Kup dwa zamiast jednego

Anna Borys
opublikowano: 2007-05-29 00:00

FUNDUSZE INWESTYCYJNE Przy odrobinie wysiłku, stabilnego wzrostu mogą być tańsze

Prawie 27 mld zł stanowiły na koniec kwietnia aktywa funduszy stabilnego wzrostu. To świadczy o ich popularności. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że są one relatywnie drogim produktem. Łatwo to zmienić. Wystarczy rozłożyć taki fundusz na kawałki i złożyć go z powrotem. Samemu.

Porównując fundusz stabilnego wzrostu z portfelem samodzielnie skonstruowanym w ten sam sposób, okaże się, że ten drugi jest tańszy. Przy założeniu, że produkty stabilnego wzrostu inwestują 30 proc. aktywów w akcje i 60 proc. w obligacje, a 10 proc. trzymają w płynnych instrumentach, możemy zaoszczędzić od 0,03 proc. do 1,87 proc. na rocznej opłacie za zarządzanie, zależnie od TFI. Średnia dla towarzystw w kraju wyniosła 0,85 proc. Porównując to z ogółem aktywów tych produktów (27 mld zł), okaże się że, TFI w przybliżeniu dostają od klientów 230 mln zł ekstra.

To niejedyna korzyść z działalności na własną rękę. Dzięki niej można łączyć oferty różnych TFI w jednym portfelu. Takiej możliwości nie dają gotowe produkty. Zarządzający mają różne kompetencje, a przede wszystkim wyniki. Własny portfel daje więc inwestorowi możliwość wyboru najlepszego — jego zdaniem — funduszu akcji i obligacji, przy zachowaniu nadal relatywnie niskiego ryzyka inwestycji. Dodatkowo klient może wybrać najniższe opłaty i korzystać z promocji oferowanych przez towarzystwa.

Zatem przy niewielkim nakładzie pracy można skonstruować znacznie bardziej efektywny własny fundusz stabilnego wzrostu. TFI się jednak bronią. Tłumaczą, że dodatkowa opłata należy się za alokację kapitału wewnątrz funduszu. To oznacza, że TFI dostosowują strukturę aktywów do bieżącej sytuacji na rynku. Udział akcji w portfelu waha się w przedziale od 20 do 40 proc. zależnie od koniunktury. Jednak to samo można robić samemu na przykład w obrębie funduszu parasolowego. Wystarczy w miarę stale śledzić wydarzenia na parkiecie. Parasol daje jeszcze tę przewagę, że można bardziej zróżnicować portfel, inwestując na przykład w akcje zagraniczne. Pamiętajmy jednak, że fundusze pobierają też prowizje wstępne. Zatem zanim zdecydujemy się tworzyć swój własny portfel, warto pamiętać, że część oszczędności zjedzą opłaty. Przy oszczędnościach rzędu paru tysięcy to się nie opłaca. Co innego, jeśli chcemy zainwestować 200 tys. zł.

okiem RYNKU

Maciej Kossowski

analityk Expandera

Sprytne posunięcie

Towarzystwa wykorzystują to, że fundusze stabilnego wzrostu są ulubionym produktem Polaków, naszym lokalnym wyrobem, który na innych rynkach nie występuje. Lubimy je, bo są bezpieczne, czyli prawdopodobieństwo, że na nich stracimy, wydaje się niskie. Dodatkowo, marketingowo zostały wypromowane jako jeden z najlepszych sposobów na oszczędzanie. Polacy to łyknęli, a TFI zacierają ręce. Mają bardzo rentowny produkt, czyli taki, który przynosi im duże zyski. Ponadto dla towarzystw nie jest on drogi. Na tym jednak nie koniec sukcesów tych funduszy. Mimo że są bardziej opłacalne lokaty na rynku, Polacy uparcie inwestują swoje oszczędności właśnie w produkty stabilnego wzrostu.

okiem FUNDUSZU

Piotr Kuba

wiceprezes Skarbca TFI

Opłata za alokację

Trzeba zapłacić więcej za fundusz stabilnego wzrostu, bo zarządzający aktywnie alokuje kapitał wewnątrz produktu. W praktyce oznacza to, że struktura aktywów funduszu jest cały czas dostosowywana do sytuacji na rynku. Zakres zmian jest jednak ograniczony z racji konstrukcji funduszu. Zazwyczaj taki produkt lokuje 60 proc. w instrumentach dłużnych i 30 proc. w akcjach. Większość produktów może zmieniać te proporcje w zakresie plus minus 10 proc. Zarządzający w ten sposób ma optymalizować skład portfela. Zatem w okresie, gdy giełda spada, portfel będzie miał skład 20 proc. akcji i 70 proc. obligacji. W czasie hossy zaś — 40 proc. akcji i 50 proc. obligacji.

okiem INWESTORA

Tomasz Rzeski

członek zarządu Partnerzy Inwestycyjnie

Swoje lepsze

Zbudowanie własnego portfela, w porównaniu z kupowaniem gotowych produktów, bardziej się opłaca. Przyczyną jest nie tylko oszczędność w opłatach za zarządzanie. Podejmując wyzwanie zbudowania swojego portfela, który będzie działał jak fundusz stabilnego wzrostu, można zyskać znacznie więcej. Po pierwsze, towarzystwa mają różne kompetencje. W praktyce oznacza to, że jedno TFI bardzo dobrze zarządza produktami jednego typu, a gorzej innymi. Zatem decydując się na własny wybór funduszy, możemy po prostu wybrać najlepsze. Warto też zauważyć, że towarzystwa pobierają różne opłaty za ten sam typ funduszu. W konsekwencji, tworząc własny portfel, klient

może wybrać najtańsze produkty.