Lasom państwowym grozi wojna z tartakami

Pochłopień Jacek, Górecki Radosław
opublikowano: 09-12-1998, 00:00

LASOM PAŃSTWOWYM GROZI WOJNA Z TARTAKAMI

Prawdopodobnie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zbada, czy w Polsce zawyżane są ceny drewna

Przedsiębiorcy stracili cierpliwość. Otwarta wojna między tartakami a Lasami Państwowymi może wybuchnąć lada chwila. Spór dotyczy przede wszystkim wysokości cen drewna i wprowadzanych obecnie nowych warunków sprzedaży. Na ogłaszanych właśnie przetargach na zakup surowca obowiązują, zdaniem przed- siębiorców, zbyt wysokie ceny minimalne.

W październiku walne zgromadzenie Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD) upoważniło organizację do wstąpienia przeciwko Lasom Państwowym na drogę sądową. Izba za wszelką cenę starała się do tej pory uniknąć otwartego konfliktu.

— Rozważamy skierowanie sprawy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a potem do Sądu Antymonopolowego. Jednak w interesie obu stron leży współpraca. Lasy Państwowe wielokrotnie deklarowały dobrą wolę i to powstrzymywało nas przed radykalnymi posunięciami. Nie widzimy jednak żadnych działań w tym kierunku, a brak chęci współpracy możemy udowodnić — mówi Bogdan Czemko, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

— Są podstawy, aby posądzać Lasy Państwowe o praktyki monopolistyczne — potwierdza Zbigniew Błaszkowski, prezes Gdańskiego Przemysłu Drzewnego.

Zastrzega jednak, że jego firmie bardzo dobrze układa się współpraca z Dyrekcją Regionalną Lasów Państwowych w Gdańsku.

Pracownicy tartaków od dawna skarżą się na zbyt wysokie ceny drewna. Rozwiązaniem tego problemu miało być wprowadzenie przetargów.

Fatalne przetargi

— Pomysł sam w sobie nie jest zły. Ale w tym przypadku ustalana jest wysoka cena wyjściowa. Nic się zatem nie zmieniło. Prosiliśmy ministerstwo ochrony środowiska o zawieszenie wprowadzenia nowych zasad. Do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi, a negocjacje już się zaczynają — wyznaje Bogdan Czemko.

Podobnie wypowiadają się przedstawiciele zarządu Koszalińskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego (KPPD).

— Prawie 90 proc. surowca do produkcji tartacznej jest kupowane od Lasów Państwowych. Są one monopolistą i tak się też zachowują ze wszystkimi tego konsekwencjami. Proponowana cena wywoławcza w przetargach jest wyższa od dotychczas stosowanych cenników. Jest to, naszym zdaniem, jedyny monopol w Polsce, który może spokojnie podnosić ceny, ponieważ nie dotyczą one bezpośrednich odbiorców i wobec tego nie interesują się nimi media. Przemysł tartaczny jest zbyt rozproszony, aby mógł się skutecznie temu przeciwstawić i przez to znajduje się o krok od upadku — mówi Longin Graczkowski, prezes KPPD.

Import surowca jest utrudniony, ze względu na rygorystyczne przepisy fitosanitarne i wysokie koszty.

Zasilić kasę

Władze Lasów Państwowych zdecydowanie odpierają wszelkie oskarżenia.

— Jeśli uwzględnić inflację, to okaże się, że ceny drewna spadają — oznajmiają przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

— Mamy informacje, że w niektórych regionach ceny wywoławcze niektórych sortymentów drewna okrągłego przekraczają dotychczasowe nawet o 20 zł za metr sześcienny. Stanowi to podwyżkę o 5-10 proc., najczęściej o 3-4 proc. Największy wzrost cen obserwujemy zawsze na przełomie IV i I kwartału. W moim odczuciu, Lasy Państwowe próbują zabezpieczyć sobie dobry wynik finansowy już na początku roku, nie zwracając uwagi na sytuację na rynku. Po prostu usiłują szybko zasilić kasę — rozważa Bogdan Czemko.

Z danych Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego wynika, że wzrost cen różnych gatunków drewna od 31 grudnia 1997 r. do 30 września tego roku wyniósł od 4 do 10 proc. Natomiast w tym samym okresie ceny tarcicy wzrosły od 3 do 8 proc. Wynika z tego, że koszty surowca rosną jednak szybciej od cen gotowych wyrobów. Tymczasem przedstawiciele Wielkopolskich Tartaków Witar twierdzą, że ich klienci nie są w stanie zaakceptować żadnych podwyżek. Zakłady stolarki budowlanej obawiają się, że wzrost cen choćby o 2-3 proc. doprowadziłby do ich likwidacji. Powodem jest dekoniunktura w budownictwie. Nasycalnie Podkładów Kolejowych nie zgodziły się na podwyżki, tłumacząc to umowami ze znajdującymi się w złej sytuacji finansowej PKP. We wrześniu, w związku ze złą sytuacją w branży meblarskiej, producenci materiałów płytowych poprosili o obniżenie cen i wydłużenie terminów płatności.

Sami sobie winni

Przedstawiciele Lasów Państwowych twierdzą, że tartaki same są winne swoich kłopotów, a ich ujemna rentowność wynika między innymi z zacofania technologicznego i nadmiernego zatrudnienia.

— Nie byliśmy w stanie inwestować w nowe technologie, ponieważ cena drewna była wysoka i to Lasy Państwowe przejmowały cały zysk — wyjaśnia Bogdan Czemko.

Natomiast Opolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego skarży się na brak surowca.

— Lasy Państwowe ograniczyły nam dostawy. Z tego powodu maszyny mają przestoje, a magazyny stoją puste. Jesteśmy zmuszeni do zamykania zakładów. Ograniczyliśmy eksport, choć są chętni na zakup naszych wyrobów, ale po niższej cenie. Gdybyśmy mieli więcej surowca, obniżylibyśmy koszty. Niestety, Lasy Państwowe wyśrubowały ceny — mówi Józef Szot, dyrektor ds. finansowo-księgowych opolskiej firmy.

Problemem jest nie tylko spadek popytu na wyroby z drewna w Polsce.

— W Niemczech budownictwo spadło o 20 proc., do tego doszedł jeszcze kryzys na Wschodzie. Bez inwestycji kapitałowych polski przemysł drzewny padnie — zauważa Bogdan Czemko.

Władze Lasów Państwowych twierdzą, że rodzime tartaki nie mają dużych szans na rynkach zachodnich.

— W UE skończył się okres ochronny lasów, a podaż drewna będzie rosnąć. W dodatku zmniejszył się eksport tarcicy z UE do Japonii, USA, Kanady — zaznaczają przedstawiciele Lasów Państwowych.

Światełko w tunelu

Bogdan Czemko ma nadzieję, że sytuacja w branży się zmieni.

— W dłuższym okresie sytuacja w budownictwie poprawi się. Wtedy będzie szansa na rozwój dla firm przetwarzających drewno — uważa.

Jawne oszustwo

Poważni gracze na rynku nie mogą sobie poradzić jeszcze z jednym problemem. Małe firmy, które wykazują obroty poniżej 80 tys. zł, nie muszą płacić podatku VAT. Dzięki temu stają się bardziej konkurencyjne od dużych tartaków (sprzedaż tarcicy jest obciążona stawką 22-proc.). Nie byłoby to problemem, gdyby nie fakt, że takich firm jest bardzo wiele.

— Często wygląda to tak: żona zakłada firmę, a kiedy obrót dochodzi do 80 tys. likwiduje ją. Wtedy w tym samym miejscu firmę zakłada mąż. Jest to całkowicie legalne oszustwo. Poza tym mała firma ma możliwość kupowania kradzionego drewna. Nikt nie sprawdza, skąd ono pochodzi, gdyż firmy te nie prowadzą pełnej księgowości. Duże przedsiębiorstwa nie mają takich możliwości — stwierdza nasz informator.

— Gdy Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego próbowała interweniować w Ministerstwie Finansów, wytykano, że to sprawa polityczna — dodaje Zbigniew Błaszkowski.

“To, co proponują Lasy Państwowe, to nie są przetargi. To jest parodia przetargów. Ustalana jest minimalna cena na drewno, poniżej której nie można zejść. Lasy nie biorą pod uwagę sytuacji tartaków, patrzą tylko na swój zysk. Nie myślą długofalowo. Pracownicy Lasów Państwowych chcą żyć ponad stan, jeździć dobrymi samochodami. Sytuacja tartaków jest zła, a będzie jeszcze gorsza. Chcę, aby mój głos był anonimowy. Obawiam się zemsty, która może być okrutna. Jest to przykre i żenujące. Zadaję pytanie, co będzie, gdy tartaki znikną z ekonomicznej mapy Polski, kto będzie kupował drewno. Lasy Państwowe niby nas słuchają, ale tak naprawdę jest to bicie głową w mur. Jesteśmy bezsilni. Czasami myślę, że to wszystko jest sterowane z samej góry. Gdy znikną polskie firmy na rynku, za pięć lat pojawią się zachodnie”.

Wypowiedź wiceprezesa jednego z tartaków

MINISTER NIE ODPOWIADA: 7 września przedstawiciele Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego wysłali list do Jana Szyszki (na zdjęciu), ministra ochrony środowiska, w którym w imieniu przedsiębiorców poprosili m.in. o zawieszenie wprowadzenia nowych zasad sprzedaży drewna. Minister do dzisiaj nie odpowiedział na list. fot. ARC

ZŁE ZASADY: Firmy alarmują, że zasady sprzedaży surowca ustalone w lutym przez Krzysztofa Bałazego, ówczesnego dyrektora generalnego Lasów Państwowych, umożliwiają praktyki monopolistyczne. fot. Grzegorz Kawecki

ZA WYSOKI PRÓG: W przetargach na zakup drewna ustalane są bardzo wysokie pułapy cenowe — mówi Zbigniew Błaszkowski, prezes Gdańskiego Przemysłu Drzewnego. fot. Grzegorz Kawecki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Pochłopień Jacek, Górecki Radosław

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Lasom państwowym grozi wojna z tartakami