Mabion dostał rykoszetem przez fuzję

opublikowano: 30-07-2019, 22:00

Mylan, który ma być unijnym dystrybutorem Mabionu, połączy się ze spółką z grupy Pfizer mającą już w portfelu konkurencyjny lek.

Nawet w luźnym związku — gdy jeden z partnerów wiąże się z kimś innym — ten drugi cierpi. We wtorek kurs notowanego na GPW Mabionu spadał momentami nawet o 10 proc., bo amerykańska grupa farmaceutyczna Mylan, jeden z największych na świecie producentów leków generycznych, ogłosiła plan połączenia ze spółką Upjohn, zależną od koncernu Pfizer i znaną m.in. z produkcji viagry. Po połączeniu akcjonariusze Pfizera będą mieli 57 proc. walorów nowej spółki. Dla Mabionu to kłopotliwe, bo trzy lata temu związał się z Mylanem umową, na mocy której Amerykanie będą kluczowym dystrybutorem jego flagowego produktu: leku biopodobnego MabionCD20. Tymczasem Pfizer ma już w portfelu konkurencyjny produkt, który zamierza wkrótce wprowadzić na rynek.

— Zdarzenie to nie ma wpływu na codzienną współpracę zespołów Mabion i Mylan w zakresie rejestracji leku MabionCD20 na rynku europejskim. W przypadku wystąpienia zmian w tym obszarze spółka poinformuje o tym rynek za pośrednictwem oficjalnych kanałów. Pfizer nie wniesie do nowo powstałego podmiotu projektów związanych z rozwojem leków biopodobnych. Dodatkowo w dostępnych materiałach pojawiają się informacje, że Pfizer będzie koncentrował się na innowacyjnych projektach, co może sugerować, że leki biopodobne nie będą kluczowym obszarem rozwoju — poinformował w specjalnym oświadczeniu Sławomir Jaros, członek zarządu Mabionu ds. operacyjnych i naukowych.

Lekowa perełka

Mabion jest wyceniany na GPW na ponad 1,1 mld zł. To w dużej mierze zasługa projektu MabionCD20, w ramach którego spółka opracowała lek biopodobny do rytuksymabu, sprzedawanego przez koncern

Roche. Rytuksymab, wykorzystywany w leczeniu nowotworów (chłoniaków i białaczki) oraz chorób autoimmunologicznych, to dla Roche’a jedna z pereł w koronie. W szczytowym okresie jego sprzedaż sięgała globalnie 7,5 mld USD rocznie, a w ubiegłym roku wyniosła 6,9 mld USD, z czego za około jedną czwartą odpowiadał rynek unijny. Podstawowe patenty chroniące ten lek już jednak wygasły — w Unii Europejskiej w 2013 r., a w USA — w 2016 r.

Inne firmy farmaceutyczne intensywnie pracowały nad wprowadzeniem na rynek leków biopodobnych. W Unii Europejskiej w 2017 r. zostały zarejestrowane dwa z nich — jeden produkowany przez koreański Celltrion (współpracujący z koncernem Teva), a drugi przez Sandoz, należący do Novartisu. W kolejce są następne. Mabion na początku lipca informował, że otrzymał ostatnią rundę pytań od Europejskiej Agencji Leków i liczy na uzyskanie pozytywnej opinii rynkowego regulatora w czwartym kwartale tego roku, co otworzyłoby drogę do dopuszczenia leku na rynku unijnym. Wnioski o rejestrację złożyły też koncerny Amgen i Pfizer. Ten ostatni, jak szacują analitycy DM PKO BP, powinien rozpocząć sprzedaż w Unii Europejskiej około sześć miesięcy przed Mabionem, który może być do tego zdolny pod koniec przyszłego roku.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Kłopotliwa fuzja

Tymczasem pod koniec 2016 r. Mabion podpisał umowę z Mylanem, który zapewnił sobie dzięki niej prawo do dystrybucji MabionuCD20 w Unii Europejskiej i krajach bałkańskich. Polska spółka otrzymała za to 15 mln USD płatne z góry. Kolejne pieniądze od Mylanu wpływają i mają wpływać do polskiej spółki za osiąganie kamieni milowych przed wprowadzeniem leku na rynek — łącznie chodzi nawet o 30 mln USD. Później mają do tego dojść sowite tantiemy ze sprzedaży leku, które — według analityków DM PKO BP — przez najbliższą dekadę tylko w Unii Europejskiej mogą przekraczać 100 mln EUR rocznie.

Wszystko to ma się przekładać na około 250 mln zł rocznych przychodów dla polskiej spółki z samego rynku unijnego. Dodatkowo według DM PKO BP Mabion może wejść na rynek amerykański w połowie 2023 r. i docelowo generować tam z samych tantiem ponad 200 mln zł rocznie. W USA do tej pory lek biopodobny udało się zarejestrować dwóm konkurentom Roche’a — pierwszy był Celltrion, a w lipcu tego roku zrobił to właśnie Pfizer. Połączenie się przez jego spółkę zależną z Mylanem rodzi dla Mabionu nowe ryzyko, bo z Amerykanami wiążą go dodatkowe umowy.

„Mylan posiada wyłączne prawa do poszerzenia zakresu stosowania umowy z rynku europejskiego do praw obejmujących cały świat — opcja ta pozostaje w mocy przez okres 30 dni od daty otrzymania ostatecznego sprawozdania ze spotkania z FDA. Data spotkania nie została jeszcze wyznaczona, więc przysługujące Mylan prawo uniemożliwia Mabionowi rozpoczęcie rozmów dotyczących współpracy partnerskiej z innymi podmiotami” — zwracali uwagę analitycy DM PKO BP w raporcie opublikowanym 26 lipca.

Na zamknięciu wtorkowej sesji na GPW za jedną akcję Mabionu płacono 81 zł. Trzy wydające rekomendacje dla spółki biura maklerskie wyceniają te walory wyżej — w każdym wypadku na ponad 100 zł za akcję. Wczoraj analitycy zajmujący się Mabionem nie chcieli komentować sprawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy