Po rozwodzie z BOŚ Skandynawowie tworzą polską grupę na nowo. Tym razem bez detalu i ekologii.
Skandinaviska Enskilda Banken (SEB), który latem tego roku wycofał się z inwestycji w Bank Ochrony Środowiska (BOŚ), właśnie otworzył pierwszy oddział. Wybór padł na Warszawę.
— Chcemy się skoncentrować na obsłudze klientów korporacyjnych. W Polsce działa ponad 2 tys. firm ze Skandynawii, Niemiec i regionu nadbałtyckiego. To nasza potencjalna grupa — mówi Veine Svensson, szef SEB na Polskę.
Liczy także na tych, których obsługiwał BOŚ.
— Znaczna grupa klientów zagranicznych BOŚ korzystała z usług tego banku, ponieważ jego inwestorem był SEB. Teraz, gdy otworzyliśmy oddział, ma- ją wybór — podkreśla Veine Svensson.
Nie ujawnia, ilu klientów skandynawskich obsługiwał BOŚ. Jak wynika z naszych informacji, mogło ich być około 400 przedsiębiorstw.
— Liczba klientów ze Skandynawii jest marginalna. Ich ewentualna rezygnacja nie naruszy pozycji BOŚ. Uważamy jednak, że korzystają z naszej oferty nie dlatego, że inwestorem był SEB — mówi Jerzy Pietrewicz, prezes BOŚ.
Na początku przyszłego roku działalność w Polsce rozpocznie private banking SEB (czyli usługi dla najbogatszych klientów indywidualnych).
— Chcemy obsługiwać najbogatszych klientów detalicznych z Polski, a także obcokrajowców przebywających tu na kontraktach, przede wszystkim pracowników firm, które obsługuje SEB w naszym regionie — wyjaśnia Veine Svensson.
W planach strategicznych nie ma prowadzenia działalności stricte detalicznej czy specjalnych programów proekologicznych, tak jak to było w czasie, gdy SEB był inwestorem BOŚ.
Veine Svensson dodaje, że mogłoby do tego dojść wyłącznie w wyniku fuzji SEB z inną europejską grupą, już obecną w Polsce. Skandynawowie na razie będą się koncentrować na rozwoju organicznym. Wesprą go SEB Leasing — spółka, która powstała w maju tego roku, a także SEB TFI — znany u nas od kilku lat.