Masz prawo do odpowiedzi

Andrzej Fesnak
opublikowano: 2003-02-03 00:00

Polisa ma na celu głównie ochronę na wypadek śmierci, lub ewentualnie inwalidztwa. Wartość sumy ubezpieczenia może być jednak różna. Jeśli jest to ekwiwalent rocznej pensji, może to być kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeżeli jednak miałaby to być kwota generująca finanse w przyszłości dla rodziny, to musi być to kilkaset tysięcy, a może nawet powyżej miliona zł.

Efekt inwestycyjny jest zawsze dodatkiem do polisy ubezpieczeniowej. Oszczędzanie przez polisę ubezpieczeniową ma również sens nie tylko ze względu na podatki. Polisa zmusza do osiągnięcia celu finansowego, ponieważ przedwczesna wypłata oznacza stratę całości kapitału lub jego ogromnej części. Dzięki temu można osiągnąć zamierzony cel.

Najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie grupy produktów inwestycyjnych oraz grupy produktów ochronnych. Jeśli ktoś ma tylko określoną ilość pieniędzy, którą może/chce przeznaczyć na ten cel — to rozwiązanie salomonowe leży w ich połączeniu. W tym przypadku jest to klasyczna polisa kapitałowa na życie i dożycie, która z jednej strony chroni a z drugiej oczywiście gwarantuje określony kapitał. W porównaniu z produktem stricte inwestycyjnym, np. funduszami inwestycyjnymi lub stricte ochronnym ubezpieczeniem terminowym na życie efekty będą w obydwu przypadkach gorsze.

Wybierając polisę warto jednocześnie poprosić o kilka symulacji zakładających różne stopy wzrostu. Wartość polisy „dojrzałej” czyli takiej, która została zrealizowana, da się policzyć. Agent może zrobić symulację w przedziale 5-9 proc. średniorocznej stopy zwrotu.

Trzeba upomnieć się też wyraźnie o określenie kosztów ochrony i wyodrębnienie części inwestycyjnej. Niedługo będzie to już ustawowy przymus. Tudzież o podanie wartości wykupu na przestrzeni lat. Z wartości wykupu wynika wyraźnie, jakie są koszty tej polisy.

Jeśli ktoś umie, może policzyć za pomocą kalkulatora finansowego wartości matematyczne pieniądza w czasie i porównać je z symulacjami — wszystkie koszty wyjdą wówczas na jaw.

Autor jest prezesem firmy szkoleniowej FTS

Możesz zainteresować się również: