Łapy zastanowią się nad istnieniem

ET
08-05-2009, 00:00

Spółka stacza się po równi pochyłej. Nie ma co liczyć, że spadnie na cztery łapy. Raczej się przewróci.

Spółka stacza się po równi pochyłej. Nie ma co liczyć, że spadnie na cztery łapy. Raczej się przewróci.

Na 1 czerwca ZNTK zwołały walne, które ma do podjęcia tylko dwie uchwały: w sprawie zmian w radzie nadzorczej (szefem ma zostać Ryszard Ekiert, większościowy akcjonariusz zakładów) oraz — ważniejsza — dalszego istnienia spółki. Pytanie o sensowność kontynuowania działalności jest jak najbardziej na miejscu.

— Sytuacja finansowa pogarsza się z dnia na dzień. Zlecenia nie tylko nie pozwalają na utrzymanie firmy, ale nawet nie zapo- biegają generowaniu ko- lejnych strat — mówi Sta- nisław Łubieński, prezes spółki.

A tyle było uciechy i nadziei, gdy Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Łapy stawiały pierwsze kroki na giełdzie. Sprawna firma, z dużym potencjałem. I potencjalnie dużym rynkiem do zdobycia. Łapy nastawiły się na remonty taboru PKP Cargo, państwowego przewoźnika kolejowego, który rzeczywiście ma kilkadziesiąt tysięcy wagonów, w większości pamiętających czasy wczesnego Gierka. Tabor wymaga pilnych napraw. Początkowo zlecenia rzeczywiście szły do Łap, ale od tego roku się skończyły. Jak nożem uciął. Państwowy przewoźnik tabor naprawia we własnym zakresie. Twierdzi, że tak jest oszczędniej. PKP Cargo musi mocno zaciskać pasa, bo jak podał wczoraj Juliusz Engelhardt, odpowiedzialny za kolej w resorcie infrastruktury, obroty przewoźnika spadły w I kwartale aż o 40 proc. Dlatego też ministerstwo będzie się starać o dotację budżetową na podratowanie państwowej spółki.

Łapom nie pomoże więc nikt. Zakład ma jakieś niewielkie zlecenia z Mosto- stalu Siedlce i dostał do remontu trochę wagonów od prywatnych przewoźników. To jednak dużo za mało. Kroplówka nie wystarczy, żeby utrzymać ZNTK przy życiu.

Spółka cienko przędzie już od dłuższego czasu. W 2007 r. miała jeszcze 6 mln zł zysku i sporo sobie obiecywała po 2008 r., kiedy PKP Cargo miały rozpisać kilkusetmilionowy przetarg. W rzeczywistości wartość zamówień była znacznie mniejsza. Zamiast przychodów i zysków Łapy miały 10,8 mln zł straty w ubiegłym roku. W I kwartale 2009 r. było jeszcze gorzej. W trzy miesiące spółka wygenerowała 5,6 mln zł straty.

Nieoficjalnie przedstawiciele zakładów przyznają, że Łapy nie mają przed sobą żadnych perspektyw i niewykluczone, że trzeba będzie ogłosić bankructwo.

Stanisław Łubieński wyjaśnia, że spółka nie spełnia ustawowych wymogów, które zmuszałyby ją do postawienia w stan upadłości.

Decyzja w sprawie przyszłości zakładów spoczywa w rękach głównego akcjonariusza — Ryszarda Ekierta, który pośrednio i bezpośrednio kontroluje 53 proc. Łap. Niedawno zrezygnował ze stanowiska prezesa i przeszedł na emeryturę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Łapy zastanowią się nad istnieniem