Lewe paliwo ze Wschodu zalewa Polskę...

  • Piotr Nisztor
04-06-2012, 00:00

Oszuści zwęszyli żyłę złota. Fikcyjne firmy sprowadzające olej napędowy ze Wschodu nie płacą VAT. Sprawę bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Szykują się pierwsze zatrzymania?

To może być największa afera gospodarcza ostatnich lat. Z ustaleń „Pulsu Biznesu” wynika, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) od kilku miesięcy przygląda się importowi do Polski, m.in. przez Litwę i Łotwę, oleju napędowego z białoruskich rafinerii w Mozyrze i Nowopołocku.

Sprawdza m.in., czy firmy handlujące pochodzącym stamtąd paliwem dopuszczają się oszustw na podatku VAT. Z szacunków koncernów paliwowych wynika bowiem, że na tym procederze skarb państwa traci nawet 85 mln zł miesięcznie, czyli ponad miliard złotych rocznie. Za miesięczną kwotę można zatankować blisko 300 tys. aut o średnim baku 50 litrów.

— ABW prowadzi rozpoznanie tego zagadnienia — przyznało w piśmie do „PB” biuro prasowe ABW. Nie chce jednak ujawniać żadnych szczegółów.

Podział łupów

Z ustaleń „PB” wynika, że pierwsze poważne sygnały o podejrzeniu oszustw na podatku VAT dokonywanych przez firmy handlujące białoruskim paliwem zaczęły napływać do ABW pod koniec 2011 r.

— Z informacji wynikało, że część firm z terenów przygranicznych, które od wielu lat zajmowały się legalnym handlem olejem napędowym, zaczęło notować coraz gorsze wyniki, a niektóre wręcz były likwidowane — mówi „PB” oficer ABW znający sprawę.

Ich miejsce zaczęły zajmować spółki, z których większość nigdy nie działała wcześniej w tej branży (np. spółki deweloperskie i kancelarie prawne), a ich oferty sprzedaży oleju napędowego zakładały tylko dostawę do finalnego klienta, bez możliwości zakupu bezpośrednio w składzie podatkowym. Jednak największe wątpliwości wzbudziła bardzo niska cena paliwa.

— Firmy zaczęły oferować olej napędowy po cenach dużo niższych niż średnia cena hurtowa. Zarobek na takim biznesie wydaje się praktycznie niemożliwy bez dokonania oszustwa podatkowego — mówi nasz rozmówca z ABW. Podkreśla, że ze wstępnych analiz wynika, iż takich podmiotów może działać w Polsce około czterdziestu. O swoich wątpliwościach poinformowały ABW m.in. dwa największe polskie koncerny — Lotos i PKN Orlen.

„W szczególny sposób obserwujemy zjawisko oferowania na terenie całej Polski (w tym np. na Dolnym Śląsku) oleju napędowego, którego cena jest niższa niekiedy nawet o około 250 PLN/m3 od tej oferowanej na rynku paliwowym w Polsce z uwzględnieniem kosztów dostawy (...)” — czytamy w piśmie, które 26 marca trafiło m.in. do ABW.

— Od pewnego czasu obserwujemy, że na rynku pojawiają się podejrzane oferty sprzedaży paliw w hurcie i zamierzamy walczyć z tym procederem — mówi Beata Karpińska z biura prasowego PKN Orlen.

Z ustaleń „PB” wynika, że oferty niektórych podmiotów są jeszcze bardziej atrakcyjne — upusty sięgają już nawet ponad 300 zł za m sześc., w efekcie cena litra oleju napędowego mogłaby być o 30 gr niższa. W praktyce nie jest, bo cały zysk z niezapłaconego VAT zjadają firmy uczestniczące w tym procederze ( patrz schemat poniżej).

— Franczyzobiorcy w naszej sieci detalicznej otrzymują propozycję zakupu oleju napędowego po zadziwiająco niskich cenach. Za taką cenę nie da się wyprodukować i przetransportować towaru. Byłoby to po prostu nieopłacalne — przyznaje w rozmowie z „PB” Bogdan Kucharski, dyrektor generalny BP Polska.

Znikający podatnik

Na czym zarabiają firmy oferujące tak niskie ceny?

— Nie odprowadzają podatku VAT — uważa nasz rozmówca z ABW.

