Mewa szuka nowych szat

KSA
16-10-2009, 00:00

Spółka nadal

Spółka nadal

handluje bielizną i odzieżą,

ale jednocześnie rozmawia

z potencjalnymi

inwestorami.

Zawarty pod koniec ubiegłego roku mariaż Mewy z obracającym wierzytelnościami GPPI okazał się niewypałem. Strony próbują ustalić formę wycofania się z umowy inwestycyjnej i "rozejścia się". Wobec tego spółka pozostaje firmą odzieżową, choć chciała też robić coś innego.

— Cały czas spotykamy się i prowadzimy rozmowy z różnymi potencjalnymi inwestorami, ale nie można powiedzieć, by były konkretne — mówi Józef Kiszka, wiceprezes Mewy.

Przyznaje, że spółka wciąż szuka pomysłu na siebie. Potencjalnego inwestora może skusić gotówka — Mewa ma w kasie około 7,5 mln zł plus dodatkowe 4 mln zł w obligacjach GPPI oraz w należnościach od firmy BRW. Biłgorajskiej spółce nie pozostaje na razie nic innego, jak skupić się na działalności w branży odzieżowej i bieliźniarskiej.

— Chcemy utrzymać, a nawet zwiększyć udział w rynku odzieżowym. Nie będziemy jednak inwestować gotówki w tę działalność — informuje Józef Kiszka.

Spółka zredukowała zatrudnienie o połowę, do 80 osób. W zasadzie nie prowadzi już produkcji (poza zależną Szame) — przekształciła się w firmę handlową. Stara się jednak zlikwidować sieć własnych salonów (ma ich jeszcze pięć). To zbyt wysokie koszty.

— Negocjujemy wycofanie się z umów najmu trzech salonów. Nie jest łatwo rozwiązać je bezkosztowo, ale próbujemy. Rezultaty powinny być znane w IV kwartale — mówi Józef Kiszka.

Mewa skupia się na poszukiwaniu odbiorców — oferuje prywatnym sieciom odzież i bieliznę. By zwiększyć sprzedaż, zmieniła zasady wynagradzania przedstawicieli handlowych. Taktyka się sprawdza.

— Dla przykładu, odzież pod marką Meva Fashion trafia teraz do około 10 odbiorców, a za ich pośrednictwem dostępna jest w około 40 sklepach w kraju — wyjaśnia Józef Kiszka.

Po I półroczu Mewa miała 1,5 mln zł straty netto, ale zdaniem zarządu trzeci kwartał był już całkiem niezły.

— Sądzę, że wyniki nie rozczarują akcjonariuszy — mówi Józef Kiszka.

Dodaje, że na niewielki plus wyszła już produkcyjna spółka zależna Szame. Mewa widzi szanse na jej rozwój.

— Spółka ma szansę na zyski. W ciągu 1-1,5 roku zamierzamy wprowadzić ją na NewConnect — informuje Józef Kiszka.

Tymczasem sama Mewa jest na liście alertów. Czeka ją scalenie akcji. Walne w tej sprawie już zwołano, ale dopiero na luty.

— Być może uda nam się uporać z tym wcześniej — dodaje Józef Kiszka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KSA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Mewa szuka nowych szat