To do krajów Unii Europejskiej kierowana jest zdecydowana większość polskiego eksportu. Nic dziwnego, że największymi dłużnikami są zatem firmy z krajów unijnych — wynika z najnowszej analizy Euler Hermes. Ubezpieczyciel zwraca jednak uwagę, że ryzyko braku zapłaty, o jakim może mówić na podstawie kierowanych do niego zleceń, nie rośnie wprost proporcjonalnie do wartości eksportu do konkretnego kraju.
Najwyższy wskaźnik zaległości płatniczych wobec polskich eksporterów mają Czechy i Słowacja, gdzie już prawie 25 proc. faktur jest opóźnionych powyżej 4 miesięcy. W obydwu tych krajach Euler Hermes odzyskiwał należności najczęściej w sektorach transportowym, spożywczym, artykułów przemysłowym oraz tekstylnym. Francuskie firmy, które odbierają 6 proc. polskiego eksportu, są dłużnikami w przypadku 18 proc. zleceń windykacyjnych. Na tym rynku bieżący rok jest szczególnie niekorzystny dla dostawców z branż meblowej, żywności oraz motoryzacyjnej. Jednym z największych rynków na usługi odzyskanianależności z zagranicy są także Niemcy. Jednak w tym przypadku odsetek zleceń windykacyjnych (21,3 proc.) jest niższy niż udział tego kraju w strukturze polskiego eksportu (25,8 proc.).
— Niemcy zdecydowanie pozostają jednym z najlepszych płatników na tle innych państw. Eksporterzy świadomie wybierają ten rynek z uwagi na wysoką moralność płatniczą. Należy jednak podkreślić, że w porównaniu z 2012 r. termin regulowania należności przez niemieckich kontrahentów wydłużył się i w niektórych branżach, np. informatycznej, sięga nawet 70 dni — podkreśla Agnieszka Sztyber, dyrektor działu windykacjimiędzynarodowej w Euler Hermes.
Polskim eksporterom obecnie bardziej niż kiedykolwiek, ze względu na rosyjskie embarga, zależy na zdobywaniu udziału na innych zagranicznych rynkach.
— Niestety obecnie ostrożność w doborze kontrahentów jest jeszcze bardziej wskazana — nadprodukcja żywności w całej UE, presja na jej sprzedaż i niskie ceny skłaniają odbiorców do szukania nowych dostawców i częstej ich zmiany bez uregulowania należności wobec dotychczasowych partnerów — przestrzega Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.