ATC Cargo w 2008 r. prognozuje obrót na poziomie około 50 mln zł i myśli o debiucie na giełdzie.
ATC Cargo zaczęło działalność operacyjną we wrześniu 2006 r. Na początku w firmie pracowały cztery osoby, dzisiaj — 30. W zeszłym roku firma przewiozła 18 tys. TEU ładunków kontenerowych. W tym roku będzie ich dwa razy więcej — 36 tys. TEU.
— Mamy dość precyzyjne plany, jak chcemy się rozwijać przez najbliższe 10 lat — mówi Artur Jadeszko, dyrektor generalny ATC Cargo.
Jednym z punktów jest debiut na giełdzie. Najpierw będzie to New Connect, a po upływie mniej więcej dwóch lat — GPW. Kapitał z giełdy będzie potrzebny na rozbudowanie firmy. Ale nie tylko.
— Obserwujemy, jak się prowadzi przedsiębiorstwa logistyczne w krajach bardziej rozwiniętych. Wiemy, że te firmy, których nie ma na giełdzie, są marginalizowane. Chcemy rozbudować strukturę terenową i operacyjną. Myślimy też o uruchomieniu własnego centrum logistycznego — wymienia Artur Jadeszko.
W tym roku ATC Cargo pozyskał ważnego klienta — koncern meblarski IKEA. Firma odnowiła tabor i przeszła szczegółową weryfikację.
— Ten klient to wyzwanie. Przyjmujemy i wysyłamy kilkadziesiąt ładunków dziennie. Jeżeli kontener przybędzie sześćdziesiąt sekund po umówionym czasie, to dla IKEA to już jest spóźnienie. Nie bez satysfakcji powiem, że według wyliczeń IKEA mamy 97 proc. skuteczności — uśmiecha się Artur Jadeszko.
Utrudnieniem w działalności firmy może być to, że importerzy decydują się odprawiać ładunki w Hamburgu, a nie w polskich portach. Przeszkodą jest powszechna bolączka logistyków, czyli prawo.
— Niemcy ograniczyli do minimum formalności celne w porcie. Odprawa odbywa się błyskawicznie. U nas trwa to długo, trzeba się przebić przez mur biurokracji i przejść wiele formalności, więc importerzy wolą korzystać z portów za zachodnią granicą. Przez to nasze porty nie zyskują na znaczeniu i nie rozwijają się tak szybko, jakby mogły, a Polsce przechodzą koło nosa setki milionów złotych z cła. Nasi klienci zawsze chcą, byśmy w kalkulacjach poza polskimi portami uwzględniali też Hamburg — tłumaczy Artur Jadeszko.