Lombard sp. z o.o.

Pierwszą ustawę antylichwiarską udało się obejść. Teraz będzie trudniej. Lombardy muszą ściąć ceny i przekształcić się w sp. z o.o.

„Kiedyś nad ranem zbudzisz się, nie wiedząc znów, co będzie grane” — słowa piosenki zespołu Lombard dość dobrze pasują do sytuacji, w jakiej znalazła się cała branża pożyczająca pieniądze pod zastaw. Pobudka już za tydzień, 11 marca, kiedy w życie wejdzie tzw. ustawa antylichwiarska, uchwalona przez poprzedni parlament jesienią 2015 r. Nowe przepisy mogą mocno uderzyć w lombardy. Nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim od początku była pomyślana jako narzędzie do przykrócenia kosztów pożyczek pozabankowych, których rzeczywista roczna stopa oprocentowania szła w tysiące procent w skali roku. Od 11 marca łączne koszty, obejmujące wszystkie prowizje, opłaty i oprocentowanie, nie mogą przekroczyć 55 proc.

WĄTPLIWY BIZNES:
Zobacz więcej

WĄTPLIWY BIZNES:

Właściciele lombardów twierdzą, że przy limicie kosztów 55 proc. rocznie (27,5 proc. miesięcznie) pożyczanie pod zastaw stanie się nieopłacalne. Marek Wiśniewski

Trudniejsze obejście

Ustawa antylichwiarska obejmuje rygorem wszystkie instytucje pożyczkowe, czyli, mówiąc w skrócie, każdego przedsiębiorcę, który udziela lub daje przyrzeczenie udzielenia kredytu. Definicja kredytu konsumenckiego jest bardzo pojemna i obejmuje różne formy działalności finansowej, w tym również pożyczanie pod zastaw. Obowiązek stosowania się do nowych przepisów wynika wprost z uzasadnienia do ustawy: „definicja instytucji pożyczkowej obejmuje również przedsiębiorców prowadzących działalność lombardową w zakresie, w jakim udzielają kredytów konsumenckich”. Lombardy podlegają zresztą pod pierwszą ustawę antylichwiarską, uchwaloną 10 lat temu, która wprowadziła górny limit odsetek na poziomie czterokrotności stopy lombardowej NBP. Podobnie jak banki, firmy pożyczkowe znalazły sposoby na obejście ograniczeń. Zamiast zwykłej umowy pożyczki klient podpisywał umowę pożyczki i przechowania. Od pierwszej płacił odsetki, od drugiej prowizję. Łączny koszt był taki sam jak przed wprowadzeniem ustawy. Ustawa w zmodernizowanej wersji będzie znacznie trudniejsza do obejścia. Grzegorz Kott z kancelarii Wierzbowski Eversheds uważa, że pole do interpretacji jest bardzo ograniczone.

— Czy to będzie umowa przechowania, czy sprzedaży z prawem odstąpienia od sprzedaży, zawsze pojawi się pytanie, czy nie mamy do czynienia z czynnością pozorną, obliczoną na obejście przepisów. Jeśli w transakcji chodzi de facto o pożyczanie pieniędzy pod zastaw przedmiotu, wówczas udzielający finansowania powinien spełnić wszystkie wymogi narzucone przez ustawę — mówi mecenas Kott.

W sporym kłopocie są firmy prowadzące różnorodną działalność: kantory czy skup złota, dla których lombard stanowi tylko dodatkowe źródło dochodów. Podlegają pod ustawę nawet wówczas, jeśli tylko część przychodów pochodzi z pożyczania pieniędzy na procent.

— Z punktu widzenia ustawy nie ma znaczenia, czy przedsiębiorca czerpie cały dochód z prowadzenia lombardu, czy tylko część — twierdzi Grzegorz Kott.

Umowa sprzedaży z odkupem

Konieczność dostosowania cennika do wymogów ustawy to tylko jeden problem, może nawet najmniejszy. Prawdziwym wyzwaniem dla lombardów w przypadku uznania ich działalności za podlegającą ustawie o kredycie konsumenckim będzie spełnienie warunków organizacyjnych narzuconych instytucjom pożyczkowym, które w nowym reżimie prawnym muszą prowadzić działalność w formie spółki kapitałowej i zgromadzić minimum 200 tys. kapitału zakładowego. W trakcie prac nad ustawą firmy pożyczkowe wnioskowały o większy limit kapitałowy, żeby poprzez wysoki próg wejścia dopuszczać na rynek tylko silnych kapitałowo graczy, zdolnych prowadzić działalność zgodnie z prawem. O ile dla dużych pożyczkodawców wpłata 200 tys. zł kapitału nie stanowi większego problemu, o tyle dla większości z 347 lombardów w Polsce jest to potężne wyzwanie. — Konsultujemy z prawnikami nowe wzory umów. Przeważa pogląd, że umowę przechowania można zamienić na umowę sprzedaży z opcją odkupu dla klienta.

Wielu lombardów nie będzie z pewnością stać na przekształcenie się w spółkę — mówi właścicielka lombardu z Łodzi. Tomasz Ostrowski, partner w zespole Sobolewski-Hajbert, Ostrowski, Rajczakowski, uważa, że jeśli patrzeć na literę prawa, to rzeczywiście lombardy co do zasady podlegają pod reżim ustawy, natomiast duch ubiegłorocznej noweli jest inny.

— Intencją ustawodawcy było uregulowanie pożyczek pozabankowych — taki był cel i pod niego została napisana ustawa. Chodziło o uporządkowanie rynku, zwiększenie przejrzystości i transparentności. Takie znaczenie noweli podkreśla zestaw wymogów dotyczących formy prawnej działalności, zawężający ją do spółek kapitałowych. Lombardom może być trudno do nich się dostosować. Można odnieść wrażenie, że lombardy raczej przypadkowo zostały objęte regulacją, gdyż podpadają pod bardzo pojemną definicję instytucji pożyczkowych, ale specyfika ich działalności jest zupełnie inna — mówi mecenas Ostrowski.

Idąc tropem szerokiego definiowania rynku, lombardy jako instytucje pożyczkowe podlegają, przynajmniej teoretycznie, pod podatek bankowy, a zupełnie praktycznie pod opłaty na utrzymanie Biura Rzecznika Finansowego i wszystkie obowiązki związane z reklamacjami. Z punktu widzenia klienta objęcie lombardów ustawą antylichwiarską ma ten dobry skutek, że jeśli pożyczkodawca naliczy wyższe opłaty niż dopuszczalny limit, będzie mógł skorzystać z sankcji kredytu darmowego, czyli oddać pieniądze bez żadnych kosztów z tytułu oprocentowania i prowizji.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Lombard sp. z o.o.