Mechanizm działania oszustów jest bardzo prosty. Paliwo z Białorusi trafia najczęściej najpierw na Litwę i Łotwę, czyli na teren Unii Europejskiej. Stamtąd transportem autocysternowym jest wysyłane w procedurze zawieszenia poboru akcyzy do Polski. Tu trafia do składu akcyzowego lub punktu zarejestrowanego handlowca, skąd następnie jest „wyprowadzane” i naliczana jest akcyza.

Jednak oprócz akcyzy, która jest płacona, pierwszy podmiot sprzedający paliwo na terenie Polski powinien zapłacić także 23 proc. podatku VAT. Tak się jednak nie dzieje, a poprzez wiele transakcji maskujących przestępstwo paliwo trafia ostatecznie do legalnie działających firm w całej Polsce. Przeciętny klient nawet nie wie, że kupując ten olej napędowy, daje zarobić przestępcom. Taki mechanizm jest dobrze rozpoznany — nazywany jest „znikającym podatnikiem”.

— O ile akcyza jest opłacana przy wyjściu ze składów podatkowych, to pierwszy pośrednik odsprzedający towar w Polsce, tzw. firma słup, nie odprowadza od transakcji VAT i szybko znika z rynku, aby nie ponosić konsekwencji — wyjaśnia Bogdan Kucharski.

Najczęściej firma słup deklaruje, że będzie się rozliczać w systemie kwartalnym, czyli zobowiązanie podatkowe musiałaby uiścić do 25. kolejnego (czwartego) miesiąca.

Tymczasem tuż przed upływem terminu jest likwidowana albo poprzez fałszywe faktury ze spółkami zarejestrowanymi w rajach podatkowych transferowana jest z niej cała gotówka. Często na czele tych firm stoją też obcokrajowcy, np. z Mołdawii, których ciężko zlokalizować.

Niska cena zakupu

Jedną z firm, która oferuje białoruski olej napędowy o ponad 200 zł za m sześc. taniej od średniej ceny hurtowej, jest zarejestrowane w Poznaniu Przedsiębiorstwo Zaopatrzenia Transportu Kupiec.

— Atrakcyjność naszej oferty tkwi w niskiej cenie zakupu oleju w rafinerii w Nowopołocku — tłumaczy „PB” Jacek Kuś z poznańskiego przedsiębiorstwa. Podkreśla, że jego firma odprowadza wszystkie podatki, w tym także VAT.

— W umowie, którą dostaje nasz klient, jest wyszczególniony paragraf, w którym jest zapisane, że wszelkie opłaty związane z akcyzą i podatkami paliwowymi zostały uiszczone. Oprócz tego na życzenie klienta raz lub dwa razy w miesiącu wysyłamy druki potwierdzające opłatę. W przypadku podatku VAT, który odprowadzamy, takie druki nie są przesyłane, bo są to dokumenty wewnętrzne spółki. Od ich kontroli są odpowiednie organy — przyznaje Jacek Kuś.

Według niego cała afera jest sztucznie pompowana przez duże koncerny, które obawiają się konkurencji. Zaznacza jednak, że wysokość upustów proponowanych przez niektóre firmy faktycznie jest zaskakująca.

— Spotkałem się z ofertami, gdzie upust wynosi 280- 300 zł za m sześc., a termin płatności to czternaście dni. Pytanie, jakie koszty ma tamta firma — zastanawia się Jacek Kuś.

Państwo traci miliony

Z danych Służby Celnej za I kw. 2012 r. wynika, że w styczniu z Białorusi, Litwy i Łotwy na teren Polski wjechało prawie 60 mln litrów oleju napędowego, w lutym było kilka milionów więcej — 62 mln litrów, a w marcu zanotowano wzrost o 20 mln — do około 80 mln litrów (dla porównania: w I kw. 2011 r. w styczniu i lutym import oleju napędowego z tych trzech krajów wyniósł około 40 mln litrów. Ile paliwa zostało sprzedane bez odprowadzenia podatku VAT?

— Szacujemy, że miesięcznie jest to kilkadziesiąt — 30-70 tys. ton oleju napędowego. W ten sposób rocznie skarb państwa może więc tracić kilkaset milionów złotych z tytułu VAT — mówi Bogdan Kucharski.

Pokusa jest więc bardzo duża.

— Wystarczy, że firma wynajmie tylko jedną cysternę i będzie dostarczać paliwo do jednej stacji. W ten sposób tylko w ciągu miesiąca dzięki niezapłaceniu VAT zarobi około 250 tys. zł na czysto. Zadowolony będzie też właściciel stacji, który sprzeda dostarczony olej napędowy o kilka groszy taniej niż konkurencja — mówi „PB” przedstawiciel jednego z zagranicznych koncernów paliwowych działających w Polsce.

