Inwestorzy, po entuzjastycznym przyjęciu decyzji o zawieszeniu części ceł w konflikcie handlowym USA–Chiny, skupiają teraz uwagę na zbliżającej się publikacji danych o inflacji konsumenckiej (CPI) za kwiecień. Raport, który poznamy o godzinie 14:30 czasu polskiego, może okazać się kluczowy dla dalszych decyzji Rezerwy Federalnej dotyczących polityki monetarnej.
Na około dwie godziny przed startem sesji kasowej kontrakty terminowe na główne indeksy giełdowe notowały umiarkowane spadki: futures na Dow Jones traciły 0,48 proc., S&P 500 zniżkował o 0,19 proc., a Nasdaq 100 spadał o 0,10 proc.. To lekkie cofnięcie następuje po imponujących wzrostach z poniedziałku, które były jednymi z najsilniejszych od początku kwietnia.
W poniedziałek indeks Dow Jones Industrial Average zyskał 2,81 proc. Indeks szerokiego rynku S&P 500 wzrósł o 3,26 proc., natomiast technologiczny Nasdaq Composite zakończył sesję 4,35 proc. wyżej. Głównym motorem tych wzrostów była decyzja Waszyngtonu i Pekinu o 90-dniowym zawieszeniu wzajemnych taryf celnych, co odebrano jako gest deeskalacji napięć handlowych.
Dzisiejsza sesja zapowiada się jednak bardziej nerwowo, przede wszystkim z powodu oczekiwania na dane o inflacji za kwiecień. Konsensus rynkowy zakłada, że wskaźnik CPI w ujęciu rocznym utrzyma się na poziomie 2,4 proc., a inflacja bazowa – wyłączająca ceny żywności i energii – wyniesie 2,8 proc., podobnie jak miesiąc wcześniej. W ujęciu miesięcznym oczekuje się wzrostu głównego wskaźnika o 0,1 proc. po marcowym spadku, natomiast inflacja bazowa ma przyspieszyć do 0,3 proc.
Dzisiejsze dane mogą odegrać kluczową rolę w kształtowaniu oczekiwań wobec dalszych decyzji Fed. Wyższe od prognoz odczyty mogłyby zredukować szanse na obniżki stóp procentowych jeszcze w tym roku. Aktualnie rynki wyceniają co najmniej dwie obniżki stóp do końca roku, z pierwszą potencjalnie we wrześniu.
Tydzień przyniesie również kilka wystąpień przedstawicieli Rezerwy Federalnej, w tym kluczowe przemówienie prezesa Jerome’a Powella zaplanowane na czwartek. Będzie to istotny sygnał dla inwestorów, szukających wskazówek dotyczących przyszłej ścieżki stóp.
Na rynku walutowym dolar traci dziś około 0,2 proc., oddając część zysków z poprzedniego dnia. Ruch ten jest skorelowany z zachowaniem rynku obligacji – rentowność dwuletnich papierów skarbowych spadła o trzy punkty bazowe, po dynamicznym, 12-punktowym wzroście w poniedziałek..
Na tle tych wydarzeń warto zwrócić uwagę na rewizję prognoz ze strony Goldman Sachs. Bank inwestycyjny, powołując się na złagodzenie napięć handlowych, obniżył swoje szacunki ryzyka recesji w USA z 45 do 35 proc., a prognozę wzrostu PKB w 2025 roku podwyższył do 1 proc. Ekonomiści Goldman Sachs sugerują również, że administracja Trumpa może wkrótce ogłosić kolejne porozumienia handlowe, które jeszcze bardziej ograniczą obowiązujące stawki celne. Goldman jest tym samym pierwszą dużą instytucją finansową, która formalnie zmniejszyła prawdopodobieństwo recesji po ogłoszonym rozejmie.
Z uwagi na poprawiające się fundamenty gospodarcze, Goldman Sachs zrewidował w górę swoją prognozę dla indeksu S&P 500, przewidując jego wzrost do poziomu 6500 punktów w ciągu najbliższych 12 miesięcy (poprzedni cel wynosił 6200 punktów). To oznacza potencjalny wzrost o ok. 11 proc. względem poniedziałkowego zamknięcia notowań.
W notowaniach przedsesyjnych widać lekkie cofnięcie cen akcji spółek o dużej kapitalizacji, w tym liderów poprzednich wzrostów. Akcje Tesli oraz Nvidii tracą po około 1 proc.. Tymczasem wyraźnie wyróżnia się Coinbase Global – kurs operatora giełdy kryptowalut rośnie o ponad 9 proc. po ogłoszeniu, że 19 maja spółka zostanie włączona do indeksu S&P 500.
Sezon wyników finansowych dobiega końca – ponad 90 proc. spółek z indeksu S&P 500 opublikowało już swoje raporty. W centrum uwagi w tym tygodniu znajdą się jeszcze wyniki Walmartu, które mają zostać ogłoszone pod koniec tygodnia.
