Ubiegłoroczny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii zwraca uwagę, że rządy skupiły się na ożywieniu gospodarczym, a zapomniały o… rynku pracy. Rynku, na którym jest obecnie ponad sześć razy więcej ludzi szukających pracy niż wynosi liczba jej ofert. Zdaniem Krugmana, "wychodzenie" z tej sytuacji zajmie kilka ładnych lat.
Jeszcze dwa lata temu bezrobocie nie przekraczało 5 proc. Dzisiaj wynosi ok. 9,7 proc. Według rządowych planów w 2010 roku sięgnie 9,8 proc., w 2011 roku 8,6 proc., a rok później 7,7 proc.
Noblista uważa, że taka sytuacja jest nie do zaakceptowania. Bardzo duża część społeczeństwa będzie miała poważne problemy ekonomiczne w najbliższych latach. Co więcej, utrzymujący się tak wysoki poziom bezrobocia, może zagrażać przyszłości największej światowej gospodarki.
Według ekspertów, utrzymujący się poziom bezrobocia o takiej skali spowoduje znaczny wzrost biedy wśród młodzieży. Jak potwierdzają badania, dzieci, które wychowały się w biedzie, częściej nie radzą sobie w późniejszym życiu.
Amerykański rząd powinien więc nie tylko promować ożywienie gospodarcze, które tylko redukuje obecne straty, ale również skupić się na długoterminowej perspektywie, argumentuje Krugman.