LabFarm przeniesie mięso z probówki do fabryki. Nowy zakład ma kosztować 20 mln zł

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2026-01-30 08:43

Polski start-up rozwijający technologię produkcji mięsa w laboratorium przymierza się do produkcji przemysłowej. Ma już własną linię komórkową — element technologii porównywany do stada zarodowego w tradycyjnej hodowli, a w ciągu dwóch lat planuje uruchomić fabrykę w Białobrzegach.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • gdzie powstanie pierwsza polska fabryka mięsa komórkowego
  • ile będzie kosztować i kiedy ruszy nowa inwestycja
  • jaką rolę w rozwoju LabFarmu może odegrać grant z programu STEP
  • jaką skalę produkcji planuje spółka i dlaczego celuje na razie w karmę dla zwierząt
  • jakie są prognozy dla branży producentów mięsa laboratoryjnego
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rynek mięsa hodowanego komórkowo to w Europie wciąż nisza. Choć działa na nim już kilkadziesiąt podmiotów, większość nie wyszła jeszcze poza etap wczesnego rozwoju. Liczące się firmy — z zaawansowaną technologią i dostępem do kapitału — można policzyć na palcach obu rąk. Jednak nawet one nie dotarły do etapu komercjalizacji.

Mięso laboratoryjne nie zostało jeszcze dopuszczone do sprzedaży w UE — proces zatwierdzenia go przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) jest czasochłonny. Eksperci szacują, że do sklepów i restauracji może trafić najwcześniej za trzy lata.

Inaczej wygląda sytuacja w segmencie pasz oraz karmy dla zwierząt. Czeski start-up Bene Meat Technologies oraz austriacki BioCraft Pet Nutrition przechodzą już unijną procedurę — ścieżka regulacyjna jest tu wyraźnie krótsza niż w przypadku żywności dla ludzi. Polski LabFarm na razie obserwuje rynek, pozwalając innym przetrzeć szlaki, aby wkrótce pójść podobną drogą.

Mięso laboratoryjne w Białobrzegach

LabFarm uruchomił laboratorium na warszawskim Wilanowie pod koniec 2022 r. Dwa lata temu start-up otrzymał ponad 9 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Dotacja pozwoliła zwiększyć moce operacyjne, zoptymalizować bioprocesy i przyspieszyć prace nad autorskimi recepturami pożywek, na których hodowane są komórki. Co najważniejsze, spółka zbudowała już własną linię komórkową, czyli kluczowy element technologii porównywany do stada zarodowego w klasycznej hodowli.

Projekt od początku finansuje jednak przede wszystkim jego pomysłodawca i większościowy udziałowiec Jarosław Krzyżanowski, do którego należy również grupa KPS Food. Jej działalność obejmuje m.in. ubojnię drobiu, zakłady przetwórstwa mięsa oraz spółki związane z produkcją pasz i karmy dla zwierząt, co dla rozwoju LabFarmu ma znaczenie. W Białobrzegach ma bowiem powstać zakład, w którym spółka będzie produkować mięso laboratoryjne, które posłuży jako surowiec do produkcji karmy.

— Planujemy uruchomienie zakładu na początku 2028 r. Chodzi o inwestycję rzędu 20 mln zł przy założeniu wykorzystania budynków należących do KPS Food, które wymagają adaptacji. Złożyliśmy wniosek o grant unijny w ramach programu Strategic Technologies for Europe Platform (STEP), który wspiera rozwój i skalowanie tzw. technologii krytycznych, m.in. w biotechnologii, aby zwiększyć niezależność UE od dostaw i rozwiązań z USA i Chin — mówi Wiesław Macherzyński, dyrektor operacyjny LabFarmu, posiadacz 25 proc. udziałów w spółce.

STEP ma pieniądze, ale także wymagania

W naborze do programu STEP wnioski złożyły dwie polskie firmy. Wartość projektu LabFarmu to blisko 20 mln zł, a drugiej firmy 22 mln zł.

— Budżet programu to około 150 mln zł, więc problemem nie jest brak pieniędzy, lecz to, że mało kto jest w stanie spełnić wszystkie wymagania — mówi Wiesław Macherzyński.

W razie pozytywnej decyzji grantowej spółka zakłada szybkie przejście do realizacji inwestycji. Docelowo zakład ma wytwarzać 200–250 kg czystego mięsa miesięcznie, a po przetworzeniu ma to dać 8–10 ton gotowej karmy dla zwierząt.

Kosztowe wyzwania: odżywki i energia

Ewentualny brak dotacji nie przekreśla budowy zakładu w Białobrzegach, ale — jak podkreśla dyrektor LabFarmu — znacząco podnosi presję finansową i może spowodować opóźnienie projektu.

— Jeżeli dostaniemy grant, zaczniemy budowę już w tym roku. Obiekt po jednym z zakładów z grupy KPS Food trzeba dostosować do specyficznych standardów produkcji — w przypadku mięsa komórkowego infrastruktura jest bardziej zbliżona do branż takich jak leki czy kosmetyki niż do klasycznego przetwórstwa. Jeżeli nie dostaniemy grantu, droga do celu będzie dużo dłuższa i znacznie trudniejsza, ale będziemy próbować dalej — mówi Wiesław Macherzyński.

Uruchomienie produkcji w większej skali to nie koniec wyzwań. Główną bolączką firm zajmujących się mięsem laboratoryjnym są koszty. Symboliczny przykład — często przywoływany w branży — to pierwszy hamburger z mięsa laboratoryjnego wyprodukowany przez holenderską Mosa Meat, który w 2013 r. kosztował około 250 tys. EUR. Przez 13 lat koszty produkcji spadły, jednak mięso komórkowe nadal pozostaje kilkakrotnie droższe niż tradycyjna wołowina, wieprzowina czy drób.

— Największe pozycje kosztowe to odżywki dla komórek i energia. Wciąż widzimy potencjał do dalszego obniżania kosztów przede wszystkim dzięki unowocześnionym i tańszym zamiennikom niektórych surowców, a także efektowi skali. Jesteśmy gotowi do skokowego zwiększenia produkcji — skalowanie z 50 do 500, a nawet 5 tys. kg jest dla nas stosunkowo proste — mówi Wiesław Macherzyński.

Okiem eksperta
Finansowanie mięsa komórkowego topnieje
Grzegorz Kozieja
dyrektor Departamentu Biura Analiz Food & Agro w Banku BNP Paribas

Sentyment dla zamienników białka zwierzęcego jest słabszy niż przed kilkoma laty i dotyczy to też mięsa hodowanego komórkowo. Wyższe koszty pieniądza, brak szerokiego dostępu do rynków krajowych ze względów regulacyjnych, ale też wyzwania związane z rozwojem samej technologii produkcji złożyły się na obniżenie globalnego finansowania dla cultured meat z 1,3 mld USD w 2021 r. do 80-90 mln w 2024. Branży nie pomaga także zwrot w nastawieniu administracji amerykańskiej do kwestii środowiskowych oraz spadek siły nabywczej konsumentów.

Sytuacja rynkowa jest zatem wymagająca, a do rozwiązania pozostają główne wyzwania branży: skalowanie produkcji przy konkurencyjnych kosztach oraz przekonanie masowego konsumenta i regulatorów do swoich produktów.

W tych warunkach niektórzy pionierzy i liderzy branży musieli zakończyć działalność w 2025 r., m.in. Believer Meats (dawniej Future Meat Technologies), Meatable, CellRev czy Upstream Foods. Choć niektóre projekty zdobywają finansowanie na badania czy zmianę skali działalności na komercyjną (w marcu 2025 r. Aleph Farms otrzymał 29 mln USD, a w grudniu Mosa Meat 17,6 mln USD), to powrót do szerokiego zainteresowania mięsem hodowanym komórkowo będzie wymagać istotnego przełomu, aby wejść do głównego nurtu rynku żywności.

Okiem ekspertki
O przyszłości sektora zdecydują unijne regulacje
Maja Krzysztofik
specjalistka ds. komunikacji w RoślinnieJemy

Mięso produkowane bez udziału zwierząt to już nie science fiction, lecz produkt, który w ciągu kilku lat może trafić na nasze talerze. Zanim to jednak nastąpi, branża musi pokonać barierę regulacji prawnych. Obecnie mięso hodowane komórkowo dopuszczono do sprzedaży m.in. w Singapurze, Australii i części USA. W UE zezwolono na jego użycie w karmie dla zwierząt, pojawiły się także pierwsze wnioski o dopuszczenie do spożycia dla ludzi. Wydanie takiego zezwolenia będzie pierwszym krokiem milowym w rozwoju branży. Wyzwaniem jest obniżenie kosztów produkcji, które są znacznie wyższe niż w przypadku mięsa tradycyjnego. Firmy szukają różnych strategii — australijska firma Vow oferuje mięso hodowane komórkowo z przepiórki japońskiej jako produkt premium, co niweluje różnicę cenową, a Good Meat w Singapurze stawia na produkty hybrydowe, czyli połączenie mięsa komórkowego z roślinnymi źródłami białka. Obniża to cenę oraz pozwala skalować technologię i budować rozpoznawalność. To właśnie świadomość konsumentów może okazać się najistotniejsza. Czy Polacy chętnie sięgną po mięso hodowane komórkowo? Z badań Biostatu dla kampanii RoślinnieJemy wynika, że 46 proc. Polaków popiera wprowadzenie mięsa komórkowego do sprzedaży. Istotne tutaj jest wspieranie rodzimych innowacji. Grant wysokości 9 mln zł, który otrzymał LabFarm od NCBR, to ważny krok pozwalający nam nadążać za światowym rozwojem technologii hodowli komórkowej.

Możesz zainteresować się również: