Kryptowaluty wchodzą pod kontrolę państw

opublikowano: 06-12-2020, 22:00

Kilka lat temu postrzegane jako fanaberia, dziś są ważnym tematem rozmów w największych gospodarkach świata. Na blockchainowym gruncie wyrastają fundamentalne systemy i biznes.

W obszarze kryptowalut królują dwa megatrendy. Pierwszy to postępująca cyfrowa transformacja sektora finansowego, w którym ważną rolę odgrywa technologia blockchain, czyli integralny element coinów. Zmiana zachodzi również na szczeblu unijnym i jest częścią ambitnego planu „Kształtowania cyfrowej przyszłości Europy” z lutego tego roku. Zgodnie z jego założeniami Unia Europejska (UE) musi dużo inwestować „w sieci łączności, zaawansowane technologie i kapitał ludzki oraz w inteligentną infrastrukturę energetyczną i transportową” — w przypadku tylko infrastruktury cyfrowej i sieci cyfrowych luka inwestycyjna w UE wynosi 65 mld EUR rocznie. Wdrożenie odpowiednich reform i zwiększenie inwestycji w prace badawczo-rozwojowe oraz wprowadzanie technologii mogłoby zwiększyć PKB o 14 proc. do 2030 r. Na bazie m.in. tych potrzeb, ale przede wszystkim rosnącego ryzyka dotyczącego kryptowalut, powstał projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej w sprawie rynków kryptoaktywów, zmieniającego dyrektywę 2019/1937, opublikowany przez pod koniec września 2020 r. Jakie są jego fundamentalne cele?

Chodzi o przygotowanie wspólnej strategii rozwoju finansów cyfrowych, obejmującej: stworzenie ram prawnych, które wyrównają szansę innowacyjnym europejskim firmom, zapewnienie bezpieczeństwa ich klientom oraz inwestorom, a także utorowanie drogi do wszelkich innych korzyści, jakie dają kryptowaluty i blockchain.

Największą uwagę świata (rządów, banków centralnych, korporacji) przyciągają obecnie stablecoiny, czyli kryptowaluty na sztywno powiązane z klasycznymi walutami, np. z dolarem. UE zakłada różne warianty uporządkowania także tej kwestii, gdyż popularyzacja takich aktywów zagraża stabilności finansowej. Jeśli chodzi działalność w tym zakresie, to strefa euro plasuje się w ogonie największych gospodarek, a Polska biernie przygląda się z boku.

Zobacz też: NIK wytyka KNF opieszałość

Kryptowaluty nad Wisłą
Według danych The European Union Blockchain Observatory & Forum w Polsce działają 54 blockchainowye start-upy - dla porównania: w Szwajcarii 800, a Wielkiej Brytanii 700. Rodzima społeczność entuzjastów zaangażowanych w propagowanie tej technologii liczy natomiast około 20 tys. osób. Konserwatywny stosunek do kryptowalut mają rządowe instytucje, w tym Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) i Narodowy Bank Polski (NBP), które głównie ostrzegają przed ryzykiem związanym z inwestowaniem w takie aktywa, a także oszustami, którzy żerują na kryptomodzie. Tymczasem z badania przeprowadzonego w połowie listopada tego roku na zlecenie platformy inwestycyjnej eToro wynika, że ponad połowa Polaków ankietowanych przez firmę badawczą Ipsos stwierdziła, że chciałaby poszerzyć wiedzę na temat nowych metod inwestowania w różne rodzaje aktywów, jak np. akcje i kryptowaluty.

Moda warta zachodu

Według Banku Rozrachunków Międzynarodowych aż 80 proc. światowych banków centralnych już zaczęło zgłębiać koncepcję CBDC: central bank digital currency. W tym 40 proc. instytucji eksperymentuje ze stablecoinami, a 10 proc. wdraża projekty pilotażowe. Prym wiodą Chiny, które do maja tego roku złożyły 120 wniosków patentowych dotyczących cyfrowego juana. W ramach ostatniego, październikowego, eksperymentu 10 mln digitalowych juanów trafiło do 50 tys. losowo wybranych mieszkańców Shenzhen, którzy za pomocą aplikacji mobilnej mogli je wydać w 300 punktach detalicznych, np. marketach, sklepach spożywczych, na stacjach benzynowych czy w parku technologicznym. Chętny do udziałów w takich testach jest również sektor prywatny, np. Didi Chuxing, przedsiębiorstwo oferujące usługi transportu drogowego, czy platforma zakupowa Meituan-Dianping. Xi Jinping, prezydent Chin, w listopadowym przemówieniu na szczycie G20 wezwał organizacje rządowe do dyskusji nad wypracowaniem standardów dla cyfrowych walut z punktu widzenia międzynarodowego systemu walutowego.

Nad e-pieniądzem pracują też USA, Wielka Brytania, Kanada, Rosja, Japonia i Korea Południowa.

Pogoń za walutą przyszłości:
Pogoń za walutą przyszłości:
Bank Ludowy Chin jako pierwszy ruszył z testami cyfrowego juana na szeroką skalę. Dzięki tej technologii chce poprawić efektywność systemu płatniczego, zwiększyć zdolność monitorowania transakcji finansowych w czasie rzeczywistym, co ma pomóc rządowi w walce z oszustwami: uchylaniem się od płacenia podatków czy praniem brudnych pieniędzy.
Adobe Stock

— Europa mocno odstaje od największych gospodarek pod względem adaptacji aktywów kryptowalutowych. Na naszym kontynencie największy postęp zrobiły np. Niemcy, Szwajcaria, Gibraltar i Estonia. Komercyjne instytucje finansowe otwierają się w tych krajach na tego typu innowacje, bo chcą tego klienci detaliczni i biznes. Trend będzie zataczał coraz szersze kręgi, bo cyfrowy pieniądz znacząco zwiększy poziom transparentności, zmniejszy problem prania pieniędzy oraz obniży poziom korupcji na świecie. Technologia blockchain pozwala zaprogramować protokoły funkcjonowania systemu obiegu pieniądza, np. w zakresie inflacji. Ponadto jest efektywniejsza pod względem kosztów utrzymania. Wokół CBDC wyrasta ogromny rynek — mówi Paweł Kuskowski, CEO Coinfirmu.

To specjalista od zabezpieczania transakcji kryptowalutowych pod kątem przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu. Wykorzystuje do tego ogromną bazę danych blockchain (o objętości blisko jednego petabajta), obejmującą 1,5 tys. różnych rodzajów kryptowalut, a każdą transakcję analizuje pod kątem 270 wskaźników ryzyka. Coinfirm współpracuje z firmami z USA, Azji, wyrastając na branżowego lidera w Europie.

— Współpracujemy już z kilkunastoma bankami komercyjnymi, głównie w Europie i USA. Nasi najpopularniejsi klienci, których wspieramy w zakresie zarządzania ryzykiem, to m.in. Bankhaus von der Heydt, Gazprombank, Dukascopy Bank, PKO BP, a także inne duże hiszpańskie i niemieckie instytucje, których nie możemy ujawnić. Obsługujemy także giełdy kryptowalut, m.in. Binance, Crypto.com czy Bitwala. Wspieramy organizacje rządowe — wymienia szef Coinfirmu.

Jego zdaniem w żadnym innym obszarze gospodarki rozwiązania regtech (technologie regulacyjne), obniżające rosnące koszty dostosowywania się podmiotów do nowych przepisów i zwiększające efektywność nadzoru nad sektorem finansowym, nie są tak bardzo efektywne jak w kryptowalutach. Na tym żyznym gruncie Coinfirmowi, wycenianemu na 200 mln zł, wyrastają solidni konkurenci z Doliny Krzemowej czy Wysp Brytyjskich. Jedną z największych tego typu firm na świecie jest amerykański Chainalysis, który oprócz sektora prywatnego współpracuje także organizacjami rządowymi i służbami bezpieczeństwa. Jego wycena sięgnęła właśnie miliarda dolarów. Duży gracz branżowy to także brytyjski Elliptic.

Utracone mld, odzyskane mln

Ciemna strona coinów to kradzieże na masową skalę i różnego rodzaju przestępstwa. Po modzie na wyłudzanie pod płaszczykiem tzw. ICO, czyli sposobu pozyskiwania finansowania w krytpowalutach na realizację projektów biznesowych, przyszedł czas na grubszy kaliber. Coraz częściej zdarzają się uprowadzenia osób, gdzie porywacze żądają okupu w kryptowalutach. Nagminnie okradane są także cyfrowe portmonetki i rachunki giełdowe. Na całym świecie ludzie tracą w ten sposób gigantyczne kwoty pieniędzy, które pomagają odzyskiwać takie firmy jak Coinfirm.

— Także z Polski przez ostatnich kilka lat wypłynęło w kryptowalutach prawdopodobnie wiele milionów, jeśli nie miliardów złotych — twierdzi Paweł Kuskowski.

Jego firma we współpracy z amerykańskim Krollem od roku zajmuje się odzyskiwaniem utraconych kryptowalut. Dzięki bazie danych blockchain, którą budują od pięciu lat, są wstanie krok po kroku prześledzić drogę, jaką przemierzają coiny. Z ich usług korzysta miesięcznie około 4 tys. osób.

— Przy wsparciu prawników udaje nam odzyskać kryptowaluty warte miliony dolarów. Właśnie dołączył do nas David C. Silver, wzięty amerykański prawnik, znany z tego, że wygrywa niemal wszystkie sprawy sądowe o odzyskanie skradzionych pieniędzy — mówi Paweł Kuskowski.

Coinfirm jest w trakcie opatentowania kilku metod odzyskiwania utraconych coinów.

Poznaj program webinaru “Blockchain w sektorze przemysłowym”, 29 stycznia 2021 >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane