Mex Polska doda więcej naleśników do wódki

opublikowano: 04-12-2019, 22:00

Grupa gastronomiczna, znana z sieci Pijalnia Wódki i Piwa, po nowym roku zaproponuje franczyzobiorcom nowy koncept.

56,4 mln zł przychodów za trzy kwartały 2019 r., więcej o 14 proc. rok do roku — takim wynikiem pochwaliła się w grudniu grupa kapitałowa Mex Polska, właściciel sieci Pijalnia Wódki i Piwa, The Mexican, PanKejk i Prosty Temat. Zysk netto sięgnął 3,1 mln zł. Od początku roku grupa otworzyła już osiem lokali.

— Liczymy, że koniec roku też będzie rekordowy pod względem sprzedaży — mówi Paweł Kowalewski, prezes Mex Polska.

Grupa ma obecnie 45 lokali gastronomicznych — głównie własnych, ale coraz częściej otwierają je też inwestorzy franczyzowi (prowadzą już łącznie 11). Najwięcej — aż 33 lokale — działa pod szyldem Pijalnia Wódki i Piwa.

Mniejsze miasteczka

— To sieć o niepowtarzalnym klimacie z okresu PRL, przystępna cenowo i działająca 24 godziny na dobę — tłumaczy Paweł Kowalewski.

Polska tradycja gastronomiczna, czyli do wyboru nóżki albo tatar, opcjonalnie bigos i pierogi, a do tego obowiązkowo cytrynówka lub piwo — pomysł na połączenie tradycyjnej polskiej zakąski i aperitifu — grupa chciała rozwijać w miastach liczących co najmniej 50 tys. mieszkańców. Powoli zmienia tę zasadę: ostatni lokal inspirowany PRL-em otwarto ledwie dwa miesiące temu w niedużych Żarach.

Dla przeciwwagi w tym roku spółka po raz pierwszy zaproponowała śledzia z wódką za granicą — w Berlinie, gdzie prowadzi obecnie własny lokal. Na razie lokal w Berlinie jest eksperymentem: ma pokazać, czy koncept spodoba się Polakom mieszkającym za granicą i obcokrajowcom. Prezes Mex Polska nie ujawnia danych liczbowych, ale zapewnia, że polska enklawa gastronomiczna w niemieckiej stolicy (są tam serwowane wyłącznie rodzime dania i alkohole) sukcesywnie przyciąga coraz więcej klientów.

Na razie spółka skupi się jednak głównie na dalszej ekspansji w kraju. Na początku przyszłego roku chce otworzyć dwa lokale — w Gorzowie Wielkopolskim i Kielcach. Zaproponuje też inwestorom franczyzowym nowy koncept — PanKejk Bistro. Pod tą marką będzie oferować naleśniki, tak jak do tej pory w PanKejku, ale nowe lokale będą prawdopodobnie samoobsługowe.

Złote czasy

— Pierwsze PanKejk Bistro otworzymy sami, żeby przetestować pomysł na własnej skórze. Docelowo liczymy, że ten format przyjmie się w mniejszych miastach, na osiedlach oraz w centrach handlowych i skusi franczyzobiorców, którzy nie mają tak wysokiego kapitału początkowego, by uruchomić większą restaurację — mówi Paweł Kowalewski.

Spółka, w której udziały mają już m.in. grupa Milduks i Quercus TFI, na razie nie szuka nowych inwestorów strategicznych. Nowe lokale własne będzie finansować z oszczędności lub „polegać na własnej zdolności kredytowej”. Zdaniem Pawła Kowalewskiego rynek gastronomiczny przeżywa dzisiaj złote czasy.

— Owszem, otoczenie prawne czasem nas zaskakuje, tak jak zapowiadana podwyżka akcyzy czy podniesienie płacy minimalnej. Mamy obecnie wysoką presję na wzrost płac w kraju, co znacząco wpływa na nasze koszty. Będziemy się jednak starali utrzymać marżę. Przełoży się to głównie na cenę dania w menu, choć dla klienta ta podwyżka nie będzie odczuwalna. Dla branży gastronomicznej wzrost płac jest niezwykle korzystnym trendem, bo zawsze przekłada się na wyższą konsumpcję — mówi Paweł Kowalewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy