statystyczne zależności z przeszłości. Wzrostom cen sprzyja poprawa nastrojów wśród przedsiębiorstw i konsumentów oraz wyraźny wzrost apetytu na ryzyko na rynkach finansowych. Jest to związane z lepszymi prognozami aktywności gospodarczej na drugą połowę 2023 roku. Ale jednocześnie bieżąca aktywność gospodarcza wciąż jest relatywnie niska, a kraje rozwinięte i Chiny znajdują się w cyklicznym dołku. Więc bieżący bilans popytowo-podażowy nie jest bardzo korzystny dla cen.

Energia
W styczniu surowce energetyczne na świecie staniały o 9 proc. wobec grudnia, co jest zasługą spadku cen gazu i węgla. Ropa w tym czasie nieznacznie zdrożała. Tym samym relatywne ceny surowców energetycznych (w relacji do cen innych towarów) nie są już tak wysokie jak w zeszłym roku. Największe anomalie cenowe dotyczą Europy ze względu na jej gwałtowne odcinanie się od rosyjskiego gazu. Ale już na przykład w USA gaz ziemny kosztował w styczniu niewiele więcej (kilkadziesiąt procent, co nie jest wielką zmianą jak na ten wahliwy rynek) niż przed pandemią. Można więc zaryzykować tezę, że kryzys energetyczny powoli mija, a na pewno mija jego najostrzejsza faza. Choć oczywiście ogromną niewiadomą pozostaje sytuacja na europejskim rynku gazu w czasie zapełniania magazynów między kwietniem a październikiem. Dotychczasowe szacunki wskazywały, że Unii Europejskiej może brakować ok. 10 proc. gazu w relacji do zużycia w warunkach odcięcia dostaw z Rosji. Ten brak może uzupełnić sama Rosja, której zaczyna brakować dochodów eksportowych, ale jednocześnie braki mogą zostać powiększone jeżeli dużo większy popyt na gaz zgłoszą Chiny. Skala niepewności i ryzyk jest zatem duża.
Natomiast wiele wskazuje, że dołek cenowy mogła osiągnąć już ropa. Globalna podaż surowca jest ograniczona z powodu sankcji nakładanych na Rosję oraz polityki organizacji OPEC+. A jednocześnie popyt będzie się odbudowywał wraz z przyspieszeniem światowej gospodarki. Niektóre banki inwestycyjne, jak Goldman Sachs, prognozują wyraźny wzrost cen ropy – w kierunku 100 dolarów za baryłkę. Choć warto pamiętać, że tego typu bycze prognozy obecne były również w połowie zeszłego roku, a od tamtego czasu cena ropy spadła o niemal jedną trzecią. Do prognoz zawsze należy podchodzić ostrożnie, bilans ryzyk na płynnym rynku zawsze jest w miarę zrównoważony.
Metale
Ceny metali przemysłowych zanotowały mocny początek roku, podobnie jak wszystkie ryzykowne aktywa. Sentyment inwestorów poprawia się ponieważ na świecie maleją obawy przed inflacją, co z kolei przekłada się na obniżenie oczekiwań dotyczących stóp procentowych i poprawę oczekiwań dotyczących popytu inwestycyjnego. Wpisuje się to w oczekiwane ożywienie przemysłowe. Choć na odtrąbienie powrotu hossy chyba jeszcze jest za wcześnie. Średnie prognozy rynkowe dla cen metali na koniec roku są poniżej obecnych poziomów.
Cenom pomaga ogólny sentyment, sygnały ożywienia przemysłowego, a także plany otwarcia chińskiej gospodarki. Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł ostatnio prognozy wzrostu PKB w Chinach na ten rok do 5,5 proc., wobec wzrostu o 3 proc. w zeszłym roku.
Ale jednocześnie negatywnie na ceny mogą wpływać dwa czynniki. Po pierwsze jest to rosnąca podaż. Na przykład, na rynek aluminium napływa coraz więcej rosyjskiego surowca. Agencja Reuters informowała, że traderzy dostarczają do magazynów LME coraz więcej towaru z Rosji, mimo że nie wszyscy kupujących chcą go kontraktować. Na rynku niklu większa podaż może się pojawić z powodu wzmożonej produkcji w Indonezji. Po drugie hamująco na ceny mogą wpływać dalsze podwyżki stóp procentowych w USA i strefie euro. Wprawdzie obawy przed radykalnymi podwyżkami stóp istotnie się zmniejszyły w ostatnich tygodniach, ale banki centralne wciąż podnoszą koszt pieniądza i absolutnie nie można wykluczyć nagłego nawrotu strachu inflacyjnego.
Surowce rolne
W styczniu indeks surowców rolnych wzrósł po raz pierwszy od dziewięciu miesięcy. Zmiana była minimalna (0,5 proc. średnio), ale może sygnalizować zatrzymanie trendu spadkowego z drugiej połowy 2022 roku. Powodem tej zmiany może być poprawa perspektyw makroekonomicznych dla świata (MFW podniósł ostatnio prognozę wzrostu PKB na świecie w 2023 roku z 2,7 do 2,9 proc.), a także uwolnienie części potencjału zakupowego konsumentów z powodu spadku cen energii. Jednocześnie podaż wielu surowców rolnych – głównie zbóż – może pozostać ograniczona z powodu wojny w Ukrainie.