Zaznacza, że biznes musi kręcić się doskonale, ponieważ zaczyna się problem z wynajęciem autocystern do transportu paliwa.

— Firmy handlujące białoruskim olejem napędowym kontraktują je na pniu. Wiem, że niektóre z nich zwracały się nawet z prośbą o wynajem cystern do niektórych koncernów legalnie działających w Polsce — przyznaje nasz rozmówca.

Uderzenie w rafinerie

— Rok temu problem zauważały tylko niektóre firmy wchodzące w skład naszej organizacji. Teraz zdają sobie z niego sprawę wszyscy. Analizujemy sprawę i zamierzamy wystąpić z propozycjami zmian prawnych, które pozwolą skutecznie walczyć z szarą strefą. Tracą wszyscy — uczciwe firmy i rafinerie, jak i skarb państwa — mówi „PB” Leszek Wieciech, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), zrzeszającej 15 największych firm działających w Polsce.

Podkreśla również, że na przestępczy proceder wskazuje m.in. drastyczny spadek konsumpcji oleju napędowego. Według danych POPiHN w I kw. 2012 r. zmniejszyła się aż o 8 proc. w porównaniu z 2011 r., a jeśli proceder dalej będzie się rozwijał, możliwy jest spadek ilości przerabianej ropy przez polskie rafinerie. Wtóruje mu Kucharski.

— Omijanie przepisów prawa powoduje, że lokalne rafinerie nie realizują pełnych możliwości przerobowych. W efekcie dochodowość branży jest niższa, maleją więc wpływy do budżetu państwa, — mówi dyrektor BP Polska.

Problemu nie ma?

Przestępstwami paliwowymi oprócz ABW zajmuje się także kilka innych służb i instytucji, m.in. wywiad skarbowy, policja, Straż Graniczna i Służba Celna. W tej ostatniej 10 września 2007 r. utworzono Krajową Grupę Zadaniową ds. Zwalczania Przestępczości Paliwowej, która działa dziś w ramach Izby Celnej w Katowicach.

To właśnie tam analizowane są wszelkie informacje związane z aferami paliwowymi. Z ustaleń „PB” wynika, że pracownicy legalnie działających koncernów paliwowych informowali przedstawicieli katowickiego zespołu o wątpliwościach dotyczących firm oferujących olej napędowy po bardzo niskich cenach.

Jednak według katowickiej Izby Celnej, „nie istnieją żadne podstawy do stwierdzenia, że od importowanego oleju napędowego nie jest uiszczany podatek akcyzowy i VAT”. To oficjalne stanowisko.

Z naszych informacji wynika jednak, że celnicy z Katowic mają świadomość problemu. Resort finansów w przesłanym do „PB” piśmie stwierdził z kolei, że w przypadku oleju napędowego sprowadzanego ze Wschodu nie notuje się większych nieprawidłowości przy rozliczeniach fiskalnych. Przyznaje jednak, że Urząd Kontroli Skarbowej zwraca baczną uwagę na mechanizm oszustwa z wykorzystaniem „znikającego podatnika”.

— Departament Kontroli Skarbowej otrzymał w II półroczu 2011 r. od czeskiej administracji podatkowej, za pośrednictwem sieci EUROFISC, informację o możliwościach wystąpienia oszustwa związanego z omijaniem płacenia podatku VAT przy nabyciach wewnątrzwspólnotowych paliw płynnych [z wykorzystaniem mechanizmu „znikający podatnik” — red.]. Informacja została skierowana do wszystkich urzędów kontroli skarbowej celem rozpoznania tego zjawiska i zwrócenia uwagi przy podejmowanych kontrolach obrotu paliwami płynnymi — tłumaczy resort finansów.

— Służba Celna działa z pewnym opóźnieniem i nie dostrzega skali problemu, bo jest zajęta ściganiem przede wszystkim przestępstw akcyzowych. Jednak zawsze jest tak, że pierwsze problem zauważają firmy, którym działalność przestępców odbija się na kieszeni — uważa Leszek Wieciech.

Czytaj też na str. 8

1mld zł Nawet tyle mogą wynosić roczne straty skarbu państwa na przekręcie paliwowym. To spora kwota bo…

538 mln zł ...niemal dwa razy mniej budżet wydaje na kulturę fizyczną…

375 mln zł …i blisko trzy razy mniej na ochronę środowiska i gospodarkę komunalną.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Lewe paliwo ze Wschodu zalewa Polskę...