Kosztem dziś nie jest transport, ale brak odporności

Partnerem publikacji jest FedEx
opublikowano: 2026-09-18 12:40
zaktualizowano: 2026-09-20 19:05

Komentarz partnera Forum Polskich Menedżerów Logistyki

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jeszcze kilka lat temu rozmowa o kosztach transportu opierała się na stawkach przewozowych, kosztach paliwa i optymalizacji tras. Dziś to jedynie część układanki. Na ekonomikę transportu coraz częściej wpływają czynniki, których nie da się uwzględnić w klasycznym modelu kosztowym: napięcia geopolityczne, sankcje, nowe wyzwania w handlu międzynarodowym czy kolejne taryfy celne. Geopolityka na stałe weszła do arkuszy kalkulacyjnych, a jej wpływ staje się kluczowy przy budowaniu optymalnego łańcucha dostaw.

Przez lata biznes budował przewagę na maksymalnej efektywności i możliwie najniższych kosztach. Dziś model zoptymalizowany wyłącznie pod kątem kosztów bywa jednocześnie najbardziej podatny na zakłócenia. To właśnie one często generują prawdziwą cenę konkretnego modelu łańcucha dostaw — nieporównywalnie wyższą niż potencjalnie wyższa cena samego transportu.

Dzień postoju towaru na granicy, błędnie określone pochodzenie produktu, niewłaściwa klasyfikacja celna czy brak przygotowania do zmiany taryf mogą uruchomić efekt domina: opóźnienia produkcji, dodatkowe koszty magazynowania, kary, a w konsekwencji utratę klienta.

Firmy coraz częściej dostrzegają, że procesy celne mają bezpośredni wpływ na ich biznes. To nie jest już wyłącznie kwestia zgodności z przepisami. Odpowiednie przygotowanie danych i dokumentów, prawidłowa klasyfikacja towarów, właściwe określenie pochodzenia czy wykorzystanie preferencji handlowych mogą realnie wpływać na koszty i marżę.

Znacząco rośnie również rola technologii. Telematyka, cyfrowe zarządzanie flotą czy narzędzia monitorujące koszty nie służą dziś wyłącznie do ich redukcji. Coraz ważniejsze stają się przewidywalność, elastyczność i przede wszystkim czas reakcji. Bo dziś przewagę zyskuje nie ten, kto ma najtańszy łańcuch dostaw, ale ten, kto potrafi najszybciej dostosować go do zmieniających się warunków.

Wiele firm wciąż podejmuje decyzje transportowe w przekonaniu, że niestabilność łańcuchów dostaw jest zjawiskiem przejściowym. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że zakłócenia w handlu międzynarodowym stały się elementem nowej rzeczywistości biznesowej. To wymaga zmiany optyki: odporność i elastyczność łańcucha dostaw przestają być dodatkiem do efektywności kosztowej, a stają się jej warunkiem.

Dlatego pytanie „Jak zbudować najtańszy łańcuch dostaw?” przestaje być aktualne. Kluczowe pytanie brzmi dziś: „Jak zbudować elastyczny łańcuch dostaw, który pozostanie sprawny, gdy warunki się zmienią?” Dla firm działających na globalnych rynkach odpowiedź na to pytanie może decydować nie tylko o strukturze kosztów, lecz także o zdolności do utrzymania ciągłości działania i zachowania konkurencyjności w coraz bardziej nieprzewidywalnym świecie.