Giełdowi inwestorzy uwielbiają gry. Takie firmy jak CD Projekt RED, CI Games czy 11 bit studios pozwoliły na solidny zarobek, a notowania ich akcji od kilku kwartałów pną się w górę. Pod koniec tego roku do grona producentów może dołączyć śląski deweloper Artifex Mundi. Ten rynkowy średniak, który w branży jest określany mianem „króla przygodówek”, szykuje się do giełdowego debiutu. Wczoraj Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała o złożeniu prospektu emisyjnego. Przedstawiciele spółki nie chcą podawać parametrów oferty. Na pewno inwestorzy mogą liczyć na przejęcie akcji, które posiada Warsaw Equity Group (WEG). W 2012 r. kupił 40-procentowy pakiet akcji śląskiego dewelopera. Nadszedł czas na zamknięcie tej inwestycji z zyskiem. — Podczas IPO Artifex Mundi będziemy rozważali sprzedaż części naszego pakietu — mówi Przemysław Danowski, członek zarządu WEG. Mariusz Szynalik, członek zarządu śląskiej firmy, który odpowiada za finanse, ocenia, że do debiutu może dojść pod koniec roku lub też na początku 2017 r. Dokładna data będzie zależała od daty zatwierdzenia prospektu oraz sytuacji na rynkach finansowych. Upublicznienie firmy otwiera przed udziałowcami możliwość sprzedaży akcji, ale jest także szansą na zdobycie pieniędzy na rozwój. Artifex Mundi planuje zbudowanie drugiej nogi biznesowej i potrzebuje sporego zastrzyku gotówki. Liczy, że zapewnią ją nowi inwestorzy. — Chcemy rozwinąć produkcję gier mobilnych, które będą dystrybuowane w modelu free-to-play — mówi Tomasz Grudziński, prezes Artifex Mundi.

Rozrywka dla gospodyń
Artifex Mundi specjalizuje się produkcji prostych gier przygodowych, które w branży są określane skrótem HOPA (Hidden Object Puzzle Adventure). — Bardzo dobrze rozpoznaliśmy ten segment. Wypuszczamy na rynek jedną grę średnio na trzy-cztery tygodnie — podkreśla Tomasz Grudziński. Podkreśla, że choć gry HOPA w branży są kojarzone z rozrywką adresowaną dla amerykańskich gospodyń domowych, spółce udało się zdywersyfikować biznes zarówno geograficznie (podobny strumień przychodów generują USA, Europa
DYWERSYFIKACJA RYZYKA:
Artifex Mundi, dowodzony przez Tomasza Grudzińskiego, specjalizuje się w produkcji małych gier przygodowych. Studio woli wypuszczać na rynek wiele tytułów w ciągu roku, niż koncentrować się na stworzeniu superprodukcji, takiej jak np. „Wiedźmin 3”.
[FOT. RAFAŁ KLIMKIEWICZ]
Zachodnia i Azja), jak i sprzętowo. Coraz większe znaczenie mają platformy mobilne, w szczególności tablet. Dodatkowo Artifex Mundi zaczął wypuszczać gry także na konsole. — Udało nam się zbudować silną pozycję w segmencie gier HOPA, w którym wydajemy też tytuły innych producentów. To świetna nisza, która ma wiernych fanów, regularnie kupujących gry. Choć nie spodziewamy się, by zaczęła szybko rosnąć, gwarantuje stabilne i powtarzalne przychody. Chcemy zrobić kolejny krok w rozwoju, dlatego zdecydowaliśmy się wejść na rynek gier w segmencie free-to- -play — tłumaczy prezes Artifex Mundi. Tę stabilizację bez fajerwerków widać w wynikach. W 2014 r. Artifex Mundi zanotował 16,5 mln zł przychodów i 5,7 mln zł zysku netto. Ubiegły rok zamknął 17,5 mln zł przychodów i 7 mln zł zysku netto.
Mobilne „Diablo”
Artifex Mundi rozpoczął przygotowania do wejścia na nowy dla siebie rynek już w ubiegłym roku. Początkowo planuje wydać trzy gry w modelu free-to-play. Premiery dwóch pierwszych planowane są na koniec tego roku. Trzeci tytuł to „Bladebound”, który można określić mianem mobilnej wersji bardzo znanego hitu „Diablo”. Od grudnia 2015 r. w grę mogą
grać polscy posiadacze telefonów z systemem Android. Do globalnego debiutu dojdzie na początku 2017 r., już po giełdowym debiucie. Tomasz Grudziński wyjaśnia, że Artifex Mundi zamierza przeznaczyć pieniądze od inwestorów na działania marketingowe. Koszty produkcji jest w stanie pokryć z własnej kieszeni. Niestety wejście na globalny rynek gier mobilnych wymaga
OKIEM ANALITYKA
Gorący temat na parkiecie
MICHAŁ CZERWIŃSKI
analityk DM Trigon
Inwestorzy giełdowi bardzo dobrze postrzegają branżę gier komputerowych. To efekt ostatnich sukcesów takich firm jak CD Projekt czy 11 bit studios. Pobudziły one wyobraźnię inwestorów i zwiększyły zainteresowanie tym segmentem rynku. Sami producenci gier starają się to wykorzystać i zdobyć finansowanie. W efekcie rośnie liczba firm z sektora gier, które przeprowadzają nowe emisje, przechodzą z NewConnect na GPW czy też chcą wejść na giełdę. Dla tej ostatniej grupy kluczowe znaczenie
sporych nakładów związanych ze zdobyciem dużej liczby graczy. Jest to związane z modelem free-to-play, który zakłada, że samo pobranie gry jest darmowe, a gracze zostawiają pieniądze, wykupując dodatkowe opcje w rozgrywce. Decyduje się na to niewielki odsetek grających. Dlatego im więcej uda się przyciągnąć graczy, tym większy stały strumień przychodów będzie generował dany tytuł. © Ⓟ
ma historia. Inaczej inwestorzy podchodzą do studia, które dopiero zaczyna karierę, a inaczej do firmy, która może pochwalić się bogatym portfolio gier i dobrymi wynikami finansowymi. Segment gier mobilnych, które są dystrybuowane w modelu free-to-play, to ciekawy i atrakcyjny kierunek rozwoju. Trzeba jednak pamiętać, że to mocno konkurencyjny rynek. Ukazuje się na nim bardzo dużo gier i ciężko się tu przebić. Dlatego też liczy się pomysł na rozrywkę, która przyciągnie na dłużej graczy i pozwoli na nich zarabiać.