Lotnisko - najdroższe centrum handlowe

Marta Sieliwierstow
11-12-2008, 00:00

Rekordowe czynsze za wynajem lokali i ceny oferowanych produktów — mowa nie o kolejnym centrum handlowym, ale o polskich lotniskach.

Podróżny to lepszy gatunek klienta

Rekordowe czynsze za wynajem lokali i ceny oferowanych produktów — mowa nie o kolejnym centrum handlowym, ale o polskich lotniskach.

Najlepsze gatunki tytoniu, wykwintne trunki i ekskluzywne perfumy to tylko niektóre pozycje z długiej listy produktów, które można kupić w portach lotniczych. Niegdyś dostępne tylko w wolnocłowej Baltonie, teraz do kupienia w coraz większej liczbie sklepów, które toczą zażarty bój o powierzchnie handlowe na lotniskach.

Kosztowny prestiż

Za metr kwadratowy powierzchni handlowej na lotnisku w Łodzi-Lublinku trzeba zaplacić 400 zł, zaś w Krakowie-Balicach — minimum 750 zł netto miesięcznie. To prawie dwukrotnie więcej niż za wynajem lokalu w najdroższym centrum handlowym Warszawy — Złotych Tarasach. Większość lotnisk nie chce podać informacji, ile trzeba płacić u nich; potwierdzają jedynie, że cena ostateczna często jest jeszcze wyższa od minimalnej, która widnieje w ofercie przetargowej. Do należności za wynajem należy zazwyczaj doliczyć standardowe opłaty za media, kaucję równą wartości kilkumiesięcznego czynszu i płaconą co miesiąc prowizję od obrotu z tytułu sprzedaży, wynoszącą średnio około 10-15 proc. — zależnie od tego, czy sprzedaje się papierosy, pamiątki, alkohol, czy kosmetyki. W tym ostatnim przypadku na ogół prowizja jest największa. Jakie firmy stać na taki luksus? Wbrew pozorom chętnych na drogą i prestiżową lokalizację nie brakuje. Sklepy na lotniskach są atrakcyjne dla inwestorów. Potencjalni klienci to przecież nie tylko pasażerowie, ale czasem też osoby odprowadzające lub odbierające ich z lotniska.

Dla wybranych

Wysokie koszty najmu nie są jedyną barierą, którą muszą pokonać przyszli najemcy.

— W ocenie oferty bierze się pod uwagę takie elementy, jak: koncepcja aranżacji powierzchni handlowej, proponowany asortyment (renomowane marki), rozpoznawalność znaku towarowego oferenta czy jego poświadczone listami referencyjnymi doświadczenia w działalności na terenie portów lotniczych lub w innych obiektach użyteczności publicznej — wyjaśnia Piotr Pietrzak z portu lotniczego Kraków-Balice.

Choć lotniska ogłaszają przetargi na wolną powierzchnię, to wysyłają też specjalne zaproszenia do udziału w przetargu. Trafiają one do liderów z poszczególnych branż oraz do firm, które wcześniej były zainteresowane otworzeniem punktu w porcie lotniczym.

— Chcemy, aby były u nas obecne sprawdzone marki. Przykładem mogą być znane restauracje i kawiarniane, jak np. Sami Swoi, Pijalnie Czekolady Wedla, Coffee Heaven, Nescafe czy Inmedio Cafe — przyznaje Jakub Mielniczuk, rzecznik prasowy portu lotniczego w Warszawie.

Biorąc pod uwagę kwoty, które trzeba płacić za wynajem, oraz wymagania poszczególnych lotnisk, nie dziwi że na większości rodzimych portów królują przedstawiciele dużych sieci handlowych, a rzadziej lub prawie wcale pojedyncze firmy niezależne od koncernów.

Dużym się opłaca

O ile oczywista jest na lotnisku obecność sklepów z pamiątkami, kawiarni i restauracji, w których można sobie skrócić czas oczekiwania, to pewne zdziwienie wywołują sklepy z brylantami czy ze skórzanymi ubraniami. Ale to właśnie te branże potrafią podołać dużym obciążeniom organizacyjnym i finansowym, związanym z zarządzaniem sklepami na lotniskach.

Prawie każdy podróżny kojarzy kawiarnie Voyage Cafe, sklepy 1 Minute, restauracje Business Shark czy salony prasowe Realy i Inmedio, ale nie każdy wie, że wszystkie są zarządzane przez jedną firmę HDS, która ma 45 różnych lokali na 9 z 12 polskich lotnisk, i jest swego rodzaju potentatem. Ale nie wszystko złoto, co się świeci.

— Lokalizacje są różne i wyniki sklepów okazują się również bardzo różne — w zależności od intensywności ruchu pasażerskiego, kosztów najmu, dokładnej lokalizacji, obecności konkurencji itp. Jedne okazują się opłacalne, inne — nie — mówi Dorota Karnkowska, reprezentująca HDS.

W czym tkwi fenomen sklepów na lotniskach? Być może w tym, że tysiące oczekujących podróżnych często decydują się na przypadkowe zakupy, których nie zrobiliby w innej sytuacji. Znaczenie może mieć również to, że cudzoziemcy opuszczający nasz kraj, na lotniskach chętnie wydają resztki polskiej gotówki. No i chyba najważniejszy powód, że większość z osób, które stać na podróże lotnicze, to klienci o zasobnych portfelach. I nie zmienia tu wiele rozwój tanich linii lotniczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Lotnisko - najdroższe centrum handlowe