Konkursy na ostatniej prostej

Grzegorz Nawacki, Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 04-04-2011, 00:00

Były wiceszef PKO BP rzucił rękawicę prawej ręce Andrzeja Klesyka. Beata Stelmach też się przymierzała do fotela w zarządzie.

PZU polisą na życie zawodowe Wojciecha Papieraka

Były wiceszef PKO BP rzucił rękawicę prawej ręce Andrzeja Klesyka. Beata Stelmach też się przymierzała do fotela w zarządzie.

Opada kurz po starciu Aleksandra Grada ze Zbigniewem Jagiełły o skład zarządu PKO BP. Na horyzoncie wyłaniają się już jednak kandydaci w konkursie do władz PZU.

W tym tygodniu zaczną się decydujące przesłuchania osób z krótkich list. Według naszych ustaleń, na każde stanowisko zostało od jednej do pięciu osób. Dojdzie do przynajmniej jednego ciekawego starcia.

O fotelu członka zarządu odpowiedzialnego za sektor detaliczny zamarzył Wojciech Papierak, którego z PKO BP pozbył się Zbigniew Jagiełło. O miejsce rywalizuje z Witoldem Jaworskim, obecnym członkiem zarządu PZU odpowiedzialnym m.in. za ten obszar i jednym z dwóch najbliższych współpracowników prezesa Andrzeja Klesyka. W PZU, tak, jak w PKO BP, to prezes ma decydujący głos w sprawie obsady stanowisk. Czy Wojciech Papierak znów polegnie? Wedle naszych ustaleń, jest faworytem.

Rada Grada

Wojciech Papierak może spokojnie czekać na decyzję rady nadzorczej. Wszak zasiada w niej Krzysztof Dressler, jego bardzo bliski przyjaciel, który również musiał opuścić PKO BP, a szefuje Marzena Piszczek, z którą ma niezłe relacje. Przeciwników w siedmioosobowej radzie mieć nie będzie, bo o ile w PKO BP ścierały się wpływy ministra finansów i skarbu, to w PZU rządzi jedna opcja — skarbowa. Lojalność Grażyny Piotrowskiej-Oliwy po tym, jak skarb nominował ją do zarządu PKN Orlen, wydaje się oczywista. Przeciwko ministrowi nie będzie grał były kolega z rządu Zbigniew Ćwiąkalski, a także Piotr Kamiński i Waldemar Maj, którym zależy na dobrych relacjach ze skarbem. Głos Dariusza Filara, nominowanego przez fundusze, nie ma w takim układzie znaczenia.

Już po pierwszym przesłuchaniu z rady wysłano przeciek: "Witold Jaworski wypadł fatalnie".

— Im bardziej ktoś mówił o rewolucyjnych zmianach, tym bardziej byli zadowoleni niektórzy członkowie rady. Jaworski mówił raczej o kontynuacji tego, co obecnie dzieje się w PZU, a co rynek i analitycy oceniają bardzo dobrze. Zna spółkę i wie, że nie jest potrzebna w niej rewolucja. Osoby z zewnątrz na papierze mogą przedstawić wszystko — mówi osoba zbliżona do konkursu.

Miejsce dla dwóch

Na drodze Wojciecha Papieraka do zarządu PZU może więc stanąć tylko Andrzej Klesyk. Według naszych ustaleń, nie pójdzie on jednak śladem Zbigniewa Jagiełły i nie zdecyduje się na konfrontację ze skarbem. Zależy mu bowiem, by w zarządzie znaleźli się inni jego faworyci: Przemysław Dąbrowski, odpowiedzialny za finanse, Tomasz Tarkowski (likwidacja szkód), Mariusz Sarnowski (biznes korporacyjny) i Rafał Grodzicki (IT). Pierwsza dwójka nie ma na krótkiej liście realnej konkurencji.

Inna teoria mówi, że prezes nie chce sporów z radą, bo negocjuje pakiet opcji menedżerskich.

Możliwe, że i Papierak, i Jaworski będą mieli powody do świętowania. Bo choć w PZU konkurs rozpisano na konkretne stanowisko, to wedle statutu obowiązki w zarządzie rozdziela prezes. I może Wojciecha Papieraka wysłać na inny ważny odcinek. Ewentualnie przesunąć Witolda Jaworskiego do pionu marketingu. I to mimo, że wedle naszych ustaleń, Jaworski nie aplikował na to stanowisko.

— Prezes może zaproponować kogoś spoza krótkiej listy. Rada nie jest w stanie zmusić prezesa do powołania członka zarządu — mówi nasz informator.

PZU było dla Wojciecha Papieraka polisą na wypadek niepowodzenia w konkursie w PKO BP. Aplikację złożył w lutym, gdy nie była jeszcze jasna jego przyszłość w banku.

