Listonosze strajkują

Pracownicy Poczty Polskiej, niezależnie od największych związków zawodowych, domagają się wyższych płac.

Kilkanaście miast, kilkaset protestujących osób — tak wyglądały w czwartek pikiety pracowników Poczty Polskiej, którzy domagają się znacznych podwyżek płac. W spółce zatrudniającej na etatach prawie 80 tys. osób jest ponad 70 związków zawodowych, ale największy z nich, pocztowa Solidarność, odżegnuje się od organizatorów protestów.

Zobacz więcej

Maciej Łuczniewski/Reporter

— To oddolne protesty pracowników, powiązanych z Inicjatywą Pracowniczą, którzy nie zgadzają się z linią przyjętą przez reprezentatywne związki. Dla większości związków problem z tymi protestami jest taki, że wygłaszane oczekiwania płacowe — np. podwyżki rzędu 1000 zł — są niemożliwe do realizacji, a protestujący nie przejmują się przepisami dotyczącymi sporów z pracodawcą.

Niewątpliwie jednak w spółce wrze, a pracownicy są coraz bardziej sfrustrowani niskimi płacami, nadmiernym obciążeniem pracą i dysproporcją między pensjami osób na takich samych stanowiskach. Nie ugasi się pożaru rzucaniem ochłapów, jakimi były ostatnie podwyżki czy jednorazowe świadczenia — słyszymy od szefa jednego z mniejszych związków zawodowych. Biuro prasowe Poczty Polskiej w reakcji na protesty rozesłałokomunikat do mediów, w którym podkreśla, że pracuje nad podwyżkami.

— Nie ma między nami różnicy zdań, że pensje muszą wzrosnąć, a zatrudnienie w wybranych rejonach powinno się zwiększyć. Dlatego pracujemy nad stabilizacją przychodów firmy. Skończyliśmy z polityką cięcia kosztów osobowych i redukcji personelu, wdrażamy strategię rozwoju, która przyniesie większe zyski i poprawę sytuacji pracowników — mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

Poczta chwali się, że w ubiegłym roku podniosła wynagrodzenie zasadnicze o 250 zł brutto, wypłacała też jednorazowe świadczenia i nagrody grupom pracowników. W marcu do zarabiających mniej niż 4 tys. zł brutto zatrudnionych na etat trafiło jednorazowo 358 zł brutto. Poczta Polska, według wstępnych szacunków (bez audytu), zamknęła 2016 r. z 65,3 mln zł straty przy przychodach ze sprzedaży rzędu 5,43 mld zł.

— Plan na ubiegły rok zakładał redukcję zatrudnienia o 1,5 tys. osób, co miało przynieść 151 mln zł oszczędności. Realia są jednak takie, że w ramach programu dobrowolnych odejść żegnali się dobrzy pracownicy, którzy nie mieli problemu ze znalezieniem pracy. Musieliśmy zatrudnić kilkaset osób, w tym roku możemy zatrudnić ponad tysiąc — mówił w lutym „PB” Tomasz Dąbrowski, szef finansów Poczty Polskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Listonosze strajkują