Londyn w tubie

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-01-04 00:00

Korki, tłok na ulicach. Koszmar. Trzeba zbudować podziemną kolej. Warszawa początku XXI w.? Nie, Londyn drugiej połowy XIX w.

Korki, tłok na ulicach. Koszmar. Trzeba zbudować podziemną kolej. Warszawa początku XXI w.? Nie, Londyn drugiej połowy XIX w.

Londyn na początku XIX stulecia liczył ponad milion mieszkańców. Kursujące od 1829 r. konne omnibusy czy nieco wcześniejsza kolejka do Greenwich nie ułatwiły problemów komunikacyjnych.

Zejść pod ziemię

Władze wpadły na pomysł, żeby jeździć pod ziemią. Nie one pierwsze. W 1845 r. w Bostonie poprowadzono trzykilometrowy odcinek linii kolejowej pod ziemią. Londyn chciał mieć pod ziemią nie tylko tory, ale też stacje. Prace rozpoczęły się w 1854 r. Postępowały powoli, bo prowadzono je metodą odkrywkową. 10 stycznia 1863 r., za czasów królowej Wiktorii (na zdjęciu u góry), ruszyła pierwsza na świecie sześciokilometrowa linia metra, z trzema stacjami: Paddington, Euston i King’s Cross. Parowozy ciągnęły wagoniki, co wymuszało stworzenie odpowiedniej wentylacji. Dopiero w latach 90. XIX w. pojawiły się elektrowozy.

Drążyć jak krety

Londyńskie metro ruszyło na dobre, gdy po kilku latach zrezygnowano z metody odkrywkowej na rzecz drążenia tunelu specjalną tarczą. W 1884 r. ukończono tzw. pierwszy wewnętrzny krąg metra — 21 km tunelu z 27 stacjami. Po elektrowozach przyszedł czas na automatycznie rozsuwane drzwi (1921 r.) i automaty biletowe (1929 r.).

Dziś metro liczy 414 km. Przewozi 3 mln pasażerów dziennie. Dało też nazwę wszystkim podziemnym kolejkom na świecie, od obsługujących linie Metropolitan Railway — w skrócie metro. Ale w Londynie na podziemną kolejkę mówią tube.