Witany z nadzieją, żegnany z ulgą. Prezes Agory
Medialna spółka odrzuciła Marka Sowę jak obcy przeszczep. Analitycy radzą koncernowi: nie zbaczajcie z kursu, kupcie TV Puls.
Młody, błyskotliwy, przystojny, jeździ jaguarem, lubi blichtr. To kłuło w oczy styropian. Czyli starą gwardię Agory, przyzwyczajoną do etosu intelektualisty. W większości rozmów o przyczynach odejścia Marka Sowy przewija się motyw różnicy w kulturze korporacyjnej byłego już prezesa i tej godnej podziwu, ale specyficznej i hermetycznej korporacji.
— Mam wrażenie, że pan Marek Sowa nie jest osobowością tego pokroju, by był w stanie wyraźnie zaznaczyć swoją obecność w tej bardzo trudnej spółce. W Agorze większość podwładnych stanowią jej właściciele. Trudno taką firmą zarządzać — mówi Jakub Bierzyński, prezes OMD Poland.
Zawiedzione nadzieje
Nominacja Marka Sowy wzbudziła wielkie nadzieje na rynku na zmianę kursu koncernu, który połowę przychodów ma z "Gazety Wyborczej", i to po wielu latach prób dywersyfikacji działalności. Jego odejście po 14 miesiącach większość analityków witało z ulgą.
— Marek Sowa nic nie wniósł do tej firmy, a zaniedbał "Gazetę Wyborczą". Może udziałowcy stwierdzili, że kontynuacja tego typu polityki nic dobrego nie wróży. W trudnych czasach trzeba twardej ręki i potężnej wiedzy na temat korporacji — mówi Jacek Czynajtis, członek zarządu Media Express, wydawcy "Super Expressu".
Na pewno nie pomogły Markowi Sowie wyniki koncernu. Koszty operacyjne wzrosły o 5 proc. w dziewięciu miesiącach tego roku, a zysk netto spadł prawie o 30 proc., przy stabilnych przychodach. W ostatnim kwartale spadły przychody z reklam "GW", lokomotywy Agory. Kryzys kryzysem, ale "GW" zawsze trzymała się mocno.
Trader i długo, długo nic
Agora podała, że Marek Sowa odszedł z przyczyn osobistych. Spółka i sam zainteresowany nie chcą się wypowiadać ponad giełdowy komunikat.
— Jego odejście to splot czynników. Charakterologiczny, związany z brakiem porozumienia z pozostałymi osobami w zarządzie. Osobisty, związany z rozbieżnością wizji w spółce i obawami Marka Sowy, że nie będzie miał pomysłu na przejście trudnego roku dla Agory. I presja ze strony mniejszościowego akcjonariusza — BZ WBK — mówi Rafał Oracz, dyrektor generalny CR Media Consulting.
Pracownicy Agory mówili, że Marek Sowa głównie grał w golfa i bywał. W rewanżu podobno Sowa mówił o reszcie zarządu: "oni". Były prezes Agory jest kojarzony głównie z kontrowersyjną transakcją kupna Tradera za 116 mln zł. Podobno Marek Sowa skarżył się, że nawet decyzję o przejęciu serwisu, której odium spadło na niego, podjęli kierownicy odpowiednich działów.
— Decyzję o zakupie Trader. com podjął zarząd Agory — ucina Urszula Strych, rzecznik Agory.
Kupcie TV Puls
Bez odpowiedzi zostanie pytanie, czy zrezygnował, bo nie miał siły walczyć z całą resztą koncernu, czy też spółka zrezygnowała z niego, bo nie miał realnej wizji rozwoju. Mówiło się o planach współpracy z TV Puls, kupnie Superstacji. Plany nigdy się nie zmaterializowały. Ale 14 miesięcy to krótki okres na pokazanie rezultatów strategii.
— Marek Sowa to na pewno doświadczony menedżer, z dużą wiedzą o rynku — mówi Piotr Walter, prezes TVN.
Nagła rezygnacja Marka Sowy to fiasko zarówno jego samego, jak i Agory.
— Kiedyś Wanda Rapaczyńska miała propozycję kupienia TV Wisła, jeszcze zanim powstał TVN. Nie zdecydowała się. To stały grzech firmy. Nie potrafi wyjść poza "Gazetę Wyborczą" — mówi Ryszard Krajewski, prezes Superstacji.
— Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu. Byleby nie był to zmierzch Agory — dodaje Rafał Oracz.
Analitycy spodziewają się teraz cięcia kosztów i zwolnień. Piotr Niemczycki to wybitny znawca prasy, ma poważanie w spółce, którą zna na wylot. Większość analityków zastanawia się, dlaczego został prezesem dopiero teraz, a nie 14 miesięcy temu. Jest tylko jedna obawa: że Agora zasklepi się w obronie pozycji "GW".
— Sugerowałbym bardziej odważną budowę obecności w internecie i wejście w telewizję. Agora może budować stację pod platformę cyfrową telewizji naziemnej. Dobrym wyjściem byłoby kupno TV Puls — mówi Jakub Bierzyński.