Korek na granicy podnosi cenę

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-11-25 22:00

Przewozy drogowe Ewentualny koniec strefy Schengen byłby koszmarem dla przewoźników drogowych

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy polskim przewoźnikom drogowym nie było łatwo. Powodami były wyrok sądu administracyjnego w sprawie noclegów w kabinach aut, ustawa o płacy minimalnej w Niemczech i podobne pomysły innych państw. Teraz w związku z rosnącym zagrożeniem terrorystycznym nad Europą wisi widmo przywrócenia kontroli na granicach. Z punktu widzenia bezpieczeństwa ma to sens. Ale ekonomicznie to dla wielu firm problem.

PAPIEREN BITTE:
PAPIEREN BITTE:
Ogromna liczba przybyszów spoza Europy i zamachy terrorystyczne powodują, że coraz więcej szefów europejskich rządów wspomina o wznowieniu regularnych kontroli na granicach wewnętrznych w UE. Na zdjęciu: polsko-niemieckie przejście graniczne w Kołbaskowie.
FORUM

Nie jest bezpiecznie

Ostatnie wydarzenia we Francji potwierdzają, że Europa przestała być miejscem bezpiecznym. W celu ochrony swoich obywateli poszczególne kraje coraz głośniej mówią o konieczności przywrócenia kontroli dokumentów na granicach.

— Jeśli by doszło do przywrócenia wewnątrz UE kontroli na granicach, to będzie to oznaczało komplikacje dla transportu drogowego. Teraz ruch na granicach jest płynny, bez żadnej kontroli. Zatrzymywanie każdego pojazdu, by sprawdzić dokumenty, będzie oznaczało wielogodzinne korki. Oznaczać to będzie dla przewoźników brak możliwości efektywnego wykorzystania samochodów ciężarowych — uważa Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający w spółce Dartom.

Czas to pieniądz. Jeśli ten pieniądz przewoźnik straci w korku, to będzie go chciał jakoś odzyskać. Sposobem będzie wzrost stawek transportowych.

— Oznaczać to będzie wzrost cen wszystkich produktów. Mam jednak nadzieję, że kraje UE poradzą sobie z problemem bez sięgania po przywrócenie kontroli na granicach, a jeśli to zrobią, to będą to rozwiązania krótkotrwałe — mówi Andrzej Szymański. Sytuacja na świecie jest skomplikowana od dłuższego czasu.

— Ostatnie wydarzenia to jednak z naszej perspektywy ogromne wyzwanie, z którym być może będzie musiała zmierzyć się nie tylko nasza branża, ale cała gospodarka. Mamy już doświadczenia związane z konfliktem na Ukrainie, które pokazały, że takie sytuacje nie pozostają bez wpływu na usługi logistyczne. Co do ostatnich tragicznych wydarzeń w Paryżu, to trudno jeszcze napisać konkretny scenariusz. Mamy nadzieję, że mimo rosnącego zagrożenia terrorystycznego w mocy pozostaną regulacje związane ze strefą Schengen, bo to m.in. one umożliwiły rozkwit logistyki w Polsce — mówi Katarzyna Sidor, dyrektor transportu międzynarodowego FM Logistic na Europę Centralną.

Dodaje, że jeśli tak się nie stanie, to następstwem będą duże utrudnienia w transporcie. Już zresztą występują w niektórych miejscach — przede wszystkim z powodu kolejek na przejściach granicznych i w portach.

Uchodźcy w tunelu

Przewoźnicy już dawno sygnalizowali problemy, z jakimi muszą sobie radzić podczas przepraw promem lub Eurotunelem z Francji do Wielkiej Brytanii.

— Oferując dostawy do Wielkiej Brytanii, musieliśmy stawić czoła wielkim utrudnieniom w Calais — strategicznym punkcie granicznym we Francji. Uchodźcy, którzy próbowali się dostać do Wielkiej Brytanii, blokowali drogi, paraliżując ruch wokół Calais. Kierowcy pojazdów ciężarowych, którzy zbliżali się do francuskiego portu, musieli czekać w długich kolejkach. Największym zagrożeniem byli uchodźcy próbujący się dostać do stojących lub poruszających się powoli ciężarówek — mówi Justyna Dobraś-Michałowska, dyrektor ds. dystrybucji międzynarodowej w firmie Fresh Logistics.

To dlatego jej firma zdecydowała, by jej kierowcy omijali Calais. Wiązało się to ze zmianami dotyczącymi planowania transportów, a czasami również z dodatkowymi kosztami. — Sytuacja związana z uchodźcami i zamachy terrorystyczne w Paryżu przyczynią się do wznowienia regularnych kontroli na granicach wewnątrz UE. Dla transportu oznacza to przede wszystkim wydłużony czas przejazdu spowodowany kolejkami na przejściach granicznych i zwiększeniem kontroli na terenach przygranicznych — uważa Justyna Dobraś-Michałowska.

Firma transportowa musi dostarczyć towar pod wskazany adres i w określonym czasie. Jeśli będą z tym kłopoty, to klienci nie będą zadowoleni.

— Dlatego już teraz, planując dostawy międzynarodowe, trzeba mieć na uwadze sytuację polityczną. Przede wszystkim musi być zagwarantowane bezpieczeństwo, bo tylko ono gwarantuje stabilne funkcjonowanie gospodarek europejskich — dodaje Justyna Dobraś-Michałowska.