Klucz do skarbu

W gronie zainteresowanych pracą w PZU pojawiło się jeszcze jedno znane nazwisko — Beaty Stelmach, szefowej Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych (SEG), która właśnie rozstała się z MCI, gdzie była wiceprezesem. Ponoć zamarzyła, by śladem Grażyny Piotrowskiej-Oliwy wejść do zarządu państwowej spółki. Starała się uzyskać m.in. wsparcie resortu skarbu. Według naszych ustaleń, złożyła aplikację w konkursie, ale osoba z rady nadzorczej powiedziała nam, że nie dostała się na krótką listę.

— Mam nadzieję, że za dwa tygodnie będę mogła poinformować o mojej dalszej karierze zawodowej — ucina Beata Stelmach.

Cały zarząd PKO BP odwrócił się od Krzysztofa Dresslera

Krakowskim targiem do zarządu wszedł Jacek Obłękowski. Szef ryzyka dostał czarną polewkę.

Wybory do zarządu PKO BP zakończyły się kompromisem między Aleksandrem Gradem, ministrem skarbu, a Zbigniewem Jagiełłą, prezesem banku. Szef resortu chciał wprowadzić do kierownictwa dwie osoby: Krzysztofa Dresslera, dotychczasowego szefa ryzyka oraz Jacka Obłękowskiego, który kilka tygodni temu odszedł z BNP Paribas Fortis.

Zbigniew Jagiełło nie chciał zgodzić się ani na jedną, ani na drugą kandydaturę. Jeszcze w czwartek wieczorem, czyli dzień po zakończeniu przesłuchań konkursowych przez radę nadzorczą upierał się przy swoim. W piątkowy poranek częściowo ustąpił resortowi skarbu.

Krakowskim targiem, do zarządu wszedł Jacek Obłękowski, ale szef banku odrzucił kandydaturę Krzysztofa Dresslera. Według naszych informacji, Zbigniew Jagiełło od początku zdecydowany był nie dopuścić do reelekcji szefa ryzyka, swoje stanowisko motywując utratą zaufania do tego menedżera.

Wotum nieufności

Nie pierwszy to raz, kiedy prezes PKO BP odwołuje się do zaufania w polityce personalnej. W ubiegłym roku domagał się dymisji Mariusza Zarzyckiego, szefa IT banku, z tego samego względu. Wtedy minister skarbu, który początkowo bronił wiceprezesa, ostatecznie zgodził się na jego odejście z banku.

W przypadku Krzysztofa Dresslera sprawy zaszły znacznie dalej. Według niepotwierdzonych informacji w piątkowy poranek, podczas spotkania z radą nadzorczą również inni członkowie zarządu, nie tylko Zbigniew Jagiełło, złożyli swoje wotum nieufności wobec kolegi z kierownictwa PKO BP.

— Wybory zakończyły się kompromisem, który ministrowi i prezesowi pozwolił zachować twarz — mówi anonimowo osoba zbliżona do PKO BP.

Starcie o kandydatów nie pozostanie jednak raczej bez wpływu na ich wzajemne relacje, które już wcześniej do bliskich nie należały. Po konkursie prezes stracił większość w radzie nadzorczej, gdyż czterech jej członków, z siedmioosobowego składu, stanęło po stronie ministra Grada, co daje mu większość. Wpływ na postawę rady mogą mieć rychłe wybory do organów nadzorczych w spółkach skarbu państwa. Jeśli zostaną przeprowadzone w oparciu o obecnie obowiązujące zasady, wówczas o obsadzie będzie decydował skarb.

Powtórka z konkursu

Na razie zarząd banku będzie pracował w sześcioosobowym składzie ze Zbigniewem Jagiełłą (prezesem), Jackiem Obłękowskim (detal), Jarosławem Myjakiem (korporacje), Jakubem Papierskim (inwestycje), Bartoszem Drabikowskim (finanse) i Piotrem Alickim (IT). Na stanowisku szefa ryzyka jest wakat, na który rada nadzorcza rozpisze wkrótce konkurs. Według naszych informacji, nie wystartuje w nim Krzysztof Dressler. Jest to element porozumienia między szefem banku a resortem skarbu.

W konkursie zakończonym w środę o funkcję szefa ryzyka, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, ubiegał się Bartłomiej Śliwa, wiceprezes Bankowego Funduszu Leasingowego, spółki z grupy PKO BP, oraz menedżer przez lata związany z bankiem, przed laty przełożony Krzysztofa Dresslera.

Zarząd w nowym składzie rozpocznie kadencję 19 maja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Eugeniusz Twaróg

Polecane