Konsekwencja to podstawa

opublikowano: 27-03-2014, 00:00

MŚP: Garnitur uszyty na miarę wymaga dobrze skrojonej usługi logistycznej. Musi ona „leżeć” równie dobrze jak smoking na Marlonie Brando

Jeszcze kilka lat temu poza oficjalnymi komunikatami prasowymi trudno było znaleźć dowody zainteresowania koncernów budowaniem oferty dla mniejszych firm. Dziś wszyscy — od importerów aut przez banki po operatorów logistycznych — mają takie propozycje. Nawet dla krawca z ul. Grzybowskiej w Warszawie.

ZMIANA: Kilka lat temu miałam wrażenie, że branża TSL nieco po macoszemu traktuje sektor MŚP. Dziś dużo łatwiej znaleźć dobrą ofertę, nawet jeśli nie wysyła się dziesiątek tysięcy paczek miesięcznie — mówi Marta Stefańczyk-Ciąpała, prezes Cafardini. [FOT. WM]
ZMIANA: Kilka lat temu miałam wrażenie, że branża TSL nieco po macoszemu traktuje sektor MŚP. Dziś dużo łatwiej znaleźć dobrą ofertę, nawet jeśli nie wysyła się dziesiątek tysięcy paczek miesięcznie — mówi Marta Stefańczyk-Ciąpała, prezes Cafardini. [FOT. WM]
None
None

Cały świat w 48 godzin

Nawet najlepszy krawiec na świecie jest dzisiaj tylko tak dobry jak kurier, który go obsługuje. Wystarczy sobie wyobrazić, że zamówiony garnitur nie dociera na ślub. Katastrofa. I to taka, która skutecznie utrudni krawcowi dalsze działanie na rynku. Nawet jeśli zawinił kurier. — Szycie ubrań na miarę jest dzisiaj inne niż kilkanaście lat temu.

Przede wszystkim jest różnorodne. Mamy dostęp do tysięcy tkanin z całego świata. Do tego dziesiątki tysięcy dodatków, nici, guzików itp. Chcąc oferować usługi unikalne, musimy dać klientowi możliwe szeroki wybór. Do tego dochodzi czas. Na uszycie garnituru mamy maksymalnie trzy tygodnie. I bez znaczenia jest, czy został zamówiony u nas w Warszawie, czy u jednego z naszych partnerów pod Paryżem lub w Środkowej Afryce. Bez sprawnej obsługi logistycznej nie dalibyśmy sobie rady — mówi Marta Stefańczyk-Ciąpała, prezes Cafardini.

Cafardini to marka z rodzinnej grupy firm (cztery spółki) odzieżowych. Grupa zatrudnia ponad 350 osób, a jej centrum jest zakład produkcyjny w Łańcucie. Cafardini szyje na miarę męskie garnitury, koszule, marynarki i dodatki. Ma punkty krawieckie w całej Polsce i umowy z partnerami w Europie i poza nią. Do czego potrzebuje kuriera?

— Złożoność naszej działalności wymaga od firmy logistycznej zdecydowanie więcej niż tylko dostarczenia gotowego ubrania do drzwi klienta. Po pierwsze — potrzebujemy sprawnego łańcucha dostaw tkanin do naszego zakładu produkcyjnego. Mamy w katalogu ponad 8 tys. próbek tkanin ze wszystkich stron świata. Z oczywistych powodów trzymanie w magazynie choćby kilku metrów każdej z nich jest nieopłacalne. Dlatego już w 48 godzin po złożeniu zamówienia operator logistyczny powinien nam dostarczyć tkaninę. I to bez znaczenia skąd. A to dopiero początek — opowiada Marta Stefańczyk-Ciąpała.

Tłusta plama

Konieczny jest także transport garniturów między klientami a szwalnią w celu dokonania przymiarek i ewentualnych korekt. Szycie na miarę wymaga czasami kilku rund przymiarek i korekt, dlatego mile widziane są usługi logistyki zwrotnej. Ale najważniejsze dla Cafardini jest… zrozumienie idei, jaka przyświeca klientowi.

— Poza terminowością, jakością i usługami dodanymi niezmiernie ważne dla nas jest to, żeby dostawca usług chciał nas zrozumieć. Bo wysokiej jakości garnituru nie wystarczy dowieźć. Wymaga traktowania z wyjątkową ostrożnością. Powinien być przewożony w odpowiednio przygotowanych kartonach. Koniecznie w pionie — tłumaczy pani prezes.

Dodaje, że przez lata obecności na rynku jej firma przetestowała różne rozwiązania. Miała problem ze znalezieniem odpowiedniego dostawcy, który mógłby się dostosować do jej potrzeb. To z kolei wiązało się ze stratami finansowymi i wizerunkowymi. Dwa lata temu Cafardini zaczęła współpracę z UPS. Czy ten operator potrafi coś, czego nie potrafi konkurencja? Nie. Po prostu jest konsekwentny.

— Konsekwencja w utrzymaniu jakości jest dla mnie bardzo ważna. Chcę, by klient odbierał garnitur, który wygląda jak milion dolarów. Niedopuszczalne jest wręczenie klientowi garnituru poplamionego czy pogniecionego — mówi Marta Stefańczyk-Ciąpała.

Zdarzały się pogniecione? — Tak. Garnitur, który wraca na przymiarkę ze szwalni, koniecznie musi wisieć. Zagnieceń, które powstaną na tym etapie, nie da się odprasować. A bywało, że paczki dostarczano nam do góry nogami. Bywało też, że były zawilgocone — opowiada prezes Cafardini.

I wyjaśnia, że krawiectwo miarowe ma na ogół wymagających klientów. By ich utrzymać, trzeba doskonałego produktu i wiele wysiłku. By ich stracić, wystarczy jedna wpadka.

Wymagający sektor

Cafardini nie jest łatwym usługobiorcą. Wymagania tej spółki w stosunku do dostawcy usług logistycznych są wprost proporcjonalne do wymagań, jakie stawiają jej klienci. A Cafardini ma klientów wymagających. Na jeden uszyty przez jej krawców garnitur przypada od dwóch do nawet 10 usług UPS. A firma szyje nawet kilkaset garniturów miesięcznie i wysyła je na cały świat. Takich firm jak Cafardini jest w Polsce kilka, podobnych kilkaset, małych i średnich — milion. Bez dwóch zdań należy się więc wsłuchiwać w głosy mniejszych przedsiębiorców. Mogą dać nieźle zarobić. Tyle, że często są bardzo wymagający.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane