Początkowo kontrakty na indeksy amerykańskich giełd reagowały relatywnym spokojem, oscylując wokół poziomów z poniedziałkowego zamknięcia.
Na około dwie godziny przed otwarciem handlu na rynku kasowym jednak poddawały się już wyraźnej przecenie Kontrakty na Dow Jones IA zniżkowały o 0,25 proc. Z kolei na wskaźnik S&P500 spadały o 0,35 proc. Natomiast na technologiczny Nasdaq 100 o 0,37 proc.
Prezydent Donald Trump kolejny raz wpłynął na nastroje na rynkach potwierdzając uruchomienie 25-proc. ceł na import Z Kanady i Meksyku podkreślając, że kraje te nie mają już miejsca na negocjacje. Podniósł też do 20 proc. stawki na sprowadzane towary z Chin. Państwo Środka z miejsca odpowiedziało swoimi podwyżkami, choć w zgodnej opinii komentatorów, riposta byłą dosyć wyważona.
Dzisiejsze kalendarium danych makro świeci pustką, uwaga handlujących koncentrować się więc powinna przede wszystkim na doniesieniach ze spółek i geopolityce. Wydarzeniem dnia, a właściwie nocy w polskiego punktu widzenia (godzina 3-cia nad ranem) będzie wystąpienie Trumpa w Kongresie przed połączonymi izbami, określane jako orędzie o stanie państwa. Inwestorzy z Wall Street nie będą mogli na nie bezpośrednio zareagować, niemniej wyczekiwanie na wystąpienie bez wątpienia będzie wpływać na podejmowane przez nich decyzje na dzisiejszej sesji.
Wojna handlowa wprowadza ogromny chaos i nieprzewidywalność, co utrudnia jakiekolwiek prognozowanie co do zachowania rynków. Stanowi też poważne wyzwanie dla władz monetarnych, jak choćby w przypadku Fed. Na razie decydenci postanowili wstrzymać się z kontynuacją procesu łagodzenia polityki pieniężnej, argumentując to niepewnością i ostrożnością wynikającą z ostatniego przyspieszenia inflacji. Niemniej od wczoraj mocno wzrosły na rynku oczekiwania na poluzowanie stanowiska. Kontrakty terminowe na stopy procentowe wskazują, że Rezerwa Federalna do grudnia dokona co najmniej trzech obniżek stóp procentowych o 25 punktów bazowych, w porównaniu z dwiema obniżkami w poniedziałek. Inwestorzy obstawiają bowiem, że spowolnienie wzrostu gospodarczego może skłonić bank centralny do obniżenia kosztów pożyczek.
Warto też wspomnieć o innym wystąpieniu, a przynajmniej niższego szczebla. Mowa o szefie nowojorskiego oddziału Fed, Johnie Williamsie. Oczekuje się, że ten przedstawiciel władz monetarnych odniesie się choćby do wczorajszych słabszych niż oczekiwano danych o wskaźniku ISM dla sektora przemysłowego w USA. Choć w listopadzie odnotowano wzrost aktywności wytwórczej, jednak niebezpiecznie zbliżyła się ona do rogu 50 pkt oddzielającego ekspansję od kurczenia się.
W handlu przedsesyjnym wyraźnie drożeją udziały firm mających „kontakt” ze złotem, od jego wydobywców po handlujących kruszcem. To zasługa odwrotu inwestorów w stronę tzw. bezpiecznych przystani. Wczoraj złoto odnotowało największy wzrost od 4 tygodni.
Wśród inwestorów popularne są też udziały TSMC. Tajwański producent zaawansowanych chipów w tym wykorzystywanych do AI przez Nvidię i Apple, zapowiedział dodatkowe 100 mld USD na inwestycje w Stanach Zjednoczonych, tym samym po raz kolejny odpowiadając na apel Trumpa o przenoszeniu produkcji na amerykańskie ziemie.
