DM Banku Ochrony Środowiska (DM BOŚ) wprowadził na wszystkich rachunkach foreksowych ochronę przed ujemnym saldem. Oznacza to, że od 25 września 2017 r. w wyniku zmiany kursów strata klienta nie może przekroczyć kwoty, jaką ma na rachunku. Z początkiem października 2017 r. taki sam bezpiecznik oferuje X-Trade Brokers DM (XTB).
— Będzie nas to kosztować, ale naszą konkurencją nie są polskie biura maklerskie. Naszą konkurencją są firmy zagraniczne i na ich tle możemy się dzięki temu wyróżnić, tak jak wyróżniamy się dzięki kontraktom na kryptowaluty — mówi Omar Arnaout, prezes XTB.
Na foreksie straty mogą przewyższyć kwotę zdeponowaną na rachunku, więc ochrona klientów przed ujemnym saldem na pewno dobrze brzmi. Z drugiej strony, nie ma chyba brokera, który nie stosowałby mechanizmu margin call. Gdy w wyniku niekorzystnych dla klienta zmian na rynkachpieniędzy na rachunku robi się zbyt mało w stosunku do otwartych pozycji, klient jest wzywany do dopłaty. Jeśli nie dokona wpłaty, a saldo zejdzie nieco niżej poziomu margin call, wszystkie pozycje są automatycznie zamykane.
— W tygodniu nie ma praktycznie żadnego zagrożenia ujemnym saldem. By do niego doszło, handel po weekendzie musi rozpocząć się z istotną luką cenową, czyli na znacząco innych poziomach, niż zakończył się w poprzednim tygodniu — przyznaje Omar Arnaout.
— Generalnie jest to opcja na każdą sytuację kończącą się luką cenową. Statystycznie problem dotyczy głównie weekendów, ale również w dzień roboczy może dojść do sytuacji, gdy płynność na rynku wysycha, a margin call ma szanse zadziałać tylko wtedy, gdy na rynku jest płynność — dodaje Sebastian Zadora, ekspert od foreksu w DM BOŚ. Sztandarowym przykładem dnia roboczego, który wpędził graczy foreksowych w ujemne salda, był tzw. czarny czwartek z 2015 r., gdy szwajcarski bank centralny zerwał powiązanie kursu franka z euro. Znamienne jednak, że DM BOŚ i XTB działają w modelu market makera. W praktyce są więc stroną transakcji z klientem. Strata klienta w dość prosty sposób może się więc przekładać na zysk brokera. Drugi model funkcjonowania brokerów foreksowych to ECN, w którym broker po prostu pośredniczy w przekazywaniu zleceń na rynek międzybankowy, tak jak w przypadku obsługi rachunków giełdowych. Zarabia na prowizji, a nie różnicach w cenach kupna i sprzedaży.
— Broker działający w modelu market makera, który zarabia na stratach klientów, wprowadzając ochronę przed ujemnymsaldem, po prostu ogranicza swój zarobek. Dla nas wprowadzenie ochrony przed ujemnym saldem jest bardziej problematyczne — przyznaje Jakub Wójtowicz z Alior Banku, który jako pierwszy zaoferował w Polsce formułę ECN.
— Jest zasadnicza różnica w modelu zarządzania ryzykiem w modelu market makera i ECN. Nie mam doświadczenia w ECN, ale zgadzam się, że w tym przypadku ochrona przed ujemnym saldem jest większym ryzykiem dla firmy — mówi Sebastian Zadora.