Konkurencyjność opiera się na technologicznych przewagach

Partnerem publikacji jest TG Plus
opublikowano: 19-12-2021, 20:00

Rynek wykonawstwa inżynieryjnego przechodzi trudne chwile. Rosnące ceny materiałów budowlanych uderzają po marżowości zakontraktowanych projektów. Wygrają podmioty potrafiące zabezpieczać się przed ryzykiem, którego nawet jeszcze nie znają – przekonują przedstawiciele firmy TG Plus Sp. z o.o.

Zabiegani przechodnie, pędząc po miejskich chodnikach, przechodząc przez jezdnię, rzadko kiedy zastanawiają się nad tym, co jest pod spodem, pod betonem i asfaltem. A tam znajduje się bardzo ciekawy świat.

— To drugie podziemne życie uwikłane w plątaninie najróżniejszych instalacji, bez których nic nie będzie prawidłowo funkcjonowało na powierzchni. Najpierw miasto musi powstać pod ziemią, by mogło pomyślnie się rozwijać na jej powierzchni — uśmiecha się Marcin Grubek, współzałożyciel i prezes TG Plus, przedsiębiorstwa wyspecjalizowanego wprawdzie w instalacji rurociągów ciśnieniowych, ale działającego na znacznie szerszą skalę w sektorze energetycznym.

Bronimy się przed rozwiązaniami stricte korporacyjnymi, bo w naszej firmie najważniejszy jest człowiek. Mamy w nazwie słowo „plus”. To wartość dodana. Czyli ludzie. Wiele rozwiązań korporacyjnych nie jest ukierunkowanych na ludzi, tylko na konkretny cel. Natomiast w naszych realizacjach, zawsze zwracamy baczną uwagę, jak nowe rozwiązania osiągają synergię z naszym zespołem mówi Marcin Grubek, współzałożyciel i prezes TG Plus. [fot. wm]

Jego oferta opiera się na innowacyjnych kompleksowych rozwiązaniach, uwzględniających nie tylko optymalną pracę i czas realizacji projektu, lecz również coraz bardziej rygorystyczne normy środowiskowe.

— W naszej branży konkurencja jest bardzo duża. By utrzymać się na fali, trzeba być zawsze krok do przodu —zapewnia Marcin Grubek.

Rocznie TG Plus, dysponująca flotą ponad 100 jednostek transportowo-sprzętowych, obsługuje około 3 tys. zleceń. W swoich realizacjach wykorzystuje technologie zarówno tradycyjne, jak i nowoczesne — bezwykopowe. To drugie rozwiązanie jest bardzo popularne i chętnie wykorzystywane szczególnie w dużych, zatłoczonych miastach.

— Dysponujemy urządzeniami wiercącymi pozwalającymi na wymianę starej sieci metodą tzw. krakingu statycznego. W ten sposób jesteśmy w stanie wymienić bardzo długie odcinki rurociągów bez wykopów — zapewnia Marcin Grubek.

Spektakularne projekty

TG Plus została założona w 2006 r., początkowo jako firma handlowa, skoncentrowana na sprzedaży materiałów dla inżynierii sanitarnej. Jednak w 2012 r. przestawiła się na nowe tory i zajęła się wykonawstwem, głównie w gazownictwie.

W naszych realizacjach zawsze zwracamy baczną uwagę, jak nowe rozwiązania osiągają synergię z naszym zespołem. Mają pomagać, a nie utrudniać pracę. Chcemy osiągnąć efekt, ale w porozumieniu z całą kadrą. Jest to trudne, ale wszystko można osiągnąć. Wystarczą chęci i determinacja.

Marcin Grubek
współzałożyciel i prezes TG Plus

— Realizujemy nowe inwestycje oraz zajmujemy się przebudową lub modernizacją starych rurociągów. Jednocześnie świadczymy usługi pogotowia sieciowego, usuwając awarie związane czy to ze starzeniem się sieci, czy spowodowane przez osoby trzecie. Warszawa od lat jest potężnym placem budowy, na którym non stop ktoś uszkadza rurociągi i my je wtedy naprawiamy — opowiada Marcin Grubek.

