Tedi Icecek, tak nazywa się joint venture Grupy Maspex Wadowice i tureckiego koncernu Tat Konserve. To nawiązanie do flagowego produktu — soku Kubuś, który w Bułgarii, Rumunii i Rosji występuje pod marką Tedi. Na start obie firmy włożyły do spółki po 5 mln EUR (20,75 mln zł).
![Ostatnia zagraniczna inwestycja Maspeksu, zarządzanego przez Krzysztofa Pawińskiego, to rumuńskie słone przekąski. [FOT. WM] Ostatnia zagraniczna inwestycja Maspeksu, zarządzanego przez Krzysztofa Pawińskiego, to rumuńskie słone przekąski. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/a331adbc-5e89-4b0c-a7cb-b8cd5ff11e18/c1a19b97-d504-567d-a1cf-f2ef188af701_w_830.jpg)
— Mamy dalsze plany inwestycyjne związane z uruchomieniem produkcji, które uzależnione są od rozwoju tego projektu i przyjęcia produktu przez tureckich konsumentów. Kwota dalszych inwestycji trudna jest obecnie do oszacowania — może to być od kilku do kilkunastu milionów euro — mówi Dorota Liszka, rzecznik Grupy Maspex Wadowice.
Szybkie wejście
Maspex wziął na siebie marketing i badania nad rozwojem produktów, a turecki partner ma odpowiadać za dystrybucję, a później produkcję. Tat Konserve ma w portfolio produktów m.in. keczupy, musztardy i sosy. Sprzedaż Tediego rozpoczęła się w zeszłym tygodniu.
— Turcja z ponad 75 milionami mieszkańców, młodym społeczeństwem, dynamiczną gospodarką i jeszcze stosunkowo niskim poziomem konsumpcji, to bardzo atrakcyjny rynek dla każdej firmy spożywczej. Współpraca z Tat Konserve, która jest w tym kraju czołowym producentem, posiadającym dostęp do rozległej sieci dystrybucji, stwarza nam szansę na szybkie zaistnienie na tym rynku — twierdzi Krzysztof Pawiński, szef Maspeksu.
Wielkość tureckiego rynku soków, według szacunków Nielsena dla Maspeksu, to ponad 525 mln litrów, a roczna wartość 1,66 mld zł. — Liczby te są mocno niedoszacowane i realna wielkość rynku jest zapewne bliższa 900 mln litrów — przekonuje Dorota Liszka. Dla porównania, rynek polski, prawie dwa razy mniejszy pod względem ludności, wart jest 3,3 mld zł.
Nieodkryty teren
Eksperci przyklaskują.
— To mądry i przemyślany pomysł. Turcja to dla polskich spożywców wciąż nieodkryty rynek.Lokalny partner, który ma już tam przetarte ścieżki, ogranicza ryzyko niepowodzenia takiej inwestycji. Jednocześnie kwota zaangażowania ze strony Maspeksu nie jest na tyle wysoka, aby specjalnie nadwyrężyła jego budżet w przypadku braku sukcesu. Nowa jest sama forma wejścia — dotychczas Maspex przeprowadzał ekspansję zagraniczną przez zakup spółki albo sam zakładał oddział, a później przystępował do akwizycji — komentuje Piotr Grauer, ekspert firmy doradczej KPMG.
— Ostatnie lata to dla Turcji wyjątkowy wzrost gospodarczy. Rozrasta się też tamtejsza klasa średnia. Dotychczas polscy spożywcy koncentrowali się na umacnianiu pozycji na rynku unijnym. Od niedawna rozglądają się poza. Z bliskich geograficznie krajów Turcja jest najbardziej obiecująca — dodaje Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Na razie Maspex nie chce wchodzić na tamten rynek z innymi produktami. Na podbój Turcji ruszył też podkrakowski FoodCare.
— To bardzo ciekawy rynek — jeden z najmłodszych narodów Europy, który ma coraz więcej pieniędzy. Jesteśmy tam obecni z napojem Frugo, energetykiem Black i deserami. Jeszcze nie myśleliśmy o produkcji na miejscu, bo koszty transportu nie są wysokie. Czas na taką decyzję nadejdzie przy osiągnięciu większej skali sprzedaży — mówi Wiesław Włodarski, prezes FoodCare.
Wyprawy do Turcji
Turecki rynek odkryło już kilka polskich branż. Szacowana wielkość polskich inwestycji sięgnęła 200 mln EUR (dane na 2012 r.). W minionym roku na turecki rynek weszło m.in. CCC. Inwestycję ogłosił też MCI Management. Ścieżki wydeptała też Selena i Asseco, próbuje zaistnieć także Polpharma.