Piątkowy raport z rynku pracy nieco ostudził oczekiwania rynku co do dalszych działań Fed-u i umocnił USD, przecenił złoto i spowodował spadki na Wall Street. Teraz rynek czeka na kluczowy tydzień końcówki roku, w którym dojdzie do posiedzeń EBC oraz FOMC.
Istnieją jednak argumenty ekonomiczne przemawiające za tym, że to Fed będzie liderem w luzowaniu monetarnym.
Po pierwsze, proces dezinflacji w USA wydaje się być bardziej zaawansowany. Wzrost płac w USA słabnie (choć bardzo powoli). Dotyczy to wszystkich znaczących miar, takich jak wskaźnik kosztów zatrudnienia (ECI) i mediana wzrostu płac obliczana przez Atlanta. Fed będzie zatem prawdopodobnie przekonany wcześniej niż EBC, że fala inflacji została przełamana.
Po drugie, Fed podniósł stopy procentowe wcześniej i ostrzej niż EBC. Na poziomie 5,5 proc. główna stopa procentowa w USA jest zatem znacznie powyżej poziomu 2,5 proc., który Fed uważa za neutralny. Jeśli inflacja na wiosnę zbliży się do celu, a gospodarka również wpadnie w recesję, Rezerwa Federalna prawdopodobnie dostosuje stopy procentowe.
Fed przygotował również zwrot w stopach procentowych w tle. Kwartalne projekcje przedstawicieli Fed dotyczące oczekiwanej odpowiedniej ścieżki stóp procentowych już od pewnego czasu wskazywały, że uważają oni pierwsze cięcia w przyszłym roku za realistyczne, choć w mniejszym stopniu niż wyceniają to rynki.
Przyszłotygodniowa aktualizacja prognoz Fed-u prawdopodobnie wskaże na bardziej znaczące cięcia. Ogólnie rzecz biorąc, amerykański bank centralny będzie jednak starał się nie podsycać spekulacji na temat obniżek stóp procentowych. W końcu zredukowały one już rynkowe stopy procentowe i podbiły ceny akcji.