TG Plus angażuje się w inwestycje związane z budową ciągów komunikacyjnych — dróg, skrzyżowań, wiaduktów, dróg szybkiego ruchu, autostrad, gdzie często zachodzi konieczność przebudowy całych węzłów drogowych.

— Jesteśmy partnerem największych firm drogowych w Pol-sce — zapewnia Marcin Grubek. Wśród głównych klientów wylicza operatorów sieci gazociągowych i wodociągowych.

Dodatkowo firma posiada własne biuro konstrukcyjno-projektowe, a także zarządza pięcioma stacjami regazyfikacyjnymi LNG.

— Tym rozwiązaniem zainteresowani są np. klienci z branży logistycznej budujący wielkie budynki magazynowe czy hale produkcyjne lub deweloperzy stawiający osiedla mieszkaniowe, w których okolicy nie ma odpowiedniej infrastruktury gazowej lub elektrycznej. Przenośna stacja LNG w takiej sytuacji jest rozsądną alternatywą — można ją kupić albo wydzierżawić na czas budowy węzła sanitarnego w pobliżu —tłumaczy Marcin Grubek.

Gdy spółka startowała, zatrudniała pięcioosobową kadrę. Dziś pracuje dla niej ponad 140 osób. TG Plus początkowo działała na rynku warszawskim, z czasem zaczęła realizować projekty w regionie Mazowsza, a dziś jest obecna w całej Polsce. Myśli też o ekspansji na rynki zagraniczne.

TG Plus ma na swoim koncie sporo spektakularnych inwestycji. Jej pierwszym kamieniem milowym — dużym kontraktem na początku działalności były prace przy budowie centrum handlowego Auchan w Łomiankach w 2012 r. Spółka odpowiadała za realizację odpowiedniej instalacji wszystkich rurociągów kolidujących z drogami dojazdowymi do powstającego obiektu handlowego. Wykonywała również wszystkie rurociągi zasilające mediami centrum, a także zajmowała się budową stacji gazowych i kotłowni dla samego Auchan. Ten projekt dał TG Plus silny impuls do dalszego rozwoju. Potem w jej grafiku pojawiły się kolejne zlecenia związane z budowami i remontami rurociągów gazowych. Od 2014 r. firma zaczęła również aktywnie uczestniczyć w rozwijaniu infrastruktury wodociągowej.

Wykonawca brał też udział m.in. w odbudowie warszawskiego mostu Łazienkowskiego, który spalił się w 2015 r. TG Plus odpowiadała za prace związane z instalacją rurociągów biegnących pod mostem. Spółka była również zaangażowana w budowę długo wyczekiwanej przez kierowców południowej obwodnicy Warszawy.

— To nasze dziecko. Zajmowaliśmy się przebudową planowanego tunelu i przebudową rurociągów kolidujących na całej trasie. Wykonywaliśmy magistrale gazowe i magistralę ciepłowniczą, która obecnie zasila Ursynów. To największa magistrala ciepłownicza w Warszawie i jedna z największych w Polsce — zapewnia prezes TG Plus.

Przyznaje, że projekt południowej obwodnicy Warszawy był dość skomplikowanym wyzwaniem, gdyż spółka przez cały czas trwania inwestycji musiała zapewniać sprawność funkcjonowania rurociągów.

— Nie mogliśmy wyłączać mediów na zbyt długo. Np. w trakcie budowy magistrali ciepłowniczej, przerwy w dostawie ciepłej wody trwały tylko 12 godzin — tyle czasu zajęło nam przepięcie starego układu na nowy — tłumaczy Marcin Grubek. Projekt, który zajął firmie prawie rok, został jednak zrealizowany zgodnie z założeniami.

Innowacyjne rozwiązania

Dla TG Plus konkurencyjność opiera się na technologicznych przewagach. Dlatego spółka od wielu lat inwestuje w swój park maszynowy i szkolenie kadry. Obecnie oprócz różnorodnych koparek i samochodów do przewozu instalacji, urządzeń specjalistycznych dźwigowych, przedsiębiorstwo dysponuje również innowacyjnymi maszynami do przewiertów horyzontalnych pozwalającymi pokonywać trudne odcinki wykopów — biegnące pod drogami, autostradami czy rzekami. Jak te urządzenia działają w praktyce?

— Robimy odwiert horyzontalny w ziemi i wciągamy rury bez konieczności rozkopywania całego odcinka. Kolejną metodą bezwykopową jest kraking statyczny bardzo często wykorzystywany przy modernizacji sieci rurociągów w Warszawie — wyjaśnia Marcin Grubek.

Zapewnia, że kraking ma sporo zalet. To przede wszystkim szybkość wykonania prac, poza tym ta metoda znacznie ogranicza prowadzenie wykopów, co ma duże znaczenie zwłaszcza w dużych miastach. Kraking minimalizuje bowiem wszelkie utrudnienia dla przechodniów czy kierowców wynikające z prowadzenia inwestycji.

— Ta metoda praktyczne eliminuje kwestię wykopów liniowych na rzecz punktowych. Przykładowo, wymianę rurociągu prowadzoną na odcinku długości 150 metrów możemy zrealizować 2–3 wykopami punktowymi. Nie musimy więc rozkopywać 150 metrów i wywozić, a następnie przywozić całą ziemię, co dodatkowo angażuje koparki i ciężarówki, nie mówiąc już o kolejnych utrudnieniach w miejskim życiu. Przy rozkopach liniowych rośnie również ryzyko uszkodzenia infrastruktury sąsiadującej — tłumaczy Marcin Grubek. Zapewnia, że technologie bezwykopowe rozwijają się dynamicznie na całym świecie, a sami zarządcy dróg i terenów wymagają dziś ograniczania wykopów do minimum. Stąd ich popularność.

TG Plus poszła krok dalej. Firma nie tylko wykorzystuje metody bezwykopowe do instalacji głównych sieci, ale również i tzw. odejść bocznych, czyli przy realizacji przyłączy do budynków itd.

— Dysponujemy specjalnymi maszynami do krakingu mniejszych przyłączy. Miniaturyzujemy koparki, by zajmowały jak najmniej miejsca i pozwalały prowadzić prace jak najciszej. Jednocześnie minimalizujemy zniszczenia w infrastrukturze zielonej — zapewnia Marcin Grubek.

Przedsiębiorstwo dla podniesienia konkurencyjności nie ogranicza się tylko do inwestycji w nowoczesny park maszynowy. Zainwestowało również w zintegrowany informatyczny system zarządzania ERP, który obejmie wszystkie obszary jego działalności.

— Nie jesteśmy szablonową firmą. Działamy na różnych odcinkach branży inżynieryjnej, w szerokim sektorze energetycznym. Rocznie realizujemy kilka tysięcy zleceń. Do zarządzania taką dużą liczbą danych już nie wystarczy zwykły Excel. Potrzebowaliśmy więc kompleksowego systemu zaprojektowanego specjalnie na nasze potrzeby, który usprawni pracę zarówno w naszych finansach, księgowości, jak i w sporządzaniu zamówień, raportów wydajnościowych z poszczególnych odcinków budów. System pomoże nam także wdrożyć nowe rozwiązania logistyczno-magazynowe, które z jednej strony zapewnią nam pełną kontrolę nad materiałami niezbędnymi do pracy, a z drugiej przyniosą oszczędności w środkach finansowych zaangażowanych w stany magazynowe — dodaje dyrektor finansowo-administracyjny Rafał Cytryna.

— Co więcej, system będzie generował dla nas raporty, wskazując, w jakich obszarach dochodzi do uchybień związanych z wydajnością, ergonomią naszej pracy. Będzie także generował raporty dla klientów oraz zarządzał flotą naszych pojazdów, monitorując jednocześnie proces starzenia się urządzeń — opowiada Marcin Grubek.

Spółka od 2022 r. zaczyna wdrażać system w pierwszych obszarach, zaczynając od księgowości, finansów, działów HR — dodaje.

