Lewandowski znowu chce być sołtysem

Natalia Grzebisz-Zatońska
opublikowano: 2024-04-26 14:00

Tomasz Lewandowski, dyrektor marketingu w Centrum Medycznym CMP, po godzinach pełni funkcję sołtysa w mazowieckich Sułkowicach.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Społeczną odpowiedzialność poczuł, zanim stało się to modne. Przykład wziął z ojca, który był szefem zakładowych związków zawodowych.

– Patrzyłem, jak rozmawia z ludźmi i poświęca się dla nich. Wtedy poczułem, że powinienem się dzielić swoimi kompetencjami, bo dobro wraca – mówi Tomasz Lewandowski, dyrektor marketingu i komunikacji korporacyjnej w grupie kapitałowej Centrum Medycznego CMP.

W 2014 r. do startu w wyborach w sołectwie Sułkowice, wsi w gm. Chynów w powiecie grójeckim, namówiła go grupa mieszkańców – tzw. napływowych, bo ci rdzenni postawili na dotychczasowego sołtysa, też zresztą Tomasza Lewandowskiego. Wygrał z przewagą dwóch głosów.

– Podeszła do mnie wtedy jedna z mieszkanek i stwierdziła, że muszę się przygotować na to, że mieszkańcy będą o mnie wiedzieli więcej niż ja sam – uśmiecha się Tomasz Lewandowski.

Pogodzić interesy

Choć podkreśla, że to funkcja, którą niełatwo sprawować, a wynagrodzenie jest symboliczne (400 zł miesięcznie na pokrycie kosztów), w tym roku znów stanie do wyborów. I zapewne wygra, bo chętnych do bycia sołtysem nie ma wielu – nie tylko w Sułkowicach.

Najbardziej absorbującym zadaniem wiejskiego sołtysa są inwestycje. Czasem trzeba dotrzeć – i to nie tylko fizycznie, lecz także mentalnie – do kilkudziesięciu osób, które zgodzą się przekazać część gruntu, by mogła powstać droga. Dlatego sukcesem jest – jak ostatnio – nawet budowa odcinka o długości 600 metrów.

– Kluczowe jest udrożnienie komunikacji – jak mantrę powtarza Tomasz Lewandowski.

Nie chodzi mu o autobus czy pociąg, lecz o porozumienie z mieszkańcami.

– Z niektórymi nie jest łatwo się dogadać, odbierają mnie jak przedstawiciela gminy, który walczy o jej interesy. Staram się wtedy rozmawiać indywidualnie i takie podejście jest skuteczne – mówi sołtys Sułkowic.

Za swój sukces uważa to, że lokalna społeczność potrafi ze sobą rozmawiać, a mieszkańcy chcą mieć wpływ na okolicę. Z kwestii bardziej przyziemnych: udało się doprowadzić do tego, że z oczyszczalni ścieków z pobliskiej wsi nie czuć już fetoru, a do sąsiedniej gminy da się dojechać po utwardzonej drodze.

Klucz do sukcesu

Do cech dobrego sołtysa zalicza empatię i cierpliwość.

– Gdy czasem wiem, że czegoś nie uda się zrobić, muszę tak to przekazać mieszkańcom, żeby zrozumieli cały kontekst i poznali spektrum ograniczeń. Trzeba też umieć wytłumaczyć, dlaczego ogrodzenie stojące od 50 lat trzeba przestawić o metr ze względu na drogę. Dogadać się można z każdym, ale trzeba zrozumieć punkt widzenia drugiej osoby. Im więcej empatii mamy w sobie, tym szybciej jesteśmy w stanie osiągać cele. Ale to nie wszystko. W pracy zawodowej zawsze jestem nastawiony na cel i nie zamykam laptopa, gdy projekt nie jest zrealizowany. Tak samo wypełniam obowiązki sołtysa – mówi Tomasz Lewandowski.

Stara się organizować wsparcie dla potrzebujących w gminie – zapewnić posiłki w szkole, poradę prawną, podłączyć telewizor.

– Dobro wraca i chcę dawać dobry przykład – powtarza sołtys Sułkowic.

Pełnienie tej funkcji ładuje mu bak paliwem, które później wykorzystuje w pracy zawodowej w Centrum Medycznym CMP.

– Świadomość, że robię coś dobrego, że słyszę słowo dziękuję czy ktoś prosi mnie o opinię, sprawia mi frajdę i daje ogromną satysfakcję. Nie jestem w działaniach sam, bo mieszkańcy również się angażują i stają liderami mikroprojektów – mówi Tomasz Lewandowski.

Podkreśla, że duże wsparcie otrzymuje od rodziny.

– Żona się śmieje, że sobotę zaczynam od wizji lokalnej i trudno nam skoordynować grafik – mówi sołtys.

W planach ma inwestycje drogowe, rozbudowę kanalizacji i wodociągów. Ale też lepszą integrację społeczności, wyznaczenie wspólnych celów i realizację inicjatyw oddolnych.

– Wszystko po to, by pokazać, że w Sułkowicach można żyć w sposób poukładany i komfortowo – deklaruje Tomasz Lewandowski.

W ostatnich wyborach samorządowych nie brał udziału, bo – jak mówi – zabrakłoby mu czasu na pełnienie funkcji radnego.

Żeby chciało się chcieć

Nie ukrywa, że zróżnicowanie mieszkańców – rdzennych i napływowych było wyzwaniem, ale uważa, że sobie z tym poradził. Także z tymi, którzy sprowadzili się do Sułkowic i czasem traktowali go z góry.

– Od sołtysa nie można oczekiwać cudów – że zna wszystkie akty prawne, że jest dostępny 24 godziny na dobę. Sołtys ma przede wszystkim pełnić funkcję komunikacyjną, dlatego trzeba budować większe zrozumienie dla tej funkcji. Czasy się zmieniają i może warto się zastanowić nad zredefiniowaniem na nowo roli sołtysa, unowocześnieniem jego działań, np. dzięki wykorzystaniu mediów społecznościowych czy komunikatorów – postuluje Tomasz Lewandowski.

Jego zdaniem w Polsce nie jest łatwo wyłonić lokalnych liderów, bo mniej osób chce pełnić misję społeczną.

– Inni sołtysi mówią, że coraz mniej osób chce kandydować. W mojej gminie spotkałem się też z jedną rezygnacją – wskazuje.

W pracy zawodowej przy tworzeniu zespołu kluczowe jest dla niego zdiagnozowanie cechy, którą określa jako: chce mi się.

– Jeśli kandydaci mają tę cechę, wiem, że to właściwe osoby, które dają też inną perspektywę, od których można czerpać np. nowy styl komunikacji – mówi menedżer, który w 2023 r. w konkursie Dyrektor Marketingu Roku otrzymał statuetkę w kategorii specjalnej Thinking outside the box oraz drugą w kategorii zespołowej.

– Traktuję współpracowników jak account menedżerów. Pokazuję, jaka odpowiedzialność na nich spoczywa. Dzięki temu mają realny wpływ na ostateczny kształt konkretnego projektu – podsumowuje Tomasz Lewandowski.