MAŁE PLACÓWKI BĘDĄ ZAMYKANE

Marcin Bołtryk
opublikowano: 14-09-2000, 00:00

MAŁE PLACÓWKI BĘDĄ ZAMYKANE

Inwestycje zostaną skoncentrowane na dużych oddziałach granicznych

DO LIKWIDACJI: Zbigniew Bujak, prezes GUC zapowiada likwidację małych, najgorzej wyposażonych posterunków celnych.W Polsce funkcjonuje 19 urzędów celnych, 178 oddziałów i 223 posterunki. fot. BS

Zbigniewa Bujaka, prezesa Głównego Urzędu Ceł, nie zaskakują opinie przedsiębiorców dotyczące problemów we współpracy z celnikami. Sytuację ma poprawić m.in. integracja systemów informatycznych urzędów, wprowadzenie elektronicznego zgłoszenia celnego i... likwidacja małych posterunków celnych.

„Puls Biznesu”: Przeprowadziliśmy ankietę wśród firm branży transportowej. Przedsiębiorcy skarżyli się przede wszystkim na złe prawo celne i organizację pracy celników. Czy zaskoczył Pana wynik naszych badań?

Zbigniew Bujak: Nie, ucieszyło mnie natomiast, że przedstawione przez „Puls Biznesu” opinie dużych przewoźników pokrywają się z sygnałami, jakie do mnie docierały z innych źródeł.

Skoro problemy branży transportowej nie są Panu obce, jakie działania Pan i podległy Panu urząd podejmują, aby sytuacja się poprawiła?

— Znamy problemy przewoźników, zwłaszcza na mniejszych przejściach granicznych. Wiemy też o tym, że dopóki te oddziały nie dostaną od nas solidnego wsparcia, dopóty nie uzyskają możliwości solidnego wykonywania pracy. Nie jesteśmy w stanie wyposażyć wszystkich małych przejść i oddziałów w komputery, wagi i inny niezbędny sprzęt. Zamierzamy kontynuować politykę likwidacji małych posterunków. Będziemy inwestować w duże placówki, czyli oddziały przygotowane pod względem architektonicznym i technologicznym do skutecznej i szybkiej obsługi przewoźników. Nasze działania będą delikatniejsze na tzw. ścianie wschodniej, z uwagi na dużą liczbę małych firm w tym rejonie. Niewielkiego przedsiębiorcy może być nie stać na dojechanie do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów centrum obsługi. Może nie mieć również pieniędzy na usługi profesjonalnego spedytora. Poza tym popieramy inicjatywy samych przedsiębiorców w tworzeniu centrów logistycznych, z odpowiednimi warunkami do działania służb celnych.

Kiedy dokładnie firmy branży transportowej mogą się spodziewać poprawy sytuacji na przejściach granicznych?

— Uzyskanie pełnej sprawności jest związane z dobrą współpracą z agencjami celnymi, co oznacza odpowiednie przygotowanie i wymianę dokumentów. Dokument elektroniczny jest kluczem do sukcesu. Pod koniec 2002 r. nastąpi integracja systemów informatycznych i mam nadzieję, że będzie już funkcjonowało elektroniczne zgłoszenie celne. Program ten nazywa się Celina i ma fundamentalne znaczenie dla poprawy jakości obsługi. 2002 rok zakończy również zmiany strukturalne, które prowadzą do koncentracji i wyposażenia w odpowiedni sprzęt tych oddziałów, które zyskają kluczowe znaczenie po wstąpieniu do UE.

Przedsiębiorcy wskazują na konkretne kłopoty. Czy GUC próbuje rozwiązać problemy, które napotykają firmy, pragnące korzystać z tzw. procedur uproszczonych?

— Tak, jest to problem, którego rozwiązanie radykalnie i szybko poprawi sytuację firm. Chodzi o wprowadzenie takich regulacji prawnych, które rozwiną procedury uproszczone. Zgadzam się, że są one zbyt uciążliwe. Z jednej strony, sytuację poprawi wprowadzenie elektronicznego zgłoszenia. Wtedy wiele procedur kontrolnych będzie przeprowadzał komputer. Pragnę jednak zaznaczyć, że procedura uproszczona nigdy nie będzie dla firm łatwa i przyjemna, ponieważ jej istotę stanowi samoobsługa. Przedsiębiorca sam ładuje towar, wylicza i odprowadza należności celne i podatkowe oraz zakłada plomby. Firmy, które chcą z tych procedur korzystać, będą musiały przyłożyć się do organizacji i zapewnić odpowiednią kontrolę wewnętrzną. Będą przecież sprawdzane. Chciałbym zapewnić opłacalność stosowania tych procedur. Dlatego ponowiłem swój wniosek do ministra finansów o wydłużenie terminu płatności dla firm korzystających z uproszczonych procedur celnych. Dzisiaj mają one siedem dni na uregulowanie należności, podczas gdy na rynkach UE przedsiębiorcy mogą wnieść opłaty nawet po 46 dniach.

Przewoźnicy biorący udział w naszej ankiecie proponowali, aby oddziały celne na granicach funkcjonowały 24 godziny na dobę. Czy w Polsce jest to możliwe?

— Jesteśmy gotowi podjąć takie działania. W kilku miejscach, w ramach eksperymentu oddziały były czynne przez całą dobę, ale to się nie sprawdziło. Liczba zgłoszeń w nocy jest znikoma, a koszty związane z utworzeniem nowych etatów ogromne. Mimo to, jesteśmy w stanie elastycznie dostosowywać czas pracy urzędów celnych do warunków na granicach. Jednak trzeba pamiętać o tym, że w odprawach uczestniczy nie tylko służba celna. Aby wszystko na granicy działało, pracować musi agencja celna, bank oraz inne służby.

Przedsiębiorcy zauważają, że wprowadzane w Polsce, coraz to nowe, szczegółowe przepisy związane z towarowym ruchem międzynarodowym, sprzyjają korupcji. Czy jest tak rzeczywiście ?

— Są regulacje, które z założenia miały być antykorupcyjne, a w rzeczywistości są korupcjogenne. Jako przykład podaję zawsze przepis, w którym jest mowa o obowiązku przedstawiania oryginału faktury. W wyniku obowiązywania tego prawa celnikowi nie wolno odprawić nawet listu bez oryginału faktury. Wydaje mi się, że twórca nie przewidział, że powstanie problem definicji: co to jest faktura i co to jest oryginał. Na tym tle często dochodzi do podejrzanych sytuacji. Jeżeli firma czeka na część do maszyny, której przestój kosztuje tysiące złotych na godzinę, to w wypadku gdy nie ma oryginału faktury, zapłaci każdą sumę, aby tę część dostać.

BEZ WYDATKÓW: W ankiecie, której wyniki opublikowaliśmy 7 września 2000 r., firmy wskazały, że do poprawy sytuacji wystarczy dobra wola urzędników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / MAŁE PLACÓWKI BĘDĄ ZAMYKANE