Lepsze czasy dla chmielarzy

MICH
opublikowano: 19-07-2012, 00:00

Chmielarze nie mają powodów do narzekania — twierdzą browary. Na polskim chmielu niemal w całości bazują regionalni gracze i grupa Żywiec. Reszta zwiększa zakupy.

Dramatyczny apel o ratowanie polskich upraw chmielu wystosował w ubiegłym tygodniu Polski Związek Producentów Chmielu (PZPC). Alarmuje, że przez ostatnie lata liczba plantatorów zmniejszyła się o połowę.

— Z 1,2 tys. plantatorów, którzy dostarczali 3,7 tys. ton chmielu, zrobiło się nas 600 i produkujemy około 1 tys. ton chmielu. Niektórzy zawiesili produkcję, inni całkowicie jej zaprzestali, a co roku słyszymy, że będzie lepiej i najwięksi zaczną od nas kupować. Wciąż to jeszcze nie nastąpiło — twierdzi Jan Madej, prezes PZPC. Naprzeciw plantatorom wyszedł resort rolnictwa, który podjął się mediacji w tej sprawie.

— Największe browary zadeklarowały konkretne wielkości zakupów polskiego chmielu w latach 2012-16. Dokładne dane zostały przekazane do wiadomości ministerstwa rolnictwa i stanowią one informację poufną. Ponadto browary podejmują działania, żeby polski chmiel był używany na innych rynkach, na których działają — mówi Danuta Gut, dyrektor Browarów Polskich, organizacji zrzeszającej Carslberga, Kompanię Piwowarską i grupę Żywiec.

Najwięksi gracze zadeklarowali również, jakie konkretnie odmiany ich interesują, by to one były uprawiane przez plantatorów. Niemal wyłącznie na polskim chmielu bazują natomiast browary regionalne. Przekłada się to na kupowanie, według szacunków PZPC, na 80 ton rocznie.

— Około 97 proc. zużywanego chmielu pochodzi od polskich producentów. Sukces naszych regionalnych piw pokazuje, że jakość chmielu ma dla konsumenta znaczenie. To powinno skłonić tych największych do powrotu do polskiego surowca — mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.

— Polski chmiel ma dużo lepszą jakość od zagranicznego i m.in. dlatego zależy nam na utrzymaniu jego produkcji — mówi Marek Skrętny, szef marketingu Browaru Amber. Ci najwięksi już dzisiaj przekonują, że nie pozostają w tyle. — 95 proc. chmielu wykorzystywanego przez pięć naszych browarów do warzenia piw pochodzi od polskich rolników. To najwięcej ze wszystkich producentów piwa — deklaruje Sebastian Tołwiński, rzecznik grupy Żywiec. — Obecnie mniej więcej w połowie korzystamy z polskiego chmielu. Jednak do 2016 r. nasze zakupy chmielu od polskich producentów przekroczą 95 proc. — zapowiada Wojciech Mrugalski, kierownik komunikacji w Kompanii Piwowarskiej.

Carlsberg w polski chmiel zaopatruje się w 40 proc.

— Nasze kontrakty są wynikiem umów zawieranych przez koncern na szczeblu międzynarodowym, co nie oznacza, że nie staramy sie zwiększać dostaw od lokalnych producentów. Udział polskiego chmielu na pewno będzie rósł, ale nie jesteśmy w stanie dzisiaj powiedzieć, jak duży będzie za rok czy dwa — mówi Melania Popiel, rzecznik Carlsberg Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MICH

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy