Łowcy: nie ma ochrony

Tadeusz Markiewicz, Anna Maria Seroczyńska
opublikowano: 07-05-1999, 00:00

Łowcy: nie ma ochrony

Headhunterom można tylko nieco utrudnić życie

Łowcy głów są pożądani, gdy firmie brakuje fachowca i trzeba kogoś znaleźć, ale przeklinani, jeśli „wyjmą” cennego pracownika z jej struktur. W tym drugim wypadku, ich działanie może ograniczyć tylko dobra polityka personalna, zapewniająca zatrudnionym godziwe wynagrodzenie, szanse rozwoju i karierę. Pojawiające się od czasu do czasu obostrzenia administracyjne są skuteczne tylko na krótką metę.

Pragnący zachować anonimowość prezes średniej wielkości spółki narzeka na efekty działań łowców głów. W ciągu kilku miesięcy stracił kilku cennych pracowników, którzy zajmowali kluczowe pozycje w firmie. Przyznaje, że nie wie, co w tej katastrofalnej sytuacji ma zrobić, by powstrzymać zabójczy dla firmy proces. Specjaliści ds. zarządzania zasobami ludzkimi znają tylko jedną odpowiedź — prowadzić taką politykę personalną, która spowoduje, że w kierowanej przez niego firmie tego typu sytuacje staną się rzadkością. Ciekawą opinię w tej materii mają sami łowcy głów.

— Przyznam się, że w żaden specjalny sposób nie chronię swoich pracowników przed konkurentami, którzy chcieliby ich widzieć w swoich szeregach. Moim zdaniem, po prostu muszę zapewnić im jak najbardziej atrakcyjne miejsce pracy. Jednak nie ma takiej siły, która by powstrzymała pracowników przed kontaktami z innymi headhunterami — mówi Piotr Kociołek z łódzkiej firmy doradztwa personalnego Beaver.

Bieg z przeszkodami

— Słowo „obrona” przed działaniami specjalistów od executive search nie jest właściwe. Ci bowiem znają wartość rynkową kandydatów i po prostu proponują im inną opcję. Czasami odbieramy telefony z pretensjami od szefów firm, których pracownikom proponujemy nowe miejsce pracy. Najciekawsze jest to, że osoby, które w takiej sprawie dzwonią, same przy pomocy doradców personalnych zmieniały pracę — zauważa Wojciech Borsucki, dyrektor zarządzający Hill International.

Czasami w przedsiębiorstwach stosowane są administracyjne obostrzenia, które miałyby ograniczyć działania łowców głów. Jak mówi Piotr Kociołek, jedna z brazylijskich firm ponoć automatycznie blokuje połączenia telefoniczne od znanych spółek, zajmujących się executive search. Ten sposób chyba nie jest skuteczny, skoro zawsze można do potencjalnego kandydata zadzwonić z telefonu komórkowego. Jak twierdzi nasz rozmówca, dział recepcji może jednak nieco utrudnić życie researcherom, którzy w samej firmie chcą się dowiedzieć, która osoba zajmuje interesujące ich stanowisko. Zorientowany pracownik może odmówić udzielenia takiej informacji. Jeszcze innym sposobem powstrzymania łowców głów jest... skorzystanie z ich usług. Firmy, zajmujące się executive search, deklarują, że wśród pracowników swoich klientów przez jakiś czas (zwykle rok) nie będą aktywnie poszukiwać kadr dla konkurencji. Takie rozwiązanie nie chroni jednak przed łowcami z innych spółek doradczych. Jest jeszcze inne rozwiązanie. Dwie konkurujące firmy mogą zawrzeć między sobą dżentelmeńską umowę, że nie będą sobie podkupywały kadr. Wówczas temu porozumieniu muszą się podporządkować pracujący na ich zlecenie headhunterzy.

Krótka meta

Francois Nail, prezes Naj International, uważa, że firmy nie mogą uciec od działań headhunterów, tak jak nie mogą pominąć faktu istnienia konkurencji.

— Jednym z wymogów funkcjonowania nowoczesnej firmy jest otwartość na konkurencję. Nie ucieknie się od faktu, że ludzie kontaktują się ze światem zewnętrznym. Niedopuszczanie do takich kontaktów działa tylko na krótką metę. Trzeba po prostu spełnić oczekiwania pracowników i ich wymagania wobec firmy — podsumowuje Francois Nail.

KTO TU RZĄDZI: To same firmy powinny starać się o zatrzymanie pracowników. Wymaga tego od nich sytuacja na rynku pracy dla menedżerów — mówi Francois Nail z Naj International. fot. B. Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz, Anna Maria Seroczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Łowcy: nie ma ochrony