Kredyt Bank może zwolnić do 20 proc. załogi — tak wynika z nieoficjalnych informacji. Zarząd spółki zaprzecza tym doniesieniom, twierdząc, że redukcje zatrudnienia będą zdecydowanie niższe.
Giełdowy Kredyt Bank będzie kolejną instytucją finansową, która z powodu trudnej sytuacji na rynku i związanych z nią problemów finansowych będzie musiała zredukować zatrudnienie.
— Wiemy o tym, że pracę w banku może stracić co piąta osoba. Szukamy możliwości zarobienia pieniędzy, aby naszej placówki nie dotknęły te cięcia — mówi pragnąca zachować anonimowość szefowa jednego z oddziałów.
Zarząd banku nie potwierdza tych informacji.
— W przyszłym roku zwolnimy około 500 osób. Wprowadziliśmy właśnie zintegrowany system informatyczny Profile i to z związku z nim oraz z trudną sytuacją rynkową związana jest konieczność redukcji zatrudnienia — mówi Stanisław Pacuk, prezes Kredyt Banku.
Zarząd zamierza w przyszłym roku zwolnić około 6,5 proc. załogi. Tymczasem już w tym roku z pracy odeszło około 3 proc. zatrudnionych.
— W tym miesiącu w Kredyt Banku był Herman Agneessen, członek zarządu naszego właściciela — KBC. Był zaskoczony tak dużą liczbą złych kredytów. Dlatego zapowiedział konieczność poczynienia oszczędności w spółce. To dla takiego banku może oznaczać tylko jedno — redukcje — podkreśla jeden z pracowników giełdowego banku.
W trzecim kwartale bank — zgodnie z zaleceniami inwestora — stworzył dodatkowe rezerwy wysokości 294 mln zł, w związku z czym spółka zanotuje pewnie w tym roku około 200 mln zł straty. Na portfelu zaważyło głównie zaangażowanie w Stocznię Gdynia oraz PIA Piasecki.
Traciły też akcje spółek, w które w tym roku zainwestował KB. Bankowi nie uda się także zrealizować zaplanowanych na ten rok dwóch transakcji — sprzedaży PTE Polskiego Kredyt Banku, a to m.in. na tych transakcjach spółka opierała pierwotnie prognozę wyniku. Nie wiadomo także, czy bank zdoła pozbyć się udziałów towarzystwa ubezpieczeniowego Agropolisa.