Megaroszczenia

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2005-11-23 00:00

6 mld zł odszkodowania i 21 proc. akcji po cenie sprzed czterech lat — to żądania Eureko. MSP na razie milczy, ale chce się ułożyć.

Wszystko wskazuje na to, że holenderski holding Eureko traci jednak cierpliwość w sporze z resortem skarbu o PZU. Warszawski Sąd Rejonowy rozpoczął wczoraj posiedzenie pojednawcze w sporze dotyczącym 21 proc. akcji PZU. Ernst Jansen, wiceszef Eureko, na życzenie pełnomocnika skarbu państwa przedstawił warunki ewentualnej ugody, na jakie może przystać inwestor, w którego rękach znajduje się już 31 proc. akcji ubezpieczeniowego giganta.

Dwa warunki

— Żądamy odsprzedania 21 proc. akcji PZU za łączną sumę 2,1 mld zł, czyli taką, jaka obowiązywała w 2001 r., kiedy umowa została zawarta, oraz jednoczesnego upublicznienia spółki — najpóźniej do 30 czerwca 2006 r. To jednak nie zrekompensuje szkód, jakie ponieśliśmy w wyniku niewywiązania się przez polski rząd z podpisanych umów. Zgodnie z przeprowadzonymi analizami szacujemy je na 6 mld zł — wylicza Ernst Jansen, wiceprezes Eureko.

Zapłacenie takiego odszkodowania oznacza zwiększenie obecnego deficytu budżetowego o jedną piątą. To zaś oznaczałoby konieczność zapłacenia przez przeciętnego Kowalskiego swoistego jednorazowego podatku wysokości 158 zł.

— Oznacza to także, że skarb państwa, sprzedając akcje po cenie niższej niż obecna rynkowa, nie zrealizuje części zysku, czyli de facto zwiększy odszkodowanie. Cena, jaką proponuje Eureko, pozwala wycenić spółkę na około 10 mld zł. W rzeczywistości natomiast rynkowe wyceny mówią nawet o 30 mld zł — zauważa jeden z prawników chcący zachować anonimowość.

Warunki nowej ugody zdecydowanie odbiegają od wynegocjowanych w grudniu zeszłego roku przez Jacka Sochę, ówczesnego ministra skarbu. Przypomnijmy, że zgodnie z nią po planowanej wówczas na czerwiec 2005 r. ofercie publicznej Eureko mogło mieć maksymalnie 40 proc. akcji PZU. 5 proc. miał kupić Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR). Po tych operacjach udział skarbu państwa spadłby z 55,09 proc. do 25 proc. plus jedna akcja.

— Nie będę komentował tych propozycji. Zostawiłem nowemu ministrowi dokładny opis sytuacji i wszelkie niezbędne dokumenty. Sam musi zdecydować, jak postępować — mówi dziś Jacek Socha.

Nie wiadomo, co o oczekiwaniach Eureko sądzi obecne kierownictwo resortu. Nie będzie komentować dzisiejszych żądań do czasu otrzymania ich na piśmie. Wiadomo jednak, że nadal jest skłonne do ugody.

— Skarb państwa widzi możliwość zawarcia ugody z Eureko. Najlepszym dowodem na to jest moja obecność w sądzie — zapewniał w czasie rozprawy Piotr Rudkiewicz, pełnomocnik resortu skarbu.

Strategiczne posunięcie

Postawę Eureko jasno interpretują natomiast prawnicy.

— Dzięki temu pozwowi Eureko wzmocniło swoją pozycję wobec arbitrów. Pokazało bowiem, że zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami nie miesza procesu arbitrażowego, który toczy się w duchu traktatu o traktowaniu inwestorów, z niedotrzymywaniem umów. Poza tym to dowód na to, że wszelkimi sposobami Eureko próbuje się ułożyć. To taktyczne posunięcie. Powoli zaczynają także pojawiać się konkretne liczby, choć nie sądzę, żeby inwestor liczył na tak duże odszkodowanie. Lepiej jednak je zawyżać, aby było z czego schodzić w ewentualnych negocjacjach — zapewnia prawnik.

Rozprawa została odroczona do 4 stycznia 2006 r.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce

Możesz zainteresować się również: