Maxi Zoo dojrzało do ekspansji

Sieć sklepów z artykułami dla zwierząt, należąca do niemieckiej grupy Fressnapf, w tym roku podwoi rozmiary w Polsce. Kusi ją też internet

Miłość Polaków do zwierząt jest sporo warta — zwłaszcza karmienie.

Według szacunków Euromonitora International rynek zoologiczny w Polsce to około 3 mld zł, a za ponad 80 proc. odpowiadają karmy dla zwierząt, przede wszystkim dla psów i kotów. Dużą część obrotów generują super- i hipermarkety, w których półka czy alejka jest przeznaczona na jedzenie dla czworonogów, ale rynek jest na tyle perspektywiczny, że kusi zagranicznych inwestorów branżowych.

Przemyślana decyzja

Niemiecki Fressnapf, europejski potentat w branży, z obrotami na poziomie 1,85 mld EUR rocznie (około 8 mld zł), uruchomił pierwszy sklep w Polsce pod szyldem Maxi Zoo w 2012 r. Przez pół dekady badał grunt.

— Przez te lata dostosowywaliśmy koncept do rynku polskiego pod względem asortymentu, powierzchni i miejsca. W parkach handlowych, do których można wejść ze zwierzętami, chcemy mieć sklepy o powierzchni 450-700 mkw., najlepiej tuż obok parkingu, by karmę czy żwirek łatwo było przenieść do samochodu. Koncept się przyjął, więc mamy z centrali zielone światło do ekspansji. Rynek polski, obok francuskiego i niemieckiego, jest priorytetem dla firmy Fressnapf, zainwestujemy tu w rozwój kilkadziesiąt milionów euro — mówi Wojciech Kamiński, country manager Maxi Zoo w Polsce.

Sieć ma obecnie 11 sklepów, z czego osiem w aglomeracji warszawskiej. Pozostałe działają w Poznaniu i Wrocławiu.

— W tym roku chcemy otworzyć jeszcze dziewięć sklepów. Zaopatrujemy się z magazynów spółki w Niemczech, połowa naszego asortymentu to marki własne. Celujemy więc w miasta, do których łatwo i szybko można dostarczyć produkty. Oprócz miast, w których już jesteśmy, zamierzamy otwierać kolejne sklepy w aglomeracji śląskiej, Krakowie czy Trójmieście. W ciągu trzech, czterech lat chcemy otworzyć około 70 sklepów — mówi Wojciech Kamiński.

Dla zwierząt, bez zwierząt

Na bardzo rozdrobnionym polskim rynku zoologicznym już 20 sklepów powinno dać mocne miejsce na podium pod względem przychodów. Najsilniejszym graczem jest Kakadu, od 2015 r. kontrolowane przez Czecha Dusana Placka. Ma 40 sklepów w największych miastach, głównie w galeriach handlowych.

— Rynek rośnie o 4-5 proc. rocznie, my — o kilkadziesiąt procent. Przyzwyczajenia powoli się zmieniają, coraz częściej kupujemy zwierzętom domowym specjalną karmę, zamiast karmić je tym, co spadnie ze stołu. Oczywiście potencjał jest większy w dużych miastach, ale nawet w mniejszych miejscowościach, dzięki wprowadzającym karmę do asortymentu dyskontom, konsumpcja rośnie. Powoli rozwija się segment suplementów dla zwierząt, coraz lepiej sprzedają się też akcesoria — mówi Wojciech Kamiński. Maxi Zoo wyróżnia się wśród sklepów zoologicznych tym, że nie można w nim kupić zwierząt.

— W Polsce często na 20-30 mkw. trzyma się rybki, gryzonie i ptaki, by sklep wyglądał bardziej atrakcyjnie, a klienci pukają w klatki czy akwaria. My jesteśmy sklepem dla zwierząt, nie ze zwierzętami — obecne są one tylko w niemieckich sklepach Mega Zoo o powierzchni 2-3 tys. mkw., gdzie można stworzyć im odpowiednie warunki — mówi Wojciech Kamiński. Sieć, oprócz otwierania nowych placówek, planuje wejście w inne kanały sprzedaży.

— E-sklep działa już w Niemczech, mamy więc gotową platformę. Prace nad projektem sklepu internetowego rozpoczną się już w przyszłym roku, aby został uruchomiony w 2019 r. — zapowiada Wojciech Kamiński. Zgodnie z ostatnimi dostępnymi danymi finansowymi Maxi Zoo miało w 2015 r. niespełna 21 mln zł przychodów (dwa razy więcej niż rok wcześniej) przy 5,5 mln zł straty netto. W sieci działało wtedy dwa razy mniej sklepów niż obecnie.

OKIEM KONKURENTA

Zoomarkety mają potencjał

MAŁGORZATA KULPA

dyrektor marketingu Zoo Karina

Polski rynek zoologiczny ma dobre perspektywy, klienci są coraz bardziej świadomi, dbają o zdrowy styl życia, a przy okazji są skłonni wydawać więcej na lepsze jakościowo produkty dla swoich zwierząt. Potencjał rynku jest bardzo duży. Na zachodzie Europy ponad 90 proc. zwierząt dostaje gotową karmę, u nas to około 20 proc. Wkrótce w Gdańsku otwieramy nasz 23. sklep — stawiamy na duże powierzchnie, około 400-500 mkw. W większym sklepie można znaleźć szerszy asortyment, zwłaszcza w zakresie akcesoriów — czego oczekują klienci — dlatego chcemy rozwijać się w formacie marketowym. Od lipca ubiegłego roku uzupełniamy ofertę sprzedażą internetową, która też ma dobre perspektywy — klienci chętnie zamawiają ciężkie opakowania karmy czy żwirku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / Maxi Zoo dojrzało do ekspansji