— Chcemy się dostosować m.in. do nowych wyzwań związanych z Polskim Ładem. Jednocześnie bronimy się przed rozwiązaniami stricte korporacyjnymi, bo w naszej firmie najważniejszy jest człowiek. Mamy w nazwie słowo „plus”. To wartość dodana. Czyli ludzie. Wiele rozwiązań korporacyjnych nie jest ukierunkowanych na ludzi, tylko na konkretny cel. Natomiast w naszych realizacjach zawsze zwracamy baczną uwagę, jak nowe rozwiązania osiągają synergię z naszym zespołem. Mają pomagać, a nie utrudniać pracę. Chcemy osiągnąć efekt, ale w porozumieniu z całą kadrą. Jest to trudne, ale wszystko można osiągnąć. Wystarczą chęci i determinacja — twierdzi Marcin Grubek.

Nastawienie na pracownika i jego potrzeby jest dla nas priorytetem. I nie mówimy tutaj o rzeczach oczywistych, takich jak bezpieczeństwo zatrudnienia, wynagrodzenie, sprawne narzędzia pracy, ale przede wszystkim stawiamy na dobre relacje z kadrą kierowniczą i możliwości rozwoju poprzez uczestniczenie w różnego rodzaju kursach i szkoleniach zwiększających kompetencje i dających motywacje pracownikom do aktywnego uczestnictwa w rozwoju firmy – dodaje dyrektor finansowo-administracyjny Rafał Cytryna.

Firma planuje również w najbliższym czasie rozszerzenie swojej oferty — inwestuje w segment związany z energetyką opartą na LNG. Chce zbudować pierwszą mobilną elektrownię kogeneracyjną, wytwarzającą energię elektryczną z gazu, przy czym odpadem tego procesu jest ciepło, które np. metodą absorbcji można zamienić na chłód.

— To jest rozwiązanie np. dla klienta potrzebującego dużej ilości energii elektrycznej i jednocześnie schładzania lub podgrzewania powierzchni czy produktów. Zazwyczaj w takich sytuacjach firmy kupują prąd z elektrowni, my wytworzymy go z gazu na miejscu. Ten projekt zajmie nam najbliższe trzy lata. Chcemy w przyszłości dysponować taką przenośną elektrownią — jak dziś stacjami LNG — zdolną pracować w wielu lokalizacjach, zależnie od potrzeby klientów. Dzięki tej inwestycji będziemy świadczyć jeszcze bardziej kompleksową ofertę. Dziś bowiem regazyfikujemy gaz, w przyszłości będziemy również dostawcami mobilnej energii — opowiada Marcin Grubek.

Trudna gra

Szef TG Plus przyznaje, że dużym wyzwaniem w branży jest zdobycie kontraktu — sporo przetargów wygrywa się bowiem ceną. Co więcej, zamawiający dla uzyskania jak najatrakcyjniejszej stawki sprowadza przetargi do licytacji. Wygrywa ten, kto da najniższą cenę. Finansowe reguły są naginane poza granice możliwości.

— Jako wykonawca nie zgadzam się z tym procederem. To bardzo zła praktyka, doprowadzająca do chęci pozyskania zlecenia za wszelką cenę, bez żadnych hamulców. Dochodzi do sytuacji, w których zamawiający uzyskuje ceny nie do zaakceptowania w zwykłym postępowaniu. Staraliśmy się początkowo nawet bojkotować taki sposób zamawiania zleceń. Niestety rynek rządzi się swoimi prawami i praktycznie wszyscy zaczęli przystępować do licytacji — twierdzi Marcin Grubek.

TG Plus w końcu poddał się i również zaczął składać oferty w licytacjach. Spółka ma jednak określone granice cenowe, których nie przekracza.

— Z drugiej strony w każdym obszarze staramy się podnieść wydajność, dzięki czemu jesteśmy w stanie osiągnąć minimalny zysk, podczas gdy konkurencja już ma straty. Bierzemy pod uwagę ergonomię, utrzymujemy kontakty z dobrymi dostawcami. W efekcie udaje nam się np. dokonać optymalizacji czasu niektórych prac, co się przekłada na marżowość kontraktu — wyjaśnia Marcin Grubek. Jednocześnie zaznacza, że licytacje o najniższą cenę nie obejmują całego polskiego rynku wykonawstwa i pewna pula kontraktów odbywa się w czystych regułach przetargowych. W takich przypadkach finalnie wygrywa oferta najkorzystniejsza w korelacji z najlepszą ceną, według zamawiającego. O to jednak również niełatwo, bo bolączką branży są ceny materiałów, które w ostatnim półroczu w niektórych przypadkach zdrożały o 100 proc.

— Ta sama rura, która rok temu kosztowała 100 zł, dzisiaj kosztuje 200 zł, a zabudżetowana była na poziomie 100 zł. I to są problemy dla firm wykonawczych, które mają kontrakty długoterminowe — TG Plus ma z reguły zlecenia dwuletnie — trudno więc nam przewidzieć, jak zachowają się ceny za rok czy dwa lata — tłumaczy Marcin Grubek.

Dodaje, że inwestor dostarczający wykonawcom główne materiały należy do wyjątków na rynku. Z reguły wykonawca bierze te ryzyka na siebie.

— Mam jednak nadzieję, że nasz rząd zacznie w jakiś sposób ten rynek regulować i rosnącymi kosztami materiałów budowlanych będą się dzielić solidarnie inwestor i wykonawca — mówi Marcin Grubek.

TG Plus, by zniwelować ewentualne konsekwencje podwyżek, stara się zamawiać towar w jak największych ilościach, opierając się na zakupach od swych stałych dostawców.

— Już w ubiegłym roku udało nam się kupić dużo materiałów po starych stawkach, jeszcze sprzed pandemii, co pozwoliło na uzyskanie pewnej marżowości w kontraktach. W myśl znanej maksymy „jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny”, byliśmy przygotowani na obecną sytuację, nie mając nawet pojęcia, jaki kataklizm przejdzie przez rynek. Robiliśmy zapasy. Gdy wybuchła pandemia, okazało się, że magazyny przez niektórych wyśmiewane ochroniły nam skórę i dzięki nim nie straciliśmy marżowości. Mieliśmy duże plany rozwojowe, pandemia nas wyhamowała, ale nie doprowadziła do sytuacji, gdy musimy się bronić przed najgorszym — opowiada Marcin Grubek.

— Obecny czas napięć i problemów powinniśmy więc przejść suchą stopą — dodaje.

Zapewnia, że wyniki TG Plus zarówno za 2020 r., jak i za 2021 r. są bardzo satysfakcjonujące. Nie każdy polski wykonawca ma jednak powody do satysfakcji. Zdaniem prezesa TG Plus w najbliższych latach wiele firm z tej branży może upaść właśnie z powodu drożejących materiałów.

— Wykonawcy coraz bardziej schodzą z marży. Niektórzy już notują kontrakty ze stratą, biorąc pod uwagę, że zakontraktowane rok czy dwa lata temu ceny robocizny pozostają na tym samym poziomie. W tej sytuacji pojawia się kluczowe pytanie — czy taka strata przyniesie tylko spadek obrotów i płynności, czy też doprowadzi do kapitałów ujemnych na spółkach i w efekcie doprowadzi do ich upadłości — opowiada Marcin Grubek.

Szef TG Plus zakłada też, że w kolejnych kwartałach powinno dojść do odbicia na rynku i ceny za roboty budowlane zaczną rosnąć.

— Jestem przekonany, że w pewnym momencie polskie stawki w tym sektorze zrównają się z unijnymi — twierdzi Marcin Grubek.

Prognozuje, że najpóźniej lata 2023–2024 będą bardziej przyjazne dla branży. Wiele zależy od tego, kiedy Polska otrzyma środki z Funduszu Odbudowy, które mocno pobudzą branżę budowlaną.

— Nie wiadomo tylko, ilu przedsiębiorców dotrwa do tego lepszego czasu? — zastanawia się Marcin Grubek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane