Maserati Grecale: Grand tourer, który nie wie, że jest SUV-em

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2026-03-06 13:38

SUV-y z założenia miały być praktyczne, rozsądne, niezawodne i miejscami nieco… nudne. Do Modeny, stolicy Maserati, ta wiadomość nigdy nie dotarła.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W historii marki Maserati nie brakowało przełomowych momentów, ale niewiele z nich było aż tak symbolicznych, jak pojawienie się Maserati Grecale. Z jednej strony ten model miał uratować sprzedaż marki w czasach SUV-owej gorączki, a z drugiej udowodnić, że nawet w świecie wysokich nadwozi wciąż można zbudować auto poruszające się z gracją godną włoskiej duszy. Doprawdy niewiele marek potrafi tak doskonale „usuvowić” swoje klasyki, by nie straciły grama charakteru. Jedną z nich jest bez wątpienia Porsche, inną – również bez wątpienia – Maserati.

Bo choć Grecale jest produktem epoki globalizacji i wielkich koncernów, to jednocześnie pozostaje jednym z ostatnich samochodów, które próbują mówić językiem dawnego, romantycznego motoryzacyjnego świata z Modeny. Językiem, który dla coraz mniejszej liczby klientów jest zrozumiały.

Skąd się wziął Grecale

Najnowsza historia Maserati (ta z XXI w.) to opowieść o szukaniu miejsca między ekskluzywnością i skalą produkcji. Marka przez dekady była kojarzona przede wszystkim z eleganckimi grand tourerami i sportowymi sedanami, jak Maserati Ghibli czy Maserati Quattroporte. Wcześniej z ultrawyścigowymi konstrukcjami. Prawdziwy przełom (ten zasięgowy) przyniósł jednak dopiero pierwszy SUV – Maserati Levante – który pokazał, że nawet tak tradycyjna marka może odnaleźć się w świecie luksusowych aut o podwyższonym nadwoziu. Grecale pojawiło się w 2022 r. jako młodszy, bardziej kompaktowy brat Levante. Nazwa – zgodnie z tradycją Maserati – pochodzi od wiatru śródziemnomorskiego. Podobnie jak wcześniej Levante, Bora czy Khamsin, także Grecale ma w nazwie coś z natury i żywiołu.

Grecale dostało w Maserati szczególną rolę. Model miał zwiększyć sprzedaż, przyciągnąć nowych klientów i jednocześnie utrzymać wizerunek marki. Innymi słowy, Grecale miało być dla Maserati tym, czym dla Porsche jest (a raczej był) Porsche Macan – bestselerem.

Maserati kontra niemiecki porządek

W świecie SUV-ów klasy premium Grecale trafiło w samo centrum pola bitwy. Po jednej stronie stoją perfekcyjnie dopracowane konstrukcje niemieckie – wspomniany Macan, BMW X3 czy Mercedes-Benz GLC. Samochody niezwykle kompetentne, szybkie, świetnie wykonane, ale też… dość przewidywalne. Maserati gra zupełnie inną melodię. Grecale nie próbuje być najbardziej racjonalnym wyborem w klasie. Nie jest też najtańszy ani najbardziej praktyczny. Zamiast tego oferuje coś, do czego najlepiej pasuje określenie włoski styl lub dolce vita. To samochód, który bardziej się czuje, niż analizuje. Zarówno podczas jazdy, jak i podczas podejmowania decyzji o zakupie. Największą siłą Grecale jest jego osobowość. Dizajn, proporcje i detale sprawiają, że auto natychmiast wyróżnia się na tle konkurencji. W świecie, w którym wiele SUV-ów wygląda jak różne wariacje na temat jednego projektu, Grecale pozostaje z dala od tego nurtu. Dbałość o detale, materiały i subtelny szyk. Doprawdy bardziej jak od krawca niźli inżyniera. Bardziej do niego pasuje dobrze skrojony niż ładny.

Ale prawdziwa magia zaczyna się dopiero po uruchomieniu silnika. Bo Włosi od zawsze przywiązywali ogromną wagę do dźwięku i traktowali akustykę jako element dizajnu. W Maserati to niemal filozofia. W czasach, gdy wiele aut korzysta z elektronicznych wzmacniaczy emocji, Grecale – zwłaszcza w topowej wersji Trofeo – oferuje coś autentycznego. To jeden z najlepiej brzmiących silników V6 dostępnych dziś na rynku, pozbawiony sztucznych efektów. Tylko czysta mechanika i słyszalna precyzja inżynierów projektujących układ wydechowy. I to właśnie ten dźwięk wespół z elegancko skrojonym wnętrzem sprawia, że jazda tym autem ma w sobie coś teatralnego.

Oczywiście nie ma sensu udawać, że wszystko jest idealne. Maserati od lat zmaga się z opinią marki pięknej, ale czasem kapryśnej. Dotyczy to zarówno drobnych problemów jakościowych, jak też elektroniki. W świecie niemieckiej perfekcji taki temperament bywa odbierany jako wada, ale dla wielu właścicieli to po prostu część charakteru. Dodajmy – nieodłączna.

„Donna e motori, gioie e dolori” – mawiają Włosi (kobiety i samochody, radości i kłopoty). To kwintesencja włoskiego podejścia do motoryzacji. To kwintesencja Maserati. Marki, która nigdy nie była dla praktyków. Zawsze dla romantyków.

Serce supersamochodu

Grecale ma długość 4,85 m i rozstaw osi 2,9 m, co zapewnia sporo przestrzeni w kabinie i bagażnik o pojemności do 570 l. Do wyboru masz 300 KM (Grecale GT) lub 350 KM (Grecale Modena). Pierwsza wersja zapewnia sprint od 0 do 100 km/h w 5,6 s, druga w 5,5 s. W obu przypadkach prędkość maksymalna to 240 km/h. Zarówno w GT, jak i Modenie pod maską pracuje doładowany, czetrocylindrowy silnik benzynowy wspomagany układem mild-hybrid (to też jedna z lepiej brzmiących jednostek w swojej lidze). Topowa odmiana Grecale nosi oznaczenie Trofeo i jest czymś więcej niż tylko najmocniejszą wersją. Pod maską pracuje tutaj silnik Nettuno – ta sama konstrukcja, która napędza… Maserati MC20.

Model MC20 to prawdziwy supersamochód i jednocześnie symbol nowej ery marki z Modeny. Dwumiejscowe coupé z centralnie umieszczonym silnikiem zostało zaprojektowane przede wszystkim z myślą o osiągach i emocjach z jazdy. Nettuno to autorski silnik Maserati. To trzylitrowe V6. W MC20 rozwija 630 KM. I to właśnie ta jednostka trafiła do Grecale. Ma nieco mniejszą moc (530 KM) i została ucywilizowana, aby lepiej pasowała do charakteru luksusowego SUV-a. W przeciwieństwie do Maserati MC20, gdzie jednostka znajduje się centralnie za kabiną i ma bardzo agresywną charakterystykę, w Grecale pracuje z przodu i jest nieco grzeczniejsza – bardziej elastyczna i przystosowana do codziennej jazdy. Dzięki temu kierowca Grecale otrzymuje samochód praktyczny i komfortowy, który jednocześnie dzieli część technologii z rasowym supersamochodem.

Dzięki „spupersercu” Grecale Trofeo przyspiesza od 0 do 100 km/h zaledwie w 3,8 s, a prędkość maksymalna to imponujące 285 km/h – osiągi, które w świecie SUV-ów plasują go w absolutnej czołówce. SUV ważący ponad dwie tony potrafi poczuć się niczym rasowy samochód sportowy, łącząc moc i dynamikę z komfortem i praktycznością na co dzień. To sprawia, że prowadzenie Grecale Trofeo daje wrażenie obcowania z częścią technologii supersamochodów bez rezygnacji z wygody i codziennej użyteczności. Grecale doprawdy nie próbuje udawać sportowego auta. Ono nim po prostu jest. Układ kierowniczy jest szybki, zawieszenie potrafi być zarówno komfortowe, jak i niezwykle zwarte. Najbardziej imponuje jednak balans. Auto jest szybkie, ale nie brutalne. Dynamiczne, ale wciąż eleganckie. Nawet przy bardzo wysokich prędkościach zachowuje charakter grand tourera, a nie torowego SUV-a. To trochę tak, jakby ktoś próbował połączyć temperament sportowego auta z manierami włoskiego coupé. I trochę tak jakby… mu się udało.

Samotny gracz w segmencie sportowych SUV-ów

Jeszcze niedawno najbliższym rywalem był Macan w wersji spalinowej. Wraz z jego elektryfikacją sytuacja zaczyna się jednak zmieniać. W klasie kompaktowych SUV-ów z prawdziwie sportowym silnikiem Grecale Trofeo pozostaje dziś niemal samotne. Alternatywy? Alfa Romeo Stelvio Quadrifoglio, BMW X3 i Mercedes-AMG GLC 63. Ale każdy z tych samochodów gra trochę inną rolę. Niemcy są bardziej techniczni. Alfa – bardziej agresywna i mniej premium. Mówiąc krótko, Grecale Trofeo nie ma konkurencji. Ale nie ma też łatwo. Grecale jest obecnie najważniejszym zasięgowym modelem w gamie Maserati i pod względem sprzedaży rzeczywiście stał się jego bestsellerem. W 2023 r. odpowiadał za około 53 proc. dostaw marki, co pokazuje, jak dużą rolę odgrywa w strategii producenta. Jednocześnie jego sprzedaż nie spełniła wszystkich oczekiwań – po początkowym wzroście produkcja spadła z około 17 tys. egzemplarzy w 2023 r. do około 7 tys. w 2024 r. Pogorszyły się też wyniki całej marki. Oznacza to, że Grecale jest najpopularniejszym Maserati, ale skala sprzedaży pozostaje niewielka w porównaniu z rywalami w segmencie premium.

Koncern Stellantis analizuje dziś przyszłość marki i jej strategię. Część planów elektryfikacji została spowolniona, a nowe modele są odkładane. Innymi słowy, Maserati znajduje się w jednym z najbardziej niepewnych momentów swojej historii. I właśnie dlatego Grecale jest tak ważne. To samochód, który musi udowodnić, że Maserati, jakie znamy, wciąż ma sens.

Maserati wciąż ma znaczenie

We Włoszech Maserati nie jest po prostu producentem samochodów. To symbol. Tak jak opera, espresso czy architektura Mediolanu. To marka, która zawsze była trochę irracjonalna, czasem kapryśna, czasem niedoskonała, ale zawsze piękna. W wielu krajach trudno to zrozumieć. Bo współczesna motoryzacja nauczyła nas myśleć w kategoriach tabel, danych technicznych i rankingów niezawodności. A Maserati działa według innych zasad. Tu ważne są detale, emocje, dźwięk silnika odbijający się od ścian tunelu. Maserati Grecale nie jest najbardziej rozsądnym SUV-em w swojej klasie. Nie jest najbardziej niezawodnym. Ale właśnie dlatego jest jednym z najciekawszych współczesnych samochodów. Bo w świecie, w którym samochody coraz częściej stają się perfekcyjnymi, ale bezosobowymi maszynami, Maserati wciąż próbuje przypominać, że motoryzacja była kiedyś prawdziwą sztuką. I jeśli Grecale coś udowadnia, to właśnie to – czasem niedoskonałość bywa najpiękniejszą cechą charakteru i nierzadko tym czymś, za co warto płacić.