Kupuj i pomnażaj majątek

opublikowano: 24-10-2019, 22:00

Polacy coraz częściej doceniają i nabywają unikatowe dobra i usługi. Doceniają, bo coraz częściej mają na to pieniądze, ale też dlatego, że czasem to… konieczne.

W Polsce przybywa zamożnych. Rośnie również wartość rynku dóbr luksusowych i to niemal w każdym jego segmencie. Prognozy mówią, że ta tendencja będzie się utrzymywała co najmniej przez kilka następnych lat — to główne wnioski z zeszłorocznego raportu KPMG.

Definicja luksusu

Czym są dobra luksusowe? KPMG definiuje je jako każde dobro czy usługę opatrzone marką powszechnie uznawaną za luksusową na komkretnym rynku lub takie, które ze względu na swoją specyfikę nabiera luksusowego charakteru. O dobrach luksusowych możemy zatem mówić w kontekście bardzo różnych branż, od motoryzacyjnej przez odzieżową, hotelarską czy nieruchomościową. Rzeczy luksusowe cechują się wysoką jakością wykonania, niebagatelną ceną, bywają unikatowe i często występują w limitowanych seriach. Niezmiennie stają się obiektami pożądania wciąż nowych konsumentów. Według prognoz liczba zamożnych Polaków do 2021 r. wzrośnie do 1,6 mln, zaś ich dochód brutto do 381,1 mld zł. Wartość całego rynku dóbr luksusowych w naszym kraju jest szacowana na około 24 mld zł (dane za 2018 r.). To kwota większa o 13,8 proc. niż w rok wcześniej. Tradycyjnie największym segmentem dóbr luksusowych są samochody. Szacuje się, że w 2018 r. wartość tego rynku wyniosła 15,5 mld zł, zaś do 2023 r. wzrośnie do 26,4 mld zł.

Nagroda za sukces

Coraz większą chrapkę Polaków na unikaty już kilka lat temu zauważyły marki wyjątkowych aut. W naszym kraju pojawiły się Rolls-Royce, Bentley, Ferrari, BMW Alpina, Aston Martin czy McLaren. Dlaczego ludzie kupują takie samochody?

— W przypadku naszych marek BMW Alpina, McLaren czy wreszcie Rolls-Royce nie ma jednej odpowiedzi. Często kupno samochodu za kilkaset tysięcy euro jest formą docenienia siebie za sukces biznesowy czy artystyczny. Nagroda obejmuje również emocje związane z wyborem i personalizacją wymarzonej wersji auta — uważa Piotr Fus, współwłaściciel Auto Fus Group.

Nabycie najlepszych modeli, np. Rolls-Royce’a Phantoma i BMW Alpina B7, to także sposób na podkreślenie wysokiego statusu. Najbardziej luksusowe limuzyny z kierowcą dają jasny sygnał, jak wysoka jest ranga osoby z tylnego siedzenia.

— Z kolei sportowe McLareny, a zatem samochody znacznie młodszej marki, przyciągają tych, którzy chcą poczuć adrenalinę motosportu rodem z torów Formuły 1. To prawdziwi i zdeterminowani fani mocnych wrażeń — twierdzi Piotr Fus.

Coraz częściej spotyka się również motoryzacyjne zakupy inwestycyjne. Zazwyczaj dotyczą kolekcjonerskich wersji modelowych. Na przykład w 2018 r. w Polsce zarejestrowano unikatowego McLarena F1 z końcówki lat 90. ubiegłego wieku. Ceny tego auta na aukcjach przekraczają 3 mln dolarów.

— Nieliczne i atrakcyjnie wyspecyfikowane samochody stanowią coraz bardziej interesującą formę lokaty, choć na naszym rynku trudno jeszcze ocenić stopę zwrotu. Ostatnimi czasy jeden z klientów zamówił u nas legendarny model McLarena z bardzo ograniczonej puli egzemplarzy, których wartość będzie stale wzrastać. Domyślamy się, że ta perspektywa miała znaczenie. Najbardziej luksusowe marki doskonale zdają sobie sprawę, że inwestorzy na całym świecie patrzą przyjaźnie na wyjątkowe modele, i swoimi kolekcjami odpowiadają na ten popyt. A im droższa i bardziej ekskluzywna ta kolekcja, na tym większe zainteresowanie może liczyć — zaznacza Piotr Fus.

Z danych wywiadowni gospodarczej Info- Credit wynika, że tylko w pierwszym półroczu 2019 r. w Polsce zarejestrowano ponad 3 tys. samochodów zaliczanych do segmentu ultraluksusowych. — Rynek aut luksusowych w naszym kraju monitorujemy od lat. Z roku na rok ich sprzedaż rośnie. Kupują je głównie firmy, w których kontrolę ma jedna lub kilka osób. Jest to dodatkowa forma wynagrodzenia top menedżerów i właścicieli. Nie zawsze w leasingu. Wiele firm, nawet mniejszych, rodzinnych, rejestruje je bezpośrednio na siebie — mówi Jerzy Wonka, dyrektor ds. rozwoju InfoCredit.

Gwarancja widoku

Rosnąca zamożność Polaków i dobra koniunktura gospodarcza wywarły pozytywny wpływ również na rynek nieruchomości, zwłaszcza luksusowych. Największa liczba apartamentów znajduje się w Warszawie, ale także w Krakowie, Trójmieście, Wrocławiu i Poznaniu. Czym się charakteryzują? Przede wszystkim unikalną atmosferą. No i ceną.

— Różnice w cenach są duże. Jeżeli metr kwadratowy mieszkania w segmencie średnim w Warszawie kosztuje 8-9 tys. zł, to w przypadku mieszkań luksusowych musimy się liczyć z cenami przynajmniej dwa razy wyższymi. Dużo oczywiście zależy od miasta. W Warszawie nieruchomości premium startują od 20 tys. zł za metr, w Trójmieście od około 17,5 tys. zł, we Wrocławiu od 14,5 tys. zł, a w Poznaniu już od 11 tys. zł — wylicza Małgorzata Mellem, wiceprezes spółki Budlex.

Co w zamian? Błogość, przyjemność na lata i dobra inwestycja. Małgorzata Mellem wyjaśnia, że nieruchomości premium są zupełnie innym produktem niż mieszkania segmentu popularnego. Nie można ich porównywać. Tak jak trudno porównać sportowego McLarena 570 za 200 tys. euro do sportowej Toyoty GT 86 za nieco ponad 100 tys. zł.

— Luksusowe mieszkania to wyjątkowe adresy w najlepszych i najbardziej prestiżowych dzielnicach, w niepowtarzalnych lub ostatnich w mieście miejscach z widokiem na jezioro lub morze, w zabytkowej historycznej kamienicy, w sercu miasta, jak na przykład warszawskie wieżowce Cosmopolitan czy Złota 44, albo kameralnie położone wśród zieleni przy parku, jak Apartamenty przy Morskim Oku na warszawskim Mokotowie, które budujemy. Generalnie chodzi o lokalizację gwarantującą niezmienność i atrakcyjność tego miejsca przez bardzo długi czas — mówi Małgorzata Mellem.

Apartamenty premium to także znacznie wyższy standard wykończenia części wspólnych i używanie materiałów często robionych na zamówienie, oddających charakter inwestycji. Nie da się zestawić zwykłej klatki schodowej z przestronnym lobby ze specjalnie sprowadzanym kamieniem czy obrazami lub rzeźbami uznanych artystów.

— To wszytko jest ważne, jednak najważniejsze jest to, że w dobie szybkiego rozwoju miast i powiększającej się populacji synonimem luksusu oprócz miejsca zaczyna być kameralność. Dlatego ludzie zamożni decydują się na zakup dużych połaci ziemi czy nawet całych wysp, by zapewnić sobie spokój i odizolować się od innych. Dlatego nasza najnowsza inwestycja charakteryzuje się taką kameralnością. To zaledwie 24 apartamenty — podkreśla Małgorzata Mellem.

Jachty, samoloty i spokój

Ceny luksusowych mieszkań z najwyższej półki w Nowym Jorku to co najmniej 60 tys. euro za m kw. W Londynie ceny startują od 56 tys. euro, w Paryżu od 40 tys. euro, a w pobliskim Berlinie od 20 tys. euro. Na tym tle wydać, że polski rynek tego typu powierzchni dopiero się rozkręca. Najdroższe mieszkanie w Polsce sprzedano za „jedyne” 14,5 mln zł.

— Rynek ekskluzywnych nieruchomości w Warszawie rozwija się bardzo dynamicznie. Wyniki sprzedaży liderów tego segmentu, takich jak Cosmopolitan, udowodniły, że istnieje zapotrzebowanie na najwyższej klasy nieruchomości z cenami przekraczającymi 30 tys. za m kw. W Cosmopolitan klienci zapłacili za 10 najdroższych apartamentów 102 mln zł. Prognozujemy, że wartość warszawskiego rynku nieruchomości premium wzrośnie w tym roku o 7-8 proc. — ocenia Karolina Kaim, twórczyni marki High Level Sales & Marketing by Tacit Group.

Z roku na rok zwiększa się też liczba luksusowych hoteli. Rośnie także wartość tego sektora. Do końca lipca 2018 r. działało u nas 68 hoteli tej klasy. Jednocześnie coraz większą popularnością cieszyły się ultradrogie butikowe miejsca, gdzie poza wykwintna kuchnią i doskonałą obsługą goście mogli liczyć na intymność i spokój. Wartość hotelowego segmentu szacuje się dziś na około 1,8 mld zł. Wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa przybywa także prywatnych armatorów jachtów żaglowych i motorowych oraz właścicieli samolotów. Z danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że w Polsce na osoby fizyczne i firmy jest zarejestrowanych ponad 1,3 tys. samolotów i niemal 250 śmigłowców. I tu pojawia się pytanie — po co to wszystko. Okazuje się, że luksusowe dobra to nie tylko zbytek i nawet nie wyłącznie inwestycja. To bardzo często biznesowe narzędzie ułatwiające pracę i pomnażanie majątku. Przynajmniej tak twierdził Jan Kulczyk: „Jeżeli ktoś przychodzi do mojej luksusowej nieruchomości w Londynie lub rozmawia ze mną o biznesie na moim ekskluzywnym jachcie, to nikt nie pyta mnie o CV” — napisał w swojej biografii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy