Maszynka się zacięła

Tomasz Brzeziński
opublikowano: 2006-07-10 00:00

Tak złej sytuacji w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych nie było już od kilku lat.

W Polsce nie można prowadzić działalności ubezpieczeniowej na masową skalę bez oferowania polis komunikacyjnych. W 2005 r. z tytułu autocasco i obowiązkowego OC do kasy ubezpieczycieli wpłynęło 9,9 mld zł, czyli 63,2 proc. całości przychodów. Przypis składki z polis komunikacyjnych wzrósł o 7,1 proc., ciągnąc w górę cały rynek. W tym roku jednak ta maszynka do robienia pieniędzy najwyraźniej się zacięła. W ciągu pierwszych trzech miesięcy, które są zwyczajowo okresem żniw, przychody z polis AC i OC spadły o 3,3 proc. — do 2,4 mld zł.

Mordercza konkurencja

Zawiódł przede wszystkim, wydawało się bardzo pewny biznes, jakim jest sprzedaż obowiązkowych polis OC komunikacyjnego. Przychody z nich spadły w I kwartale 2006 r. o 1,1 proc. — do 1,4 mld zł (po raz ostatni z regresem mieliśmy do czynienia w 2003 r.). Niby spadek przypisu składki jest niewielki (14,5 mln zł), ale warto przypomnieć, że w ubiegłym roku ubezpieczyciele zebrali z tych polis 705 mln zł składek więcej niż rok wcześniej.

Co ciekawe, spadek przychodów nastąpił, mimo że Polacy wykupili 764,5 tys. więcej obowiązkowych ubezpieczeń. Według Tomasza Piekarskiego, zastępcy dyrektora Biura Ubezpieczeń Indywidualnych i Samochodowych TUiR Warta, główną przyczyną spadku przypisu składki jest stopniowe zmniejszanie się napływu używanych pojazdów z krajów Europy Zachodniej i nasycanie się rynku polskiego.

— Kolejnym powodem jest wysoka konkurencja na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych — przyznaje Tomasz Piekarski.

Jej efekty powinny cieszyć właścicieli samochodów. O ile w ubiegłym roku średnia cena polisy OC wzrosła o 12,8 proc., o tyle w tym roku klienci płacą już o 6,4 proc mniej.

Dilerska stagnacja

Jeszcze gorsza sytuacja, biorąc pod uwagę przychody, panuje w segmencie dobrowolnych polis autocasco. W I kwartale ubezpieczyciele zebrali z tego tytułu nieco ponad 1 mld zł składek, o 6,2 proc. mniej niż rok wcześniej (razem z OC wpływy były niższe o 81,8 mln zł, a więc niewiele mniej, niż wyniosły przychody ósmego i dziewiątego towarzystwa ubezpieczeń majątkowych). A warto pamiętać, że ubiegły rok też był dla branży kiepski — rynek skurczył się bowiem o 1,4 proc.

Powody są dwa i zapewne szybko nie ustaną. Zalew tanich używanych aut sprowadzanych w ramach importu prywatnego z krajów starej Unii i towarzyszący mu spadek sprzedaży nowych aut w salonach dilerskich.

— Przypis składki spada, bo maleje liczba ubezpieczanych nowych aut i o krótkim okresie eksploatacji, za które płacone składki AC są wyższe niż w przypadku pojazdów starszych — wyjaśnia Michał Witkowski, p.o. rzecznika prasowego PZU.