Które banki trafią pod młotek

Jacek Iskra, j.iskra@pb.pl
opublikowano: 21-05-2012, 00:00

Millennium to jedyny polski bank, który może szybko zmienić właściciela. Znad Wisły mogą też ewakuować się Francuzi.

Trwająca z przerwami zawierucha na europejskim rynku finansowym doprowadziła już do niemałych przetasowań na polskim rynku bankowym. W ciągu ostatnich trzech lat właściciela zmieniło już kilka banków, m.in. Bank Zachodni WBK, Polbank EFG czy WestLB Bank Polska. Zdaniem ekspertów, na tym nie koniec.

— Presja na europejskie banki w związku z kryzysem zadłużeniowym w regionie może doprowadzić do konieczności sprzedaży polskich oddziałów, nawet jeśli dobrze sobie radzą — ocenił kilka dni temu Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego.

Według szefa NBP, kryzys może sprawić, że pod młotek trafią nawet bardzo atrakcyjne aktywa.

— Na razie wydaje się mało prawdopodobne, że zagraniczni akcjonariusze zaczną na gwałt pozbywać się banków w Polsce. Jeśli jednak sytuacja będzie się rozwijać w takim tempie jak w ostatnich tygodniach, to niektórzy inwestorzy rzeczywiście mogą znaleźć się pod ścianą i zostaną zmuszeni do sprzedaży polskich aktywów — uważa Łukasz Wróbel, analityk Noble Securities.

Portugalski właściciel Banku Millennium pod ścianą znalazł się już kilkanaście miesięcy temu. Rok 2011 BCP zamknął stratą 786 mln EUR. Szansą wyjścia na plus była właśnie sprzedaż polskiego banku. Mimo ogłoszenia dwóch przetargów do sprzedaży nie doszło. Oficjalnie Portugalczyków nie satysfakcjonowała oferowana cena. Nieoficjalnie — nie było chętnych na Millennium.

Dziś Millennium jest wart 4,4 mld zł. To o 1,3 mld zł więcej niż rynkowa kapitalizacja jego portugalskiego właściciela. W ciągu ostatnich 18 miesięcy kurs BCP spadł bowiem o 88 proc. W piątek na giełdzie w Lizbonie jedna akcja portugalskiego banku kosztowała 0,096 EUR — najmniej w historii notowań BCP.

Co jakiś czas na rynek wracają spekulacje o sprzedaży BRE Banku. Niemiecki właściciel — Commerzbank — na greckich obligacjach stracił w ubiegłym roku ponad 800 mln EUR. Łączne zaangażowanie tego drugiego co do wielkości banku Niemiec w papiery państw strefy euro, które mają obecnie kłopoty z obsługą zadłużenia, na koniec I kwartału sięgało 30 mld EUR.

Zgodnie z wytycznymi Europejskiego Nadzoru Bankowego (EBA) Commerzbank musi do końca czerwca zwiększyć kapitały własne o 5,3 mld EUR. Jednak, jak podkreśla Martin Blessing, prezes Commerzbanku, sprzedaż BRE nie wchodzi w grę. Nic dziwnego — w ubiegłym roku BRE zarobił na czysto 1,06 mld zł (243 mln EUR), podczas gdy zysk grupy Commerzbanku wyniósł 747 mln EUR.

Podobnie jak Niemcy, także i hiszpański Santander musi zwiększyć kapitały własne. I to o 12 mld EUR. Jednak zdaniem analityków, największy bank na Półwyspie Iberyjskim nie będzie musiał wystawiać na sprzedaż aktywów — zdecyduje się raczej na restrukturyzację bilansu.

— Hiszpanie dopiero co przejęli BZ WBK, są w trakcie konsolidacji Kredyt Banku, trudno więc sobie wyobrazić, by nagle zrobili krok w tył — uważa Szymon Ożóg, szef analityków Espirito Santo Investment Bank.

Pod młotek może natomiast trafić któryś z banków kontrolowanych przez francuskich inwestorów. Największe banki nad Sekwaną — BNP Paribas i Societe Generale to jedne z głównych ofiar greckiego kryzysu — inwestycje w obligacje tego kraju kosztowały oba banki od 4 do 9 mld EUR. Suchą stopa przez kryzys udało się natomiast przejść Credit Agricole właścicielowi Credit Agricole Bank Polska (dawny Lukas Bank).

— Nie zdziwiłbym się, gdyby to kontrolowany przez Societe Generale Eurobank czy też BNP Paribas Fortis zostały wystawione na sprzedaż. Oba dysponują dużą siecią placówek i relatywnie szeroką bazą klientów. Mogłyby być łakomym kąskiem dla potencjalnego inwestora. Inna sprawa, kto mógłby nim być? Poza bankami z Azji nie widać bowiem odważnych, którzy chcieliby się zaangażować w nowe inwestycje na europejskim rynku — ocenia proszący o anonimowość bankowiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra, j.iskra@pb.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu