Wielka Brytania promuje w Unii własne rozwiązania ograniczające bezrobocie.
Rząd brytyjski przewodzący Unii w tym półroczu korzysta z okazji i próbuje forsować własne wizje zmian w Europie. O ile na razie odłożył rozmowy o reformie rynku rolnego, usług i nowego budżetu, o tyle w kwestii rynku pracy i modelu ma coraz więcej do powiedzenia.
David Blunkett, minister ds. pracy i polityki społecznej, przestrzega przed wybuchem demograficznego kryzysu i jego zgubnym wpływem na system emerytalny.
— W ciągu kolejnych 25 lat liczba aktywnych zawodowo Europejczyków spadnie o 7 proc., podczas gdy osób przekraczających 65 lat wzrośnie o 51 proc. Wysokość emerytur w przyszłości zależy więc od redukcji bezrobocia — podkreśla David Blunkett.
Sugeruje też, że Unia powinna brać przykład z rozwiązań brytyjskich: stawiać na większą aktywizację grup społecznych, coraz mocniej wypychanych z rynku pracy: młodzieży, samotnych rodziców i starszych pracowników. Wprowadzając od 1997 r. specjalne programy, Londyn doprowadził do 10- -proc. wzrostu zatrudnienia wśród samotnych rodziców. Podobnie z osobami, które przekroczyły 55. rok życia. W Unii wskaźnik zatrudnienia w tej grupie szacuje się na 40 proc., w Wielkiej Brytanii wynosi 56,2 proc.
Na problemy demograficzne i zagrożenie systemu emerytalnego wielokrotnie zwracała uwagę Komisja Europejska. Jej zdaniem, w 2030 r. w Europie będzie 18 mln mniej dzieci niż dziś. W tym samym czasie liczba pracowników 55- -64 letnich wzrośnie o 24 mln. Osób po 80. będzie 34,7 mln obecnie jest ich 18,8 mln.