Kryzysy przyćmiły jubileusz

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2009-01-16 00:00

Unia Europejska nie umie cieszyć się swoimi sukcesami. W roku 2007 świętowała 50-lecie, robiąc dobrą minę do złej gry z traktatem konstytucyjnym. Wyjątkowa i trwała wspólnota, gwarantująca pokój, dostatek i podciąganie w górę słabszych krajów, przestaje cieszyć, gdy się uzwyczajni, jak to się stało na zachodzie Europy.

Dziesięciolecie wspólnej waluty euro przesłania ją kryzys i wojna gazowa. Przesłaniają dekadę wzrostu — skromnego, ale zrównoważonego i bezinflacyjnego. Wartość unii walutowej jest lepiej rozumiana w krajach spoza strefy euro, narażonych na spekulacje walutowe i ryzyko kursowe. Wewnątrz strefy euro mamy nieuleczalną niemiecką nostalgię za Deutsche Mark oraz kłopoty Grecji i kilku innych krajów, które chętnie sięgnęłyby po monetarne sposoby naprawy deficytu handlowego. Blednie przy tym wartość wspólnej waluty, wspomaganej prze Pakt stabilizacji i wzrostu, jako narzędzia dyscyplinującego finanse, nagradzającego względną konkurencyjność i eliminującego tzw. competitive devaluations.

Unia walutowa bez unii politycznej jest śmiałym eksperymentem. Pierwszym w historii, który się powiódł, jeśli miarą powodzenia jest dzisiejsza rola euro — konkurencyjna dla dolara — w światowym obrocie, rezerwach dewizowych i denominacji papierów skarbowych. Stało się to wbrew sceptykom, których było więcej, niż optymistów. Dorobek Europy, mało ceniony w domu, doceniają inne kontynenty, dla których wspólna waluta i unia 27 krajów jest nieosiągalnym ideałem.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej