Czytasz dzięki

Legislacyjny zapis chwili

opublikowano: 26-03-2020, 22:00

Mimo odwiecznych wysiłków fizyków, astronomów, matematyków, ba, nawet filozofów nikt nigdy nie ustalił, ile czasu trwa chwila, albowiem jest to niemożliwe.

W czwartek PiS dokonało jednak tzw. dobrej zmiany w teorii pomiaru czasu i podczas anormalnego posiedzenia Sejmu przeforsowało poprawkę, że uchwała o zmianie regulaminu wchodzi w życie nie „z dniem”, lecz „z chwilą” podjęcia. Od tego przełomu Sejm może obradować z wykorzystaniem środków elektronicznego komunikowania się na odległość, ale tylko podczas któregoś z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych — wojennego, wyjątkowego lub klęski żywiołowej — ewentualnie ustawowego stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii. Zmiana zostanie zastosowana od razu w piątek.

Premier w czwartek uczestniczył wirtualnie w szczycie Rady Europejskiej bardziej
komfortowo, niż fizycznie w posiedzeniu Sejmu.
Zobacz więcej

Premier w czwartek uczestniczył wirtualnie w szczycie Rady Europejskiej bardziej komfortowo, niż fizycznie w posiedzeniu Sejmu. Mateusz Włodarczyk

Uderzenie wirusa SARS-CoV-2 obnażyło proceduralną bezbronność Sejmu. Od początku III RP w regulaminie obowiązuje nieuwzględniający sytuacji nadzwyczajnych, sztywny przepis. Obecnie to art. 188: „2. Głosowanie jest jawne i odbywa się przez: 1) podniesienie ręki przy równoczesnym wykorzystaniu urządzenia do liczenia głosów,”. Ścisłe doklejenie nowszego naciskania guzików do dawniejszego podnoszenia rąk absolutnie wykluczało aż do 26 marca 2020 r. pominięcie owych rąk! Zrezygnowanie z głosowania elektronicznego było natomiast możliwe, z rzadka się zdarzało. Na początku III RP szwankowały urządzenia, z niedawnej przeszłości zaś pamiętamy tryb uchwalenia budżetu na 2017 r. w Sali Kolumnowej. Odpowiedzialność za brak wyobraźni ponoszą wszystkie ekipy trzymające władzę w kolejnych kadencjach Sejmu. Ale największą oczywiście tzw. dobra zmiana, ponieważ po incydencie z budżetem 2017 zapaliło się alarmowe światełko i regulamin powinien być na spokojnie poprawiony z uwzględnieniem stanów nadzwyczajnych. PiS jednak kilka lat przespało i obecnie w niedoczasie kłamało, że nawet Parlament Europejski awaryjnie zmienił regulamin. Otóż nic nie musiał, ponieważ od lat ma znacznie bardziej inteligentny zapis, oddzielający głosowanie elektroniczne od ręcznego.

Zupełnie inną kwestią stało się przymusowe zgromadzenie w czwartek posłów w ciasnym kompleksie Sejmu. Kilka dni temu pojawiła się w sieci idea zorganizowania tego anormalnego posiedzenia na… PGE Narodowym. Zgłosił to Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych, ale szybko został zgaszony przez nadzorców z PiS. Wszyscy parsknęli śmiechem, ja także — ale tylko przez minutę. Po analizie pata uznałem, że konieczne krótkie posiedzenie Sejmu pod dachem PGE Narodowego byłoby wprost genialną metodą przejścia między Scyllą gwałtu na Konstytucji RP i regulaminie a Charybdą zarażenia wirusem. Stadion ma ponad 58 000 krzesełek, zatem zakładając wyłączenie ich części — każdy z 460 posłów otrzymałby precyzyjnie wskazaną miejscówkę w środku kwadratu 10 x 10 krzesełek. Wzajemne odległości kilkunastometrowe, wszyscy się widzą, sekretarzom łatwo zliczać przydzielone sektory, dobre nagłośnienie, ogromna tablica wynikowa na cztery strony, szerokie przejścia umożliwiające dotrzymanie rygorów sanitarnych, etc. Parlament w żadnych przepisach nie jest przypisany do ulicy Wiejskiej, PiS już przenosiło Zgromadzenie Narodowe, czyli obie izby, przy jubileuszowej okazji aż do Poznania. Niestety, zacietrzewienie klasy politycznej wykluczyło w czwartek kompromisowe i bezpieczne przejście Sejmu nad konstytucyjno-regulaminową rafą.

Parlament Europejski głosował tylko elektronicznie

Pierwszy raz w dziejach Parlamentu Europejskiego (PE) jego nadzwyczajna sesja w czwartek odbyła się zdalnie. Nominalnym, traktatowym miejscem posiedzenia była Bruksela, ale w sali plenarnej PE fizycznie zasiedli — z zachowaniem środków antywirusowego bezpieczeństwa — tylko nieliczni europosłowie. Kreatywnie zinterpretowany został istniejący od lat przepis regulaminu: „Głosowanie w PE odbywa się zazwyczaj przez podniesienie ręki. Niemniej jednak przewodniczący w każdej chwili może zadecydować o zastosowaniu elektronicznego systemu głosowania”. W takim brzmieniu tryb elektroniczny nie jest sklejony z fizycznym podnoszeniem ręki, to ścieżka alternatywna. Dlatego w systemie zliczania głosów tylko elektronicznychidentyczny status miały nadawane z sali PE oraz z mieszkań europosłów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane