Kostiumy kąpielowe mają we krwi

  • Paweł Makosz
opublikowano: 11-06-2021, 14:15

Jeszcze kilka lat temu konkurujące ze sobą pływaczki. Dzisiaj biznesowy duet, który marzy, by podbić świat mody. Jovana Djurović i Klaudia Kowalska – współzałożycielki Sidro Swimwear. Marki luksusowych strojów kąpielowych.

Nowy cel:
Nowy cel:
Jovana Djurović i Klaudia Kowalska chciałyby, żeby za 10 lat Sidro – producent m.in. luksusowych kostiumów kąpielowych i dresów – było marką rozpoznawalną na całym świecie.
Marek Wiśniewski

Wyjątkowość produktów Sidro bierze się ze sportowych doświadczeń właścicielek marki, bo zarówno Jovana Djurović, jak i Klaudia Kowalska całe dzieciństwo spędziły na pływalniach. Poznały się na basenie.

Młode zawodniczki

Sportowa pasja:
Sportowa pasja:
Klaudia Kowalska reprezentowała barwy PUKS Woli Warszawa, a następnie G8 Bielany Warszawa.
archiwum prywatne

– Od początku stawiałam na sport i pływanie. To było dla mnie najważniejsze. Wstawałam rano, by zdążyć na trening o szóstej. Pasję musiałam łączyć z nauką. A po szkole? Kolejne treningi. Nie było czasu na życie towarzyskie – wspomina Klaudia Kowalska, reprezentująca barwy PUKS Woli Warszawa, a następnie G8 Bielany Warszawa.

Historia Jovany Djurović jest podobnie ambitna. Zawodniczka z podwójnym polskim i czarnogórskim obywatelstwem rozpoczęła treningi pływackie w wieku dziesięciu lat pod okiem Piotra Piotrkowskiego i Doroty Chylak. Przez całą karierę, zakończoną w trzeciej klasie liceum, reprezentowała Polonię Warszawa. Podczas międzynarodowych zawodów zawsze startowała w biało-czerwonych barwach.

Talentu obecnym właścicielkom Sidro nie brakowało. Obie z sukcesami brały udział w zawodach organizowanych w Polsce i zagranicą. W swoich kategoriach wiekowych zaliczały się do czołówki najlepszych pływaczek w kraju.

Czego zabrakło w ich sportowych karierach? Zgodnie twierdzą, że medalu przywiezionego z mistrzostw Polski. Teraz jednak sportowe aspiracje chcą przekuć w inne krążki.

– Dzisiaj naszym olimpijskim złotem byłby pokaz mody w Mediolanie. Marząc, widzę Sidro za 10 lat jako markę rozpoznawalną na całym świecie – mówi Klaudia Kowalska.

Zaczęło się od ślubu

Iskra:
Iskra:
Pewnego dnia Jovana Djurović i Klaudia Kowalska doszły do wniosku, że przez całą karierę nie znalazły idealnego kostiumu kąpielowego. Dlaczego same nie miałyby go stworzyć? To im dało impuls do działania.
materiały prasowe

Markę Sidro Swimwear założyły w 2019 r. w Warszawie. Pomysł powstał jednak już kilka lat wcześniej. Potrzebował czasu, by wykiełkować.

– Z Klaudią mijałyśmy się na zawodach. Nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami. W 2016 r. potrzebowałam sukienki, którą mogłabym założyć na ślub brata. Klaudia podjęła się jej uszycia. Dzięki temu zaczęłyśmy się częściej spotykać, a ja zauważyłam u niej potencjał do szycia – twierdzi Jovana Djurović.

Pewnego dnia doszły do wniosku, że przez całą karierę nie znalazły idealnego kostiumu kąpielowego. Wygodnego. Wykonanego z naturalnych materiałów. Designerskiego. Dlaczego same nie miałyby go stworzyć? To im dało impuls do działania.

– Połączyłyśmy siły. Czułyśmy, że damy radę. Ja, jako ta bardziej gotowa do działania, zajęłam się stroną biznesową. Klaudia została projektantką. Odpowiada za artystyczną duszę Sidro – mówi Jovana Djurović.

Klaudia Kowalska od dawna myślała o modzie. Po zakończeniu kariery studiowała psychologię, pracowała w korporacji i ukończyła kursy szycia. Wzięła udział m.in. w szkoleniach z rysunku żurnalowego, projektowania, i konstruowania odzieży u Agnieszki Gurby z Umiem szyć pracownia krawiecka.

Walka o sukces

Bez ograniczeń:
Bez ograniczeń:
Sidro to nie tylko stroje kąpielowe, lecz także m.in. dresy z bawełny i weluru.
materiały prasowe

Pierwsze miesiące działalności firmy były dla nich podróżą przez poligon naszpikowany minami. Poświęciły dużo czasu i pieniędzy na naukę. Ucząc się, popełniały mnóstwo błędów. Materiały zamawiały na ślepo, nie oglądając próbek ani wzorników. Nie potrafiły zweryfikować umiejętności osób, które zatrudniały. Całymi dniami przesiadywały, myśląc nad koncepcją, logotypem, projektami i biznesplanem.

– Pierwsze pół roku to był jeden wielki chaos. Zdecydowałyśmy się na własną szwalnię. Znalazłyśmy lokal, który wyremontowałyśmy. Jovana zainwestowała w maszyny przemysłowe. Chciałyśmy mieć wszystko na już. Dzisiaj wiemy, że nie jest to takie łatwe, a dobieranie materiału, nici, oczekiwanie na dostawę może trwać nawet trzy miesiące – przyznaje Klaudia Kowalska.

Założycielki Sidro miały wrażenie, że skoczyły w zbyt głęboką wodę. Bardzo się bały, że walkę o własną markę przegrają w eliminacjach. Postawiły wszystko na jedną kartę. Na start zainwestowały 200 tys. złotych, które Jovana Djurović wyłożyła z rodzinnych oszczędności. Wytrwałością i zaangażowaniem odwróciły jednak złą passę. Z początkiem 2020 r. światło dziennie miała ujrzeć ich debiutancka kolekcja, tylko… wybuchła pandemia.

– Granice pozamykane. Zakaz wychodzenia z domu. Zamknięte baseny. W takiej sytuacji nikomu nie były potrzebne nasze stroje kąpielowe. Nad naszymi głowami ponownie zebrały się czarne chmury – wspomina Jovana Djurović.

Rozwój:
Rozwój:
Właścicielki Sidro mają w planach otwarcie firmowego butiku i projekty indywidualne na zamówienie.
Marek Wiśniewski

Sidro zostało wystawione na kolejną próbę. Kluczem do przetrwania okazało się przebranżowienie i wypuszczenie dresów, które bardzo się spodobały klientkom. Była to również kolejna lekcja dla właścicielek. Zobaczyły, że nie muszą ograniczać się jedynie do kostiumów.

Dzięki zmianom w asortymencie przychody firmy w pierwszym kwartale tego roku wzrosły o około 250 proc. w stosunku do tego samego okresu 2020 r. Sidro zaczęło nabierać wiatru w żagle.

– Stroje kąpielowe nadal są naszym priorytetem, ale już się nie ograniczamy. Wiosną wypuściłyśmy linię odzieży ekologicznej. To dla nas ważny temat, dlatego poszłyśmy w tę stronę. Te ubrania oczarowują – twierdzi Klaudia Kowalska.

Dziewczyny zapewniają, że szyją jedynie z wysokogatunkowych materiałów. Tkaniny na kostiumy kąpielowe sprowadzają z Włoch, dokładnie z Mediolanu. Pozostałe materiały pochodzą z krajowego rynku.

– Nasze ubrania szyjemy ze stuprocentowej bawełny, bambusu i lnu. Te tkaniny zamawiamy w polskiej firmie, która produkuje je na miejscu – podkreśla Jovana Djurović.

Spełnione marzenie

Nie tylko na plażę:
Nie tylko na plażę:
Narzutki i ekologiczne lniane ubrania to kolejna propozycja Sidro na lato.
materiały prasowe

Koronakryzys nie stłamsił Sidro. Jedno z pierwszych marzeń Jovany i Klaudii właśnie się spełnia. Już w wakacje otworzą sklep stacjonarny przy ul. Krochmalnej w Warszawie. Ma to być miejsce wyjątkowe. Oprócz zakupu ubrań, będzie też można zaprojektować swój wymarzony kostium kąpielowy.

– W planach mamy tzw. projekty indywidualne. Chodzi o to, by klient mógł nam opowiedzieć, jak wyobraża sobie swój kostium, a Klaudia jako artystyczna dusza przeniesie tę wizję na papier – opisuje Jovana Djurović.

Właścicielkom Sidro zależy, by każda kobieta nosząca zaprojektowane prze nie ubrania, czuła się pewna siebie, wyjątkowa i niepowtarzalna. Czy im się to uda? Czas pokaże